Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 593:Strasznie długo mnie tu...

« poprzedni dopis
 

jowi 23

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 122,


Strasznie długo mnie tu nie było… A wszystko przez ten szpital ;/

Tydzień leżenia w szpitalu to dla mnie stanowczo zbyt długo… W gruncie rzeczy podobało mi się tam, mili ludzie, nowe znajomości, inne spojrzenie na świat, ale brak netu, cudownego (psującego się powoli) aparatu, rodziny i przyjaciół mnie dobijał… Myślałam, że znajdę chwilę na czytanie książki czy coś, niestety nie było na to ani minuty. Rano pobudka, poranna toaleta i biegiem do zabiegówki, po pobraniu krwi biegiem na górę na inne badanie, później czekanie za wynikami i znowu do zabiegówki, po kroplówce jazda na oddział. Obiad i 20 minut wolnego, później przyjeżdżała rodzinka, siedzieli pół dnia i około 17 znów jazda do zabiegówki… Leżenie pod kroplówką i rozmowy z pielęgniarkami, wracając do swojej sali odwiedzałam sąsiednie sale i nowych znajomych, później kolacja i krótki spacer przed szpitalem (pogoda akurat była cudowna…), a później po prostu do wyrka i nyny ;p Po tym całym dniu byłam tak wykończona, że zasypiałam niemal natychmiast…

Ogólnie badania były mało bolesne… Pobieranie krwi (codziennie po 2 strzykawki – raz nawet 4 duże), to już była norma, czyli nic nie czułam kiedy się wkłuwali, prześwietlenia, wymazy i osłuchiwania to bezbolesne, najgorzej było kiedy chcieli mi pobierać szpik… Bałam się strasznie, co prawda dostałam znieczulenie, ale i tak czułam ból… Może nie tak silny, ale mimo wszystko był.

Tydzień leżenia tam i nic się nie dowiedziałam ;/ W środę jadę do immunologa, który jeszcze raz zobaczy wyniki tych wszystkich badań (jak wychodziłam, to jeszcze wszystkich wyników nie było – wyszłam na własne żądanie) i może coś się wyjaśni… Jeżeli wyniki będą dobre, to czeka mnie kolejna seria badań, no bo przecież musimy wiedzieć od czego te stany podgorączkowe, nieregenerująca się śluzówka gardła i częste zapalenia węzłów i gardła…

Do szkoły wrócić jeszcze nie mogę, nie bardzo mi się to podoba, ale cóż… mus to mus… Za to nareszcie pozwolili mi wychodzić, spotykać się w większych gronach itp… Ale skoro mogę wychodzić, to dlaczego do szkoły wrócić nie mogę? Ehh…

Właśnie przypadkiem spojrzałam na stos zeszytów leżących koło mnie, chyba wreszcie się za nie zabiorę, bo jutrzejszy dzień to będzie masakra… 4 przedmioty z czego 3 sprawdziany z czego na żaden nie umiem… ;/

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.