Szkoda, że Ci, którzy kazali go ścigać, nie mieli nawet cienia sumienia. A tak musiał uciekać, gdyż zhackował o jeden serwer za dużo. Gdyby nie trafił na ten feralny dokument, gdyby poczekał z przeglądaniem swoich trofeów, gdyby się nie rozproszył i wyczyścił sumiennie wszystkie ślady po sobie. Feralny automat z kawą, który zeskanował mu siatkówkę, dalej pizza w samozwrotnym opakowaniu z nadajnikiem, bilet do III strefy dotknięty gołym palcem i na koniec ta cholerna koszula poplamiona sosem czosnkowym i wyrzucona do kosza z rejestratorem. Ma to, o co się prosił: teraz ścigali go straszni, morderczy stróże, był bez jakiejkolwiek nadziei na litość. Sytuacja wyglądała naprawdę beznadziejnie.
Natrafił na zablokowane drzwi. Przy pomocy swojego superscyzoryka, którym naprawił już nie jeden multiwibraczajnikotefon, rozkręcił obudowę zamka, przeprogramował go szybko aby się otworzyły oraz by się zacięły gdy w promieniu 9 stóp znajdzie się choć jeden nienawistny stróż. Gdy zszedł poziom niżej drzwi zamknęły się z głuchym trzaskiem i zrobiło się zupełnie ciemno. Przystanął nasłuchując, czuł bicie swego serca. Mam tylko nadzieję, że na zewnątrz jest zasięg -- bo jeśli nie, to możliwe, że sam skazuję się na śmierć –- pomyślał -- nie miałem czasu sprawdzić, co się stanie z wszczepianym wszystkim mieszkańcom II strefy czipem. Dobrze, że wcześniej wziąłem zestaw do zagłuszania go, tak na wszelki wypadek. Teraz widzę, że miałem rację, może mi się go uda przerobić tak aby nic mi się nie stało, gdy wyjdę poza zasięg - zastanowił się i zmacał w kieszeni swój scyzoryk. Czuł, że ręka zaczyna mu odmawiać posłuszeństwa, delikatna powierzchnia obudowy noża zawsze tak na niego działała. Wiedział, że długo już tak nie pociągnie, neseser ciążył mu w dłoni, a jedzenia nie miał dziś jeszcze w ustach. Gdy zmęczone oczy odmówiły przyzwyczajenia się do ciemności oślepił go wielki słup światła.
-- Stać! Kim jesteś? -- zawołał ktoś zza reflektora.
Natrafił na zablokowane drzwi. Przy pomocy swojego superscyzoryka, którym naprawił już nie jeden multiwibraczajnikotefon, rozkręcił obudowę zamka, przeprogramował go szybko aby się otworzyły oraz by się zacięły gdy w promieniu 9 stóp znajdzie się choć jeden nienawistny stróż. Gdy zszedł poziom niżej drzwi zamknęły się z głuchym trzaskiem i zrobiło się zupełnie ciemno. Przystanął nasłuchując, czuł bicie swego serca. Mam tylko nadzieję, że na zewnątrz jest zasięg -- bo jeśli nie, to możliwe, że sam skazuję się na śmierć –- pomyślał -- nie miałem czasu sprawdzić, co się stanie z wszczepianym wszystkim mieszkańcom II strefy czipem. Dobrze, że wcześniej wziąłem zestaw do zagłuszania go, tak na wszelki wypadek. Teraz widzę, że miałem rację, może mi się go uda przerobić tak aby nic mi się nie stało, gdy wyjdę poza zasięg - zastanowił się i zmacał w kieszeni swój scyzoryk. Czuł, że ręka zaczyna mu odmawiać posłuszeństwa, delikatna powierzchnia obudowy noża zawsze tak na niego działała. Wiedział, że długo już tak nie pociągnie, neseser ciążył mu w dłoni, a jedzenia nie miał dziś jeszcze w ustach. Gdy zmęczone oczy odmówiły przyzwyczajenia się do ciemności oślepił go wielki słup światła.
-- Stać! Kim jesteś? -- zawołał ktoś zza reflektora.


