W ochronie przed zapomnieniem.  zobacz opis świata »

Dopis 904:Sprzedawca balonów odkaszlnął...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Sprzedawca balonów odkaszlnął, gdy przestał wreszcie śpiewać swą pieśń.

– Ale, że co? Dziewczyna w todze mnie okłamała? – Cykander poskrobał się po czuprynie.

– Nie wiem panie Cykandrze. Tak sobie tylko pomyślałem, że przecież świat jest zły. Więc dlaczego miała by cię nie okłamać?

– Who cares? – powiedział po angielsku żuczek, zaciągając się amerykańskim akcentem, by po chwili wznieść swe skrzydła, targane powietrzem przesiąkniętym dymem tytoniowym i polecieć na drzewo.

– Otóż, czy nie widział pan, Panie Baloniarzu moich ubrań? Całkiem mi zimno bez nich – zreflektował się Cykander.

– Panienka Salamandra je pożarła – powiedział zielony miś w kształcie balonika.

– To co mam zrobić?

– Zapuścić sobie włosy! Nie będzie Cykander potrzebował wtedy ubrania. – Powiedział wróbelek Elemelek, który stał obok i żebrał o okruszki.

Cykander wypiął się i napiął, aż cały zrobił się czerwony, ale włosy nie urosły mu nawet o milimetr.

– Nie umiem – rozłożył ręce.

– Ewentualnie – podjął znów wróbelek – tam, na schodach, stoi pan, co to sprzedaje specjalne, rozciągliwe kombinezony przeciwdeszczowe – Prezentwartywy!

– Dokładnie – Pan Baloniarz wiedział w czym rzecz .– Podobno docelowo służą jako przebranie do zabawy, której nazwy niestety zapomniałem…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Żarłoczna ta Salamandra. Na szczęście nie jest wybredna. Śniadanie- pudełko zapałek, obiad- spryskany obficie deszczem płaszcz. Na deser czapka z daszkiem:-)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.