Mgła  zobacz opis świata »

Dopis 7:Spotkali się z Glacą na hotelowym parkingu ....

« poprzedni dopis
 

zielony_mis 12

Od: 29.08.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 28,


Spotkali się z Glacą na hotelowym parkingu. Wysiedli z samochodów, zapalili papierosa.

Wiedzieli od kogo zaczną poszukiwania. Od Kęsego. Kęsy był inwalidą, jeździł na wózku. Prowadził melinę w samym centrum miasta. Zawsze można było do niego przyjść. I przychodzili wszyscy: złodzieje samochodów, handlarze narkotyków, prostytutki. Można tam było spotkać cały margines. Wjechali powoli na podwórku bloku ,Glaca wlazł przez okno, otwierając mu drzwi. Było kilka osób, ale ani śladu Marty. Była za to Patrycja, też dziwka, która dobrze znała poszukiwaną.

-Gdzie ona jest-zapytał Glaca.-Nie wiem-wydusiła Patrycja.-Dobrze wiesz szmato-gdzie ona jest ?-wrzasnął Glaca.-Zajebać ci?- Jest u Araba, tam jej szukajcie-wydukała Patrycja ze łzami w oczach-Okej- powiedział Glaca.-Ale jak kłamiesz, to tu wrócę i ci tak wpierdolę, że przez rok nie znajdziesz amatora.

Wyszli, pojechali na stacje benzynową. Zatankowali. Zjedli po dwa hot-dogi. Zapalili znowu. W końcu zostawili jego samochód na parkingu, przesiedli się do samochodu Glacy i wyruszyli do Araba. Mieli kawałek do przejechania, więc wspominali dawne czasy.” Jak to było kiedyś..”. W końcu dojechali na miejsce. Arab nie otwierał. Ale bardziej podświadomie niż świadomie czuli, że są w środku.- Bo ci wypierdolę drzwi- wrzasnął Glaca. Drzwi sie otworzyły. Wyszedł Arab-Jest u ciebie Marta?.-Nniee.

Glaca go odsunął i wszedł do wewnątrz mieszkania. Na tapczanie siedziała Marta. Glaca podszedł i od razu uderzył ją w twarz.-Dlaczego to zrobiłaś?.-Nic nie zrobiłam, przyrzekam. Znalazłam go takiego, wystraszyłam się i uciekłam. -Kłamiesz-powtórzył Glaca.-Nie, przyrzekam na wszystko, to nie ja to zrobiłam.- Masz pieniądze-zapytał. -Mam. Sięgnęła do torebki, wyciągając rulony dwustuzłotowych banknotów. Glaca zaczął liczyć: -Jest dla mnie, jest dla ciebie i jeszcze zostało dla niej. Dobra spadamy stąd. –powiedział Jeremi. W momencie otwierania drzwi mieszkaniowych usłyszeli wrzask -Policja, na ziemię!!

Po 48 godzinach wyszedł z aresztu. Co najważniejsze z pieniędzmi. Nie postawiono mu żadnych zarzutów, pomimo że zdążył już poznać tutejszy wymiar sprawiedliwości. Był zadowolony, chociaż padał deszcz i co chwile musiał ścierać drobniutkie kropelki z twarzy. Nadepnął na podmytą płytkę chodnikową, spod której trysnęła woda, zalewając mu pół nogawki- Kurwa-zaklął pod nosem. Poszedł do najbliższej restauracji, zamówił schabowego z kiszoną kapustą i setkę wódki. Zjadł, wypił, zadzwonił do Glacy. Glaca tez był już na wolności, podczas rozmowy dowiedział sie, że Martę też zwolnili. Czyli jednak to nie była ona..

Zabójstwo Macieja, niewiele go w sumie obchodziło. To znaczy nie do końca, ale..miał ważniejsze sprawy na głowie. Ważne, że miał pieniądze, bo dzięki temu miał zapewniony byt na najbliższe dni. Poszedł do domu, po kilkunastu minutach usłyszał dzwonek do drzwi. Przyszło dwóch znajomych. Jeden z butelką wódki, drugi z plecakiem Desperados. Wyszła całkiem fajna imprezka. Po dwudziestej wszyscy się rozeszli. Sprzątając ze stołu, zauważył niedokończone opakowanie „Calypsol’. Zastanawiał się przez chwilę, czy uciekać w sny. Uciekł..

Przed oczyma przesuwał mu się kalejdoskop barwnych obrazów. Spotkał sie z drugą M na gorzowskim rynku. Chodzili trzymając się za ręce po mieście. On pił gin z tonikiem a ona go całowała. Doszedł do wniosku, że jest tak blisko w jego zasięgu niż nigdy dotąd. Wtedy dobrze kradł w Niemczech, miał sporo pieniędzy. Wynajął mieszkanie, myślał, że uda im się zamieszkać razem. Dzwonili do siebie codziennie, mówiąc czułe słowa. Wszystko sie rozleciało. Pewnej niedzieli stojąc na balkonie, powiedziała mu, że wyjeżdża. Do Wrocławia. Do znajomych. W gardle miał kluskę. Wiedział, że to nie są żadni znajomi, tylko jakiś palant. Prosił ją :-Nie jedź , -Pojadę...muszę. –Proszę..-Nie proś, proszę..Wyjechała we środę. Dochodził do siebie latami, zaczął pracować, poznał inną M. Z miesiąca na miesiąc obraz drugiej M sie zacierał, zachodził mgłą. Zaczął pracę nad doktoratem. Rozpoczął kolejne studia w Krakowie-podyplomowe. Poza tym rozpoczął drugi fakultet w Poznaniu. Czuł sie dowartościowany. Minęło kilka lat. Któregoś dnia na ćwiczeniach z fizjologii zwierząt zadzwonił telefon..Druga M. Byłoby dużo lepiej, gdyby nie zadzwoniła. Ale zadzwoniła..

Wybudził się z narkotycznego transu, był środek nocy. Spojrzał na telefon. Trzecia piętnaście. Zobaczył obrazek koperty na wyświetlaczu komórki. Treść wiadomości go zmroziła. Na niebieskim ekranie świecił sie na czerwono napis ”UWAŻAJ”

Nazajutrz zaczął sie zastanawiać nad zniknięciem z miasta. Miał mieszkanie w Poznaniu, wprawdzie było ono wynajmowane, ale zawsze mógł zerwać umowę. Mógł też wynająć inne. Poznań był dla niego miastem bliskim, przemieszkał tam kilka lat. Tam poznał trzecią M. Chyba miał szczęście w życiu, bo przeważnie trafiał na dobrych ludzi. Trzecia M, była bezdyskusyjnie osobą dobrą. Tylko..nie miała tego czegoś..Mimo wszystko spędzili ze sobą szmat czasu, bo prawie cztery lata. Czasami bywało całkiem fajnie. Gotowali sobie jedzenie. Palili blanty, chodzili na piwo. No i nie czuli sie samotni. A to chyba najważniejsze. Na szczęście nie dała się wciągnąć w heroinę, chociaż było już blisko. Problem był następujący-on cały czas szukał kogoś innego. Bezustannie. Taka pogoń za czymś z zasady niedefiniowalnym. Jeździli trochę po świecie- wycieczka na Kretę pozostanie na zawsze w jego wspomnieniach. Wypożyczyli samochód i objeździli wyspę wzdłuż i wszerz. Byłoby idealnie, gdyby ją kochał. Ale nie kochał. Mieli juz plany matrymonialne, dobrze się stało, że nie zostały zrealizowane.

Mimo wszystko trzecia M zostanie na zawsze w jego pamięci. Cztery lata bez jednej kłótni. Wspólne wyjazdy do Berlina, wspólne znajomości z arabskimi dealerami. Wspólne aplikowanie sobie mieszanek kokainowo-heroinowych, po których uprawiali dziki seks. Wspólne chrupanie pieczonych skrzydełek niedaleko stacji Jannowitzbruecke. Mnóstwo wspólnych wspomnień. I już tylko wspomnień..Nie było wyboru: vivre ou survivre..

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.