Padół Łez   zobacz opis świata »

Dopis 7: Szkocka była wyśmienita i po...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Szkocka była wyśmienita i po drugiej kolejce obaj zapomnieli o obawach Szymona.

- Powiesz mi jak to zrobiłeś? - zapytał Szymon.

- Jak zawsze miałem nosa, nic więcej - roześmiał się Robert.

- Chłopie, musisz go chyba ubezpieczyć od nieszczęśliwych wypadków - zażartował przyjaciel.

Roześmieli się gromko, nie zwracając uwagi na to, że nie byli sami. Wieczór upłynął w sielskiej atmosferze. Wspominali stare czasy i początki kariery Szymona. Znali się prawie siedem lat. Często, gdy pojawiali się razem, sprawiali wrażenie, że są jak bracia. Odpowiadało im to i nigdy temu nie zaprzeczali. Nie wiadomo kiedy a zegarek Roberta oznajmił delikatnym piknięciem godzinę pierwszą nad ranem.

- Chyba wystarczy nam na dziś - powiedział - rano umówiłem się z mamą, że do niej wpadnę z wizytą.

- No to masz powód, aby się jeszcze trochę przespać - roześmiał się mężczyzna i skinął dłonią na barmana.

Przywołany podszedł do ich stolika.

- Chciałbym uregulować rachunek.

- Oczywiście, proszę pana. Należy się dwieście czternaście złotych - powiedział barman.

- Proszę - Szymon położył dwieście pięćdziesiąt złotych na tacce - reszty nie trzeba - to mówiąc mrugnął do mężczyzny.

- Dziękuję - skłonił się delikatnie i oddalił na swoje miejsce.

- No to idziemy - rzekł Robert pomagając wstać lekko wstawionemu przyjacielowi.

- Dam sobie radę - odparł Szymon.

- Tak jak zawsze - to mówiąc ruszyli w stronę drzwi, które prowadziły do ogólnej sali.

Kiedy przez nie przeszli, ujrzeli, że lokal zdecydowanie się wyludnił i zostali tylko stali klienci. Robert podszedł do drzwi wyjściowych i pchnął je. Na zewnątrz stała grupka mężczyzn, sprawiająca wrażenie, jakby na kogoś czekali. Skręcili w prawo zmierzając na znajdujący się niedaleko przystanek tramwajowy, z którego miał odjechać Szymon. Robert znów usłyszał swój wewnętrzny głos.

- "Nie jest dobrze".

W momencie, gdy miał się odwrócić za siebie poczuł uderzenie w tył głowy. Ciemność ogarnęła jego umysł niczym pościel, zanim upadł na chodnik.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

Brakuje kilku przecinków :/


Śpieszyłem się ^^


Jednak brakuje mi znaków aby edytować, a nie chcę nic ucinać, chyba, że sam mistrz gry mi pomoże? xD


Z góry dziękuję ^^


Z tego wszystkiego zapomniałem również o *** (gwiazdkach) :(
Lori, jeśli się nie da to coś powycinam, ale wiem, że autorzy opowiadań mają do dyspozycji ciut więcej znaków do edytowania ^^


spoko, Lori czuwa i poprawi co trzeba w wolnej chwili :D


wierzę, że tak będzie ^^


Ha! Lori już wie co z wami począć gagatki :P I zabiera się za poprawianie. Na wpis poczekacie pewnie do jutra.


gotowe! poprawiłam też kilka powtórzeń.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.