Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 84: Stanęła na ziemi i słuchała , wiatr...

« poprzedni dopis
 
***

Stanęła na ziemi i słuchała, wiatr rozwiewał jej włosy, deszcz bił w twarz. Słyszą śpiew odległych lasów, szept ziemi. Widziała drużynę. Widziała, że się zbliżają. Strażnik stał znudzony parę kroków dalej, wyczuwała jego oddech, zapach sfermentowanych owoców. Hadder kazał jej znaleźć większe skupiska ludzi, na które opłacałoby się napaść. A ona zalazła drużynę, która zmierzała w stronę zamku.

- Chcę wrócić do komnaty – zwróciła się do strażnika. Warknął coś w odpowiedzi i pociągnął ją za ramię, prowadził, jakby była ślepa, nieudolnie. Kilkakrotnie wpadła na ścianę, a raz potknęła się i wywróciła zdzierając z kolan skórę. Wciąż była naga, Hadder robił wszystko, aby ją poniżyć. Stała się zabawką każdego, kto miał na nią ochotę. Ciało miała w siniakach i zadrapaniach. Jednak ból i pogarda były poza nią. Teraz jednak coś się zmieniło. Oni zbliżali się do zamku, a ona będzie musiała powiedzieć o tym Hadderowi. Bez elementu zaskoczenia nie będą mieli szans w walce, a to chyba mają zamiar zrobić. Walczyć.

Drzwi komnaty zatrzasnęły się za nią. Macała po szafkach rękoma, szukała. Jej dłonie strącały coraz to nowe rzeczy. Szukała gorączkowo, w pośpiechu wiedząc, że ma niewiele czasu.



Haddar trzasnął drzwiami, jego pogardliwy wzrok zatrzymał się na skulonej na ziemi Keli, dziewczyna leżała w kałuży krwi, zirytowany krzyknął. Był wściekły na swoich ludzi, pozwolił im na wszystko, oprócz rozlewania jej krwi. Podszedł do dziewczyny i spojrzał. Podniosła głowę. Otworzyła usta, z których wylała się struga krwi, odskoczył pełen obrzydzenia.

- Ty suko! – Wrzasnął, widząc rozbity wazon i kawałek mięsa, który kiedyś musiał być językiem. Dźwięk, który wydobył się z jej ust był groteskową namiastką śmiechu. Jego pięść trafiła ją w policzek. Podniósł jej ciało i rzucił o ścianę, upadła bezwładnie na podłodze, ruszył tam, chcąc dokończyć to, co zaczął, ale drzwi otworzyły się, a do środka wpadł jeden z jego ludzi.

- Panie! Coś się dzieje w lochach! – Mężczyzna był zbyt zdenerwowany i przerażony, aby zauważyć skatowana dziewczynę, która absolutnie go nie interesowała. Hadder skinął głową, spojrzał na nieprzytomną Kelię i warknął:

- Wrócę do ciebie. Zabije, bo jesteś bezużyteczna.

Gdyby była przytomna usłyszałaby zatrzaskiwane drzwi i wściekłe krzyki.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Trochę mną wstrząsnęło... tak... od razu Jurand i krzyżacy mi się przypomnieli jakoś... a tak to bardzo fajnie :]

Wstrząsnąl mną Twój dopis, Noelle. czy Kelia nie mogła po prostu zranić się na tyle, by nie móc mówic?

Cóż, muszę przyznać, że wspaniale oddajesz nastrój. Nawet aż za dobrze...

*[Jednak] ból i pogarda były poza nią. Teraz [jednak] coś się zmieniło.

*skatowan[ą]

*Zabij[ę]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.