Złodziej snów  zobacz opis świata »

Dopis 17: Stary , dobrze się czujesz? Lorenzo z...

« poprzedni dopis
 

rebel_girl 23

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 84,


- Stary, dobrze się czujesz? - Lorenzo z niepokojem przyglądał się partnerowi. Zawsze uważał go za świra, faceta z poczuciem humoru równym zeru. - Może ja poprowadzę?

- Odwal się Lorenzo - warknął Waskes. - Nikt oprócz mnie nie będzie prowadzić mojego auta, zrozumiałeś?!

- Miej Panie cierpliwość. - Lorenzo teatralnie wzniósł oczy ku niebu. - Słuchaj, skoro mamy razem pracować i złapać tego drania, może w końcu zaczniemy współpracować?

John zerknął z ukosa na mężczyznę siedzącego obok. Może i był młody, ale udowodnił, że potrafi myśleć jak rasowy glina.

- Ok, koniec z głupimi docinkami. Wczoraj w nocy przytrafiło mi się coś dziwnego... - zaczął Waskes. - Wiesz, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek coś mi się śniło. Tak było do wczoraj.

- I przez to jesteś taki blady? Przez senny koszmarek? - Lorenzo nie wiedział czy John mówi poważnie, czy sobie z niego żartuje.

- To nie był jakiś tam koszmarek. Zresztą nie potrafię tego opisać, mam uczucie, że Martin mnie zna.

- Nic dziwnego, że cię zna. To najgłośniejsza sprawa od czasu słynnej afery Sullivana. Trąbią o nas wszystkie media.

- Może masz rację... - powiedział Waskes, kończąc rozmowę. Instynkt gliniarza podpowiadał mu, że robi się niebezpiecznie.



***



Martin dobrze pamiętał swój pierwszy raz. W jakim był wtedy szoku. Do dziś dnia nie wiedział, co kazało mu stanąć nad pijanym ojcem drzemiącym w fotelu. Jaka siła zmusiła go do tego, żeby podniósł rękę i dotknął czoła śpiącego, wyciągając z jego głowy sny, budujące wyobraźnię. O tym, co stało się później, wolał zapomnieć. Widział, jak ojciec pozbawiony wyobraźni zabija nożem jego matkę, a pojmując co zrobił, strzela sobie w łeb. Martin po raz pierwszy poczuł się niezwyciężony. Potem były niezliczone domy dziecka i rodziny zastępcze. Kilka razy zdarzyło się, że odebrał komuś sny. Najczęściej osobom, które mu dokuczały, śmiały się z niego.

- Zegarek, symbol mojego początku - myslał na głos o zegarku ojca. - Masz go Waskes. Znajdę sposób na to, żeby dać ci nauczkę...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

mmm... robi się coraz ciekawiej. Fajnie opisane początki działalności Martina :) zresztą rozmowa policjantów też. Taka, że pokazuje charaktery ich obu. Plusik jak najbardziej zasłużny:)


* my[ś]lał

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.