Szukam chętnych do pisania ze mną opowiadania :)

 

Autor Wypowiedź
05.05.2011
Text 18+
Pomysł i sam początek już mam :)

Historia świata:
XXVIII wiek.
Wszystko do XXI wieku przebiegało tak jak w obecnej naszej rzeczywistości. W XXIV wieku wybuchła trzecia wojna światowa, która pochłonęła ponad pięćset milionów istnień ludzkich. Kiedy ludzie mieli nadzieję na pokój w 2451, Rosja odpaliła atomówki, wycelowane w zjazd głów państw, na którym miały być podpisane traktaty pokojowe. Nikt nie przeżył. Odwet przechodził najśmielsze pojęcie. Nie została ani jedna niewystrzelona rakieta, świat pogrążył się w chaosie bólu i rozpaczy. Tym razem nie zginęły miliony istnień... A miliardy. Wojna się skończyła. Nie było już komu jej prowadzić. Nie miał kto tego oszacować dokładnie, ale życie straciło więcej niż cztery miliardy ludzi, pozostawiając na ziemi niepełne dwa, które z kolei nie miały zbyt dużych szans na przeżycie. Nie w świecie z radioaktywnymi burzami, gdzie mutacje były na porządku dziennym.
W XXVII świat zamarł, ludzie nie wiedzieli co się stało. Pojawiły się te istoty... Wyglądające jak anioły lub demony ze starych rycin... Niektóre tak piękne i czyste, że aż oczy bolały od patrzenia. Niektóre tak plugawe, że człowiek miał ochotę zapaść się pod ziemię. Nikt nie wie jak ani dlaczego się pojawili, przecież, przez tyle wieków nie ujawniły się. To dlaczego właśnie teraz?
Dalej pojawiły się zmiany, niebo powoli było oczyszczane chodziły plotki, że to Ich sprawka. Naprawa ziemi trwała cały wiek, w tym czasie ludzie powoli przyzwyczajali się do obecności Bezdomnych. Większość globu została oczyszczona, tak powietrze, ziemia, jak i woda. Niestety istnieją jeszcze zapomniane miejsca, w które nadal są radioaktywne odpadki. Większość ludzi unika ich jak ognia, niektórzy poszukują, bo nie stać ich na płacenie za implanty, bądź wszczepy genów.

Rasy:

Ludzie – zwykli, bez mutacji i mechanicznych części. Znikomy procent.

Cyborgi, Półandroidy – lub w jakimś innym %, ci co zamienili ludzkie, anielskie, demoniczne organy na mechaniczne w całości lub części. Anioły zostały zwabione przez Korporację głównie poprzez możliwość posiadania utraconych skrzydeł, które mimo iż mechaniczne sprawowały się równie dobrze. Gorzej już było z tym, że Korporacja miała jasną politykę w stosunku do Bezdomnych. Za nawet najmniejsza pomoc musieli oni odpracowywać długie lata. Sprzeciw był jednoznaczny z uruchomieniem pewnych nieprzyjemnych mechanizmów w częściach, które dostali...

Mutanci – tych tutaj nie można zostawić bez podziału, gdyż są ich dwie grupy.
Pierwsza, która mutuje, pod nadzorem korporacji płacąc za to kredytami, skutki uboczne minimalizując do minimum.
Druga, której na to nie stać i poszukuje Radio Wysepek, czyli miejsc, z których jeszcze nie zostały usunięte radioaktywne odpadki, a po zjedzeniu czegokolwiek (wody, roślin, zwierząt, starej żywności) z nich, następuje spontaniczna mutacja. Czasami bywa na tyle potężna, że Korporacyjne zabawki to przy niej pikuś. Jednak zazwyczaj łączą się z tym także dodatkowe mutacje... A dodatkowe paluszki, to tylko najmniejsza z niedogodności.

Magowie (byli Widzący) – ci co mają moc ^^, większą, mniejszą, czasami nie potrafią się nią posługiwać i są zagrożeniem dla siebie i innych. Czasami, jeśli mają szczęście zostają podopiecznymi, którejś z "normalniejszych" frakcji anielskich.

Zjawiska atmosferyczne.

Radiowyspy - Pozostałe po "sprzątaniu" Aniołów i Demonów miejsca na globie, gdzie nadal tarzają się radioaktywne odpadki, a zmutowana roślinność bujnie się rozrasta. Miejsce, gdzie idioci przybywają, aby spontanicznie mutować, co najczęściej kończy się ich śmiercią. Maja mały wpływ na anioły i demony, te nie mutują, jednak ich organizmy muszą później odchorować tą styczność. Między innymi dzięki temu wzięły dupy w troki i wysprzątały Ziemię, niektóre niestety nie przyłożyły się zbytnio do tego i dlatego właśnie jest tyle Radiowysp.

Radioaktywne Burze - Największe ich występowanie należy już do przeszłości, były zmorą ludzi zaraz po trzeciej wojnie światowej. Ludzie wystawiani na ich działanie od razu giną, bądź szaleńczo mutują i albo umierają w trakcie, albo stają się zmutowanymi potworami opierającymi się na najprostszych instynktach. Burze te są także bardzo niebezpieczne, gdyż przez nie właśnie rozprzestrzeniają się radioaktywne wysepki, nawet do pięćdziesięciu kilometrów, podczas jednej nawałnicy. Można je łatwo rozpoznać, po zielonkawej łunie, poprzedzającej granatową szarość chmur.
W obecnej chwili prawie zanikły. Pojawiają się jedynie nad większymi Radiowyspami, powiększając je jeszcze bardziej.

Magiczne Burze - Nie do końca wiadomo skąd się wzięły. Istnieje jednak wiele spekulacji na ten temat, najprawdopodobniejsza i rozprzestrzenianą przez Korporację wersją jest to, że została zachwiana równowaga w momencie, gdy na Ziemi pojawili się Bezdomni. Zbyt dużo magii w jednym miejscu, planeta nie była na to przygotowana.
Druga najprawdopodobniejszą jest to iż wszystko zaczęło się od ilości mocy uwalnianej na "sprzątanie" po trzeciej wojnie światowej. Jak to mówią za dużo na raz. Coś pękło i już nie zostało takie samo.
Jedną z najmniej prawdopodobnych wersji, ale rozprzestrzenianą przez fanatyków, jest to iż Magiczne Burze są karą Bożą.
Jednak tak na prawdę nikt nie wie co się stało, w którym miejscu coś pieprznęło i zesłało to tatałajstwo.

Burzę tą trudno rozpoznać ludziom, na szczęście są dla nich jej skutki są minimalne (zdarzają się migreny, największym co zanotowano było omdlenie, chociaż nie wiadomo do końca, czy z powodu burzy, czy ciąży delikwentki). Wygląda jak normalna burza. Potężniejsi Bezdomni potrafią rozpoznać ja z oddali, wyczuwają dzikość mocy. Dla wszystkich pozostałych jest to niemożliwe, chociaż czasem technologiczne zabawki są ich w stanie na czas ostrzec. Najlepszym wyjściem jeśli jest jeszcze daleko, jest podwinąć kiece i spierdalać jak najdalej, jednak jeśli nie ma na to czasu to jakąś ochronę dają jaskinie, a jeśli i tych nie ma w okolicy, najlepszym rozwiązaniem jest zakopanie się w ziemi, im głębiej tym lepiej.

Radiomagiczne Tornada - Chodzą słuchu, że jedyne w miarę bezpieczne miejsce jest w oku cyklonu, ale jeszcze nikt nigdy tego nie przeżył.

Korporacja

Historia:
Firma zajmująca się utrzymywaniem równowagi, a przynajmniej taki był jej zamiar na samym początku. chodziło o to, że jeśli zginie za dużo ludzi, to trzeba wybić odpowiednią ilość pomniejszych demonów i najbardziej ześwirowanych aniołków. I zadbać trochę o to, żeby ludzie się porozmnażali. Obecnie priorytety trochę się pozmieniały. Robotyka miała w tym swoją zasługę. Nie udało się stworzyć sztucznej inteligencji, ale po podłączeniu ludzkiego mózgu, wszystko działało jak potrzeba. Powstały pierwsze cyborgi.
Umieszczona pod ziemią wielka placówka, zajmuje się badaniem mutacji, tworzeniem różnorodnych implantów, półcyborgów, cyborgów, budowaniem części zamiennych oraz broni. Nieświadomych chętnych do eksperymentów było dużo, przede wszystkim przez choroby i chęć zdobycia kredytów na pożywienie, alkohol lub prochy. Korporacja mogła wybierać i przebierać dowolnie, wśród ochotników, którzy i tak nie zawsze żyli do otrzymania zapłaty.

Po jakimś czasie Korporacja zatrudniała już nie tylko ludzi, ale też i demony i anioły. Kontrakty były różne.

Hierarchia:
Karty według których podzielona jest władza. Biała przyjmuje rozkazy od wszystkich ciemniejszych itd.
zaznaczone na rancie przy kołnierzu, czipie pod skórą:
Bezdomni:
1. Biała - nowi Bezdomni i dyscyplinarnie obniżeni Bezdomni. Koszarowani w dużych wspólnych salach jak bydło.
2. Żółta - zatrudnieni na kontrakt Bezdomni z doświadczeniem powyżej roku. Mają już swoje kwatery. Toalety i prysznice na korytarzu.
3. Pomarańczowa - Bezdomni z zasługami, ci którzy wykazali się lojalnością wobec Korporacji. Kwatery dwupokojowe, z łazienką.

Ludzie:
4. Czerwona - pierwsza ranga dla ludzi. Początkujący na rożnych stanowiskach.
5. Zielona - druga ranga, trudna do zdobycia, gdyż trzeba się wykazać.
6. Niebieska - trzecia i najwyższa ranga, dla obserwatorów.
7. Granatowa - ważni naukowcy, lekarze i technicy.
8. Brązowa - przywódcy konkretnych baz.
9. Czarna - Prezesi poszczególnych kontynentów i trójka Bezdomnych,.
10. Przezroczysta - Zarząd Korporacji, nigdy niewidziana (mityczna).

Dokumenty rozpatrywane są według priorytetów. Czysta kartka, bez żadnych pasków, oznacza iż osoba wysyłająca ma biała kartę. Przy odrobinie szczęścia dokument trafi w odpowiednie ręce do pięciu lat.

Dokument oznaczony czarnym półcentymetrowym paskiem w miejscu prawego marginesu, jest traktowany z wysokim priorytetem, dostarczany nawet po trupach. Dodatkowo druki te są ściśle tajne.