Iskra Życia  zobacz opis świata »

Dopis 2:Stała teraz oparta o...

« poprzedni dopis
 

pawciu12 6

Od: 06.11.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 8,

Dopisów: 27,


Stała teraz oparta o ścianę z twarzą ukrytą w dłoniach. Nie potrafiła powstrzymać łez. Wiedziała, że jej świat legł w gruzach. Jeszcze wczoraj planowali, śmiali się, jedli razem kolację, a teraz, teraz ich nie ma. Jest tylko ona i babcia, same sobie, rzucone na pastwę losu. Mundurowy stał i przez dłuższą chwilę przyglądał się tym zranionym przez los kobietom, kiedy nagle Kinga, cała we łzach, wybiegła z domu. Przemierzała dobrze jej znane ulice, bo rodzice zawsze tą drogą jeździli do pracy. Jeździli, już nigdy nie pojadą. Kinga próbowała się powstrzymać, aby nie wybuchnąć płaczem, lecz nadaremnie. Przyśpieszyła kroku, sama nie była pewna czy chce udać się w to miejsce, czy też zobaczyć wrak. Ciepłe łzy spływały jej po policzku. Ludzie patrzyli na nią z politowaniem, ale tak naprawdę nie wiedzieli, co się stało. Dziewczyna nieuważnie przebiegła przez ulicę, o mało nie wpadając pod koła autobusu.

- Boże, zabierz mnie stąd! - krzyczała na całe gardło.

- Panienko, nic ci nie jest? - zapytał przerażony kierowca.

- Odpieprz się! - burknęła Kinga.

Wyskoczyła zza pojazdu niczym rakieta, nie mogąc powstrzymać kolejnej porcji łez. Nigdy się tak nie zachowywała, ale dzisiejszy dzień zranił ją za bardzo. Gdy dobiegła do tego feralnego zakrętu poczuła jak jej nogi uginają się pod nią. Przed oczami miała zaćmienia, a w jej głowie wirowało tornado. Nagle na swoim ramieniu poczuła ciężką, męską rękę.

- Dobrze się czujesz? - zapytał barczysty szatyn.

- Nie..e, nic nie jest dobrze - wydukała dławiąc się łzami. Sama nie wie, nawet, dlaczego rzuciła się z płaczem w objęcia nieznajomego mężczyzny. - Muszę iść, przepraszam - powiedziała odbiegając. Mężczyzna nachylił się, aby podnieść zauważone w śniegu lekko zakrwawione zdjęcie. Ze zdumieniem zobaczył, że jest na nim owa nieznajoma. Kinga w tym czasie biegła ile sił w nogach przed siebie, jakby się czegoś obawiała. Ostatkiem sił wpadła do odjeżdżającego tramwaju, zupełnie zapominając o bilecie. Na szczęście, żaden kanar nie poprosił o bilet. Gdy tylko weszła do mieszkania, zapłakana babcia rzuciła jej się na szyję.

- Kinia, jak ja się bałam - powiedziała babcia, płacząc.

- Babciu byłam tam, widziałam to. - Teraz obie łkały w objęciach. Kinga, nawet nie chciała zjeść kolacji. Od razu po kąpieli położyła się do łóżka. Długo rozmyślała i płakała, przypominała sobie radosne chwile z dzieciństwa. Jak planowali, że kiedyś wyjadą na wakacje w tropiki. I właśnie w tym roku, te marzenia miały się ziścić.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

* łez[/,]

* [W]iedziała

* kobiet[om]

* Kinga[,] cała we łzach[,]

* domu[. P]rzemierzała

* [bo] rodzice

* [/-] Jeździli

* pojadą[.]

* czy [też] zobaczyć - wcześniej było powtórzenie słowa \"chce\"

* policzku[.] [L]udzie

* wiedzieli[,]

* nie[/ ]uważnie

* wpada[jąc]

* autobusu[.] i tu dałabym enter

* Boże[,]

* [b]urknęła

* poczuła[,] jak[/,]

* poczuła[/,] ciężką[,]

* [w]ydukała

* zapom[inając]

* babcia[,] płacząc

* to[.] - [T]eraz

* chwil[e]

tyle lat żyję, a ani razu nie słyszałam, żeby kierowcy mówili do młodych dziewcząt "panienko" :P


naciągane trochę z tym, że to zdjecie i ten zakręt ;p


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.