Spowiednik

Opis świata:

Ksiądz Paweł siedział w konfesjonale modląc się. W złączonych rękach trzymał swój stary, zniszczony różaniec, kończąc właśnie ostatnią zdrowaśkę. Schował pacierz do kieszeni swojej długiej, czarnej tuniki i zaczął się przeglądać w lustrze zawieszonym na tylnej ścianie pomieszczenia.

Spojrzał na swoje brązowe przygasłe oczy, później zaczął przyglądać się swojemu piegowatemu nosowi i popękanym, bladym ustom. Na koniec z żałością zerknął na ogólny zarys twarzy, na której nie byłoby miejsca bez zmarszczek, wytworzonych na przestrzeni wielu dziesięcioleci. O tak, Paweł był już starym księdzem. Odwrócił się w stronę krat oddzielających go od grzeszników. Właśnie podszedł jeden z nich.

- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – szeptał.

- Na wiki wików Amen. – Odpowiedział mechanicznie ksiądz. Był już stary, więc niektóre jego odpowiedzi brzmiały trochę ludowo, czasami dodawał łacińskie słówka.

- W imię Ojca, Syna i Duch Świętego

- Amen.

- Jestem mężczyzną mam 35 lat, ostatni raz spowiadany byłem wczoraj. – Mężczyzna zrobił krótką pauzę. Obrócił głowę. I znów zaczął mówić

- Ojcze, to.. to, co zrobiłem, ja, popełniłem błąd. Wielki błąd. Musiałem tu przyjść. To, to na prawdę ważna sprawa. – Mężczyzna pochylił głowę i zaczął cicho szlochać.

- Spokojnie. Jeśli chcesz możesz wszystko opowiedzieć. Powoli i spokojnie.

Paweł odsłonił lekko zasłonę zakrywającą go w konfesjonale i spojrzał na ławeczki. Po chwili kontynuował.

- Nie ma nikogo, więc nie ma kłopotu. Wysłucham cię, jeśli chcesz.

- Nie księże Pawle. Powiem krótko i wprost. – Przerwał. Z trudem łapał oddech – Zabiłem. Zabiłem wielu..

Nastała chwila ciszy. Przerwał ją smutny i cichy głos Pawła.

- Ilu? Quo multi homine ubi eram?

- Słucham? Co ksiądz mówi?

- Przepraszam. To po łacinie. Ile to było osób?

- Setki. Nie wiem dokładnie, około pięciuset.

Znów milczenie. Paweł był oszołomiony. Przyłożył dłonie do czoła i pochylił się do kolan.

- Centis, Quintos Centis homines! Meum Deus! – W szoku, mruknął pod nosem po łacinie.

- Jak to się stało? – Spytał po chwili, poprawiając swoją szatę.

Mężczyzna jakby tego niedosłyszał, bo ciągnął uprzednio zaczęte zdania.

- I teraz, przed śmiercią chciałem, aby wybaczono mi moje grzechy – Znów przerwał. Tym razem zaczął się krztusić i pluć. – Na prawdę żałuję. – Jeszcze raz zaczął pluć. Potem już się nie odezwał. Paweł słyszał jak nieznajomy upada. Chyba zemdlał, pomyślał i zaniepokojony wyszedł z konfesjonału, aby sprawdzić, co się stało. Kościół był pusty.

Na kamiennej posadzce, w kałuży krwi leżał postrzelony mężczyzna. Jedna kula przebiła lewe płuco. Zero oznak życia, nie żyje. Paweł zaczął cicho płakać. Wyszeptał krótką formułkę i szepnął.

- Zostało ci wybaczone.

Nagle, czując straszliwy uścisk w głowie, upadł tracąc kontrolę nad sobą.



---



Weź zwłoki i połóż je za konfesjonałem tak, aby nikt ich nie zobaczył.

Zatrzyj ślady.

Umocz ręce w krwi mężczyzny i napisz na konfesjonale: Omne homine, quid videre re, fecibet non multum

Weź siekierę. Tak tam stoi. Rąb w konfesjonał.

Teraz wyryj nożem to co ci podyktuję.



---



Co się stało? – Myślał Paweł siedząc w konfesjonale. – Chyba przysnąłem. Nic nie pamiętam, a coś się zdarzyło.. No nic, poczekam tu na kogoś. Paweł spojrzał na zegarek. Siedemnasta. Powinny być tłumy.

Minęło pół godziny. Nikt nie przychodził. Każdy omijał szerokim łukiem jego konfesjonał, w dodatku odwracając głowę w inną stronę. Dzieci płakały, gdy tylko spojrzały w jego stronę, a niektórzy, wyglądający na oburzonych, wychodzili z kościoła. Ale dlaczego? Już miał wychodzić, aby sprawdzić, co się dzieje, gdy nagle jakaś nieznana mu siła zatrzymała go szepcząc.

Nigdzie nie pójdziesz. Nie ruszysz się stąd!

To na pewno Bóg, pomyślał, On zawsze czuwa nade mną. A takie wyraźne szepty w mojej głowie.. hmm, to na pewno znak Boży. Chce mnie pewnie przed czymś uchronić.

Nagle poczuł uścisk w głowie. Przeszywający ból uderzył niespodziewanie w jego głowę.

Tak masz rację. Ciasno tu. Byłbyś trochę mądrzejszy, nie bolałoby teraz. Może słyszałeś, że mądrość to inaczej wielkość umysłu? Właśnie stosujemy te powiedzenie w praktyce.

Znów ten szept, szept!, nie podpowiedź Boża. Ten szept, taki lodowaty, nie Boży nie ludzki. Coś wkrada się do mojego umysłu...

Wyczuwam, że zmierzasz myślami w dobrym kierunku. Dobrze kombinujesz...

Zrozumiał, to był Demon.



---



Ksiądz Paweł siedział w swoim konfesjonale, jakby przysypiając. Głowę miał spuszczoną, lekko przechyloną. Ręce zwisały bezwładnie.

- Proszę księdza. Proszę księdza. Hallo, księże Pawle! – Krzyczał proboszcz – Hej!

To wyglądało jak przebudzenie się zmarłego z trwającego wieki snu. Paweł uniósł głowę w stronę proboszcza, ten cofnął się kilka kroków przerażony tym, co zobaczył. Oczy księdza Pawła nie miały tęczówek i źrenic. Tylko białka, z krwisto czerwonymi żyłami, ale jakby dalej przez nie widział.

Proboszcz próbował wyrównać niespokojny oddech i bicie serca. Usiadł na ławie ze wzrokiem wpatrzonym w Pawła.

- Czy mógłby ksiądz wyjść z konfesjonału? Co się księdzu stało? Ten nie odpowiadał. Podniósł się tylko i podszedł do proboszcza.

- Niech ksiądz spojrzy. – Tu uniósł rękę wskazując na miejsce spowiedzi. – Co to ma znaczyć?

Konfesjonał wyglądał tragicznie, pocięty siekierą, cały w krwi, jakby rozstrzelano tu przed chwilą masę osób, i ten napis wyryty zapewne scyzorykiem...

Spowiadam tylko grzechy ciężkie

Paweł sięgnął po stojącą obok siekierę.

- C, co ksiądz robi? – Spytał z oburzeniem proboszcz.

Krótką odpowiedzią, było szybkie cięcie przez środek głowy. Proboszcz upadł, szepcząc – Amen!



---

Dopisy:

1. Ksiądz Paweł siedział w konfesjonale modląc...  24.04.2006 czytaj»