Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 761:Staram się udawać , że wszystko jest okej...

« poprzedni dopis
 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


Staram się udawać, że wszystko jest okej. Włączam RMF FM i słucham piosenek, aby stworzyć pozory, że czuję się wybornie. A niestety wcale tak nie jest. Od tygodnia jestem podłamany. Nawet nie wiem dlaczego, albo raczej nie wiedziałem, bo dziś chyba sobie uświadomiłem.

Przez ten czas toczyłem nieświadomie wewnętrzną walkę. Nie podejrzewałem nic, a głupie serce wciąż się buntowało i musiało dążyć do swego celu. Dzisiaj mój mięsień pompujący leniwie krew zaczął tłoczyć ją szybciej. Uświadomił mi, że zakochałem się. W swojej przyjaciółce. Dopiero po nie całym roku znajomości. Serce podświadomie pytało: "Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?".

Kocham ją, ale ona uważa mnie jedynie (albo aż) za przyjaciela. Nigdy nie mogłem uwierzyć we własne szczęście, że spotkałem ją na własnej drodze. Ona twierdzi, że gdybym wcześniej powiedział o tym, to może potoczyłoby się to inaczej - takie są moje domysły, na podstawie tego, co pisze.

Właśnie. Czy istnieje miłość na odległość? Często to rozważałem, jednak takie związki są bardzo trudne, bo brakuje w nich tej fizyczności - częstego przebywania ze sobą.

Jestem totalnie zdruzgotany. Czuję się żałośnie. Zaliczyłem kolejny upadek, a to w ciąż tak samo boli.

I nie chce przestać.

Nie kocha mnie. Wiem, bo pisałem z nią o tym. Wszystko na to wskazuje. A ja, teraz czuję się jeszcze gorzej, bo boję się. Boję się, że na zawsze ją stracę, że skończy się nasza przyjaźń przez głupie: "Kocham Cię".

Pewnie niektórzy z Was zamierzają zaraz napisać mi komentarze typu: "Durny jesteś. Piszesz o jakichś miłostkach. Kogo to obchodzi!?". Jeżeli tak, to darujcie sobie. Nie piszcie lepiej nic i zapomnijcie, że pisałem coś takiego.

Może nie powinienem być taki otwary. Ale ona już mi nie pomoże, a była moją najwierniejszą przyjaciółką, moją podporą w ciężki dzień, moją ostoją, w której mogłem się zatrzymać i nareperować swój humor. Była moją pokrewną duszą.

I nie chcę jej tracić. Za nic na świecie!



"TYLKO MNIE KOCHAJ..."
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

czad :)


wiesz, każde uczucie coś w nas zostawia, nawet te smutne i przygnębiające, ale ja trzymam moje wszystkie kciuki, żeby Ci się nie tyle co udało, ale żebyś był szczęśliwy, o :D


Przepraszam, jeśli cię uraziłem Keen, wchodząc w tę delikatną materię twojej sprawy.


Nie chciałem. Nie musisz słuchać moich rad.


Piszesz jakbyś poprzez wyznanie uczuć zrobił coś złego czy głupiego, a może kompromitującego, jakby świat miał się zawalić od słów KOCHAM wyrażonych i oczekujących wzajemności. Wiadomo, każdy chce być kochany przez tego którego kocha, to by była sytuacja idealna, ale niestety często bywa inaczej. Uważam, że nic złego się nie stało. Wyznałeś swoje uczucia i dobrze bo należy o nich mówić i nie ma się czego wstydzić. Przyjaciółka jeżeli nią naprawdę jest to i pozostanie, bez względu na Twoje wyznanie. Napewno teraz trochę przycichnie próbując oswoić sie z tą sytuacją, ale w końcu się odezwie. Pod warunkiem, że nie pomyliłeś przyjaciółki z koleżanką albo wręcz znajomą. ;)


Uranie, jaka jest według Ciebie definicja prawdziwego mężczyzny? Bo to bardzo interesujące co napisałeś i moim zdaniem może to w młodych mężczyznach rodzic megakompleksy. Czyżbyś radził koledze nie okazywać słabości? ;)


Za otwartość, której wielu nie potrafi uszanować i krzywdzą ludzi.


Przede wszystkim zachowaj spokój.


Na chwilę zapomnij, że jesteś rozromantyzowanym poetą-nastolatkiem, a pomyśl, że jesteś mężczyzną-macho, co musi mieć każdą, która mu wpadnie w oko.


Zacznij od ułożenia sobie planu podboju. Na zimno wypisz wszystkie sposoby jakie ci przyjdą do głowy, nawet te najbardziej zwariowane. A potem analizując ułóż w kolejności od tych, które dają ci potencjalnie największe szanse.


Wiem, że odległość jest przeszkodą, ale albo ją pokonasz albo ona pokona twoją miłość do niej. Wybacz, ale dla mnie to strasznie głupie zakochiwać się przez Internet. Już lepiej telefon. Ale mnie się udawało jedynie w chociaż towarzyskim kontakcie, nie musiałem dotykać, ale chociaż widzieć, słyszeć i najważniejsze rozmawiać i czuć interakcję. Ale czasy się zmieniają.


Masz okazję udowodnić sobie, że jesteś mężczyną. Głęboko wierzę, że ci się uda, tylko musisz naprawdę powalczyć.


Powodzenia :) Z całego serca.


 


Nie powiedziałem, że zakochałem się przez Internet. :P

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.