Spacepunk!  zobacz opis świata »

Dopis 9:Szczur wymownie zakasał rękawy i zabrał...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Szczur wymownie zakasał rękawy i zabrał się do ponownego zakładania pancerza. Timo z uwagą obserwował pracę swego nowego towarzysza. W duchu podziwiał jego wielką koncentrację, pewność siebie i dokładność drzemiącą w każdym wykonywanym przez niego ruchu, mimo wewnętrznej odrazy do jego osoby.
– W gruncie rzeczy – zastanawiał się Alkenhart – taki towarzysz może okazać się wielce przydatny. Szczególnie podczas tak nieprzewidywalnej podróży do obszarów pełnych egzotycznych cząstek. Dodatkowa para wprawnych rąk, do tego darmowa, może okazać się całkiem pomocna.

– Bader! – zakrzyknął, obserwując jak kompan zwraca wzrok w jego kierunku. – Jak skończysz, wejdź na pokład przez kabinę dezynfekcyjną. I wyrzuć te szmaty. Będzie tam czekać na ciebie jakieś normalne ubranie.
– Rozkaz szefie! – Zakpił tamten, naśladując władczy ton Timo i splunął soczyście.
– I nabierz trochę pokory chłopcze – warknął kapitan – jeśli nie masz zamiaru podróżować z kneblem na swojej niewyparzonej mordzie.
Odpowiedział mu tylko donośny śmiech. Zresztą, nie miał zamiaru słuchać dłużej rechotu szczura. Szybko schronił się we wnętrzu statku. Przeczesał dłonią swe włosy, koloru mlecznego błękitu, spoglądając na coraz szczodrzej drukowane przez komputer dane. Usiadł przy panelu sterowniczym i zaczął miarowo stukać w jego powierzchnię paznokciami.
– Stare, nie użytkowane portale położone blisko grawastara centralnego mogły ulec zmianie, czy choćby przekierowaniu. To dość ryzykowne otwierać je, bez przebadania ich stabilności. Trzeba znaleźć inny sposób – zamyślił się Timo, po czym nałożył taśmę komunikacyjną na skronie, przygotowując się do dalszych obliczeń.
– Ciekaw jestem ile szacunkowo procent portali międzygalaktycznych Drogi Mlecznej zatrudnia ludzi powiązanych z Karo – przemknęło mu przez myśl.
– Trudno powiedzieć – zareagował komputer. – Dane sugerowane przez Sieć Informacyjną wskazują na ok. 80%, ale trudno powiedzieć skąd mogą pochodzić akurat takie szacunki.
– Czyli zapewne warto odświeżyć stare znajomości… – westchnął Timo z niechęcią powracając myślą do przeszłości.

– Stare znajomości? – Alkenharta dobiegł ironiczny głos wchodzącego do pomieszczenia mężczyzny. Miał na sobie teraz nowe, elastyczne ubranie z polimeru do złudzenia przypominającego w dotyku skórę. Jego włosy nabrały puszystości i uwidoczniły swą jasną, pszeniczną barwę. Zaś czoło ukazało znajdujący się na łuku brwiowym, wytatuowany okrąg, z punktem w środku, nadający figurze wygląd wystylizowanego oka. – Jakież to stare znajomości będziemy odnawiać?
– Nie twój interes.
– Nic związanego z przemytem jak mniemam. Nie wyglądasz mi na przemytnika. Nie masz do tego jaj. Nie oszukujmy się.
– Nie przypominam sobie, byśmy przeszli na „ty”.
– No cóż, a więc jednak nie chodzi o mamusię? – Bader zamaszystym, zwinnym ruchem przysiadł się naprzeciw kompana. – Widzę, że masz cholerne szczęście, że trafiłeś na mnie.
Alkenhart zerwał taśmę komputera ze skroni. Zbliżył się do szczura, patrząc mu głęboko w oczy.
– Ja natomiast widzę, że cholernie się mylisz – soczystym ruchem spoliczkował towarzysza.

Obserwował spokojnie rozszerzające się źrenice Badera, odruchowe złapanie dłonią pierzącego od zadanego razu miejsca i histeryczny niemal śmiech, który wyrwał się z gardła szczurowi dopiero po kilku sekundach, niczym eksplozja granatu uruchomiona zapalnikiem działającym z opóźnieniem. Śmiech jednak wydawał się wręcz nie do zniesienia.
– Co ty do cholery robisz?! – Krzyknął Timo, wyprowadzony z równowagi zachowaniem towarzysza.
– Skąd ty się urwałeś? Tam, skąd pochodzę, tylko kobietom przystoi policzkować mężczyzn – wydukał, dławiąc się ze śmiechu Bader.
– Jesteś świrem! – Wrzasnął Alkenhart. – Pytanie raczej skąd ty się urwałeś? To na czole – wskazał gestem – to jakiś znak więzienny?

Niespodziewanie szczur odzyskał spokój, spojrzał uważnie na swego rozmówcę, delikatnie, jak gdyby z niedowierzaniem, marszcząc brwi.
– Naprawdę, nie wiesz co to za znak?
– Gdybym wiedział, raczej bym nie pytał, to chyba jasne?
– To znamię rodowe.
– Czyli niby co? – Timo uśmiechnął się złośliwie, półgębkiem. – Jesteś pieprzonym arystokratą i szlajasz się po melinach w przebraniu żebraka? Aż taki głupi nie jestem by takie gówno łyknąć.
– Pochodzę z rodu Cyklopów.
– Fajnie, cieszę się. Nigdy o czymś takim nie słyszałem.
– Nie spodziewał bym się tego po tobie – stwierdził Bader z pogardą – ale jestem pewien, że twój komputer ma więcej danych. Jak wiesz, gdy planeta zwana Ziemią została zniszczona, nie wszyscy zdecydowali się na opuszczenie jej. Niektóre rody pozostały, ukryte pod jej powierzchnią, by pomagać planecie powrócić do stanu… używalności.
– To nierealne, podnieść planetę z tak znacznych zniszczeń. I mam jeszcze uwierzyć, że ty stamtąd pochodzisz? Dobry żart. Nawet jeśli byłaby to prawda, nie miałbyś jak się stamtąd wydostać. Nie są to ani przyjazne, ani bogate tereny, zważając do tego na zakaz…
– Nie sądzisz, że zamiast rozmawiać o gównie, moglibyśmy się zastanowić jak wydostać się z TEJ dziury? – Warknął Bader. – Moja przeszłość jest tym, co powinno cię w tej chwili najmniej interesować.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Przeczytałem, nie moja bajka, ale pożądnie napisane.

Wow, dzięki:) Cenna informacja, gdyż mi samej takie rzeczy dość trudno oceniać.

P.S. Porządnie napisany komentarz;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.