Samotna Łza  zobacz opis świata »

Dopis 9:Sobota , 17 lipca Uch . Dziś wracamy . A ja...

« poprzedni dopis
 

susie9 77

Od: 09.06.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 108,


Sobota, 17 lipca

Uch. Dziś wracamy.
A ja nie chcę wracać. Plaża Łeby, słońce Łeby, morze Łeby, piasek Łeby... Cudowne. Wszystko cudowne. Naprawdę, każda chwila spędzona na plaży czy w kolorowych butikach była świetna. Żal mi wracać.
Razem z Anulą zafundowałyśmy sobie kolorowe warkoczyki i kolczyki - zielone koła. To miało być takie ,,wakacyjne odstępstwo od nudy" - jak to określiła moja przyjaciółka. Dodam, że paznokcie też mamy zielone...
Kataryniarzu. Tyś też widział morze, a właściwie widzisz je teraz. Popatrz sobie, napatrz się, bo za godzinę zwijamy się z plaży i idziemy pakować. Wracamy stopem do Gdańska, a stamtąd pociągiem i znowu stopem do domu dziecka. Opiekunka twierdzi, że powinno się udać. Ja też.
Wracając jednak do morza. Jest wzburzone. Niespokojne. I fajne. Wszystkim niepokornym plażowiczom oznajmia, że nie życzy sobie obecności w jego szarych odmętach.
Morze jest ciekawe. Inspirujące. Napatrz się, Kataryniarzu, gdyż trudno mi powiedzieć, czy kiedykolwiek jeszcze będziesz miał zaszczyt i przyjemność je zobaczyć. Spójrz na te spienione grzywy, lśniące jak niebezpieczne, drapieżne lwy, na niespokojne fale, drżącą wodę... Cała ta woda wyraża więcej, niż ktokolwiek by sobie mógł pomyśleć.
Fale są niepewne. Zżera je niepewność, a my, nędzni plażowicze, napawamy je strachem o swe spokojne odmęty. Jakże wiele można powiedzieć o zwykłej wodzie, ach, Kataryniarzu...!
Mimo wszystko, co jak co, ale chciałabym już jednak wracać. Czeka mnie album, czeka mnie mój projekt, czekają dziewczyny z domu dziecka i beztroskie jezioro, na które co dzień chodzę z Anulą. Morze też jest okay, ale trochę trudno się pływa, zwłaszcza, gdy fale zalewają z takim impetem.
Obyś sobie to wszystko wyobraził, bowiem innymi słowami nie potrafię wskrzesić do życia spienionych fal i niespokojnego morza. Być morze kiedyś Ty wysnujesz mi przędzę opowieści, co Ty na to, najmilszy Kataryniarzu?
Nieważne. Naprawdę nieważne. Teoretyzuję, bo w sercu mam zżerającą niepewność. To jedna z nielicznych cech, które łączą mnie z falami. I morzem, oczywiście.



Ach, Kataryniarzu, już wracamy. Złapaliśmy stopa po półgodzinie. Jestem szczęśliwa i smutna zarazem. Nie wiem czemu. Proszę Cię, wspomóż mnie na duchu, podeprzyj ramieniem! Smutno mi, bo ciągle coś jest nie tak, ciągle są jakieś rozstania, żale, łzy... Chciałabym zostać tu, na wybrzeżu, wyskoczyć z tego samochodu i wrócić na plażę, ale z drugiej strony...
Czas na mnie. Czeka wiele rzeczy, więc muszę się spieszyć. Być może tylko dlatego, że jestem krnąbrną, rozkapryszoną dziewczyną, ale ja przecież wierzę, że istnieje we mnie iskierka dobra (chyba nie zapomniałeś o szorowaniu garów, co, Kataryniarzu?)...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

OM MANI PADME HUM

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.