Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 77: Stali tak przez dłuższą chwilę...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Stali tak przez dłuższą chwilę wspierając się wzajemnie.

– Pora się pakować -Krzysztof pogłaskał siostrę po głowie i wypuścił ją z objęć.

Spojrzeli na siebie i roześmiali się.

- Pójdę zadzwonić do pana Stanisława – to mówiąc sięgnął po wizytówkę leżącą na stole i wyszedł.

Bożena stała przez chwilę zbierając myśli podeszła do komody wyjmując kartkę i długopis i siadając przy stole zaczęła notować kolejność pakowania i co zostało im jeszcze do zrobienia.

W tym czasie Krzysztof usiadł wygodnie na łóżku i zadzwonił na oddział rehabilitacyjny.

- Słucham – usłyszał w słuchawce damski głos.

- Dzień dobry pani Krysiu , Krzysztof Mikuła z tej strony. Zastałem doktora Lewandowskiego?

- Witam panie Krzysiu. Zaraz go poproszę.

Po niecałej minucie usłyszał w słuchawce głos lekarza.

- Coś się stało panie Krzysztofie?

- Nic się nie stało panie doktorze. Chciałem uprzedzić, że wyjeżdżam wraz z siostrą w Beskidy i opuszczę kilka spotkań na oddziale.

- Domyślam się, że zdaje pan sobie sprawę jaki to będzie dla pana wysiłek?

- Tak. Właśnie po to jadę. Po pierwsze chcę wzmocnić swój organizm, a po drugie zamierzam wypocząć siedząc przy kominku – roześmiał się beztrosko.

- W takim razie nie mam żadnych przeciwwskazań i życzę panu i siostrze wesołych świąt.

- Dziękuję. Dla pana i całego personelu z oddziału również wszystkiego dobrego. Jak wrócę to od razu przybiegnę się pokazać.

- Jeśli pan przybiegnie o własnych siłach, to chyba postawimy panu pomnik .

- Trzymam pana za słowo. Do widzenia i dziękuję.

- Do zobaczenia po powrocie.

Ta rozmowa wprawiła Krzysztofa w bardzo dobry nastrój. Chwycił wizytówkę i wybrał numer. Po dłuższej chwili dało się słyszeć słaby męski głos.

- Rzepski, słucham.

- Dzień panie Stasiu. Kopę lat. Mikuś z tej strony.

- Krzysiek? To ty? Co u ciebie słychać? Czemu się nie odzywałeś tyle lat? Gdzie mieszkasz teraz? Jak zdrowie? Pytanie goniło pytanie.

- Tak to ja szefuniu – nazwał pana Stanisława tak jak robił to zaraz na początku swojej pracy – pan wybaczy to moje milczenie, ale obowiązki pochłonęły mnie bez reszty. Czy mam pan jakieś plany na nadchodzące święta?

- Nie mam żadnych planów – głos stał się jeszcze słabszy.

- A może nadrobimy stracone lata? – zagaił Krzysztof.

- Co masz na myśli?

- Wpadnę w odwiedziny wraz z siostrą i spędzimy razem kilka dni – wypalił.

- Uwielbiam niespodzianki, a ta jest najpiękniejsza od lat – głos mu drżał i Krzysztof wyczuł, że mężczyzna się wzruszył.

- Bardzo się cieszę, że się zobaczymy. Czy nadal mieszka pan w Tyliczu?

- Od zawsze Mikuś – roześmiał się – odkąd pamiętam i nigdzie nie zamierzam się stąd ruszać.

- W takim razie albo dziś wieczorem, albo jutro wczesnym rankiem jesteśmy u pana. Do zobaczenia szefuniu – to mówiąc rozłączył się.

Kolejna dobra rozmowa i kolejna porcja pozytywnej energii, której tak mu było potrzeba. Wszystko to, co się teraz działo sprawiło, że zapomniał zupełnie o tym, że czekał na kopertę informującą go o dostarczeniu porannej wiadomości do Justyny.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Aż mi się radośnie na duszy zrobiło, po takiej dawce radości - za to plus


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.