Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 93: Ta noc była wyjątkowa dla wszystkich ....

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Ta noc była wyjątkowa dla wszystkich. Miniony dzień naładowany niesamowitą ilością emocji sprawił, że wszyscy o czymś śnili. Bożence śniło się, że zamieszkała w tym domu, do którego przybyła wraz z bratem. Tak wspaniale się tu czuła. Widziała wiosenną zieleń traw i ryby wypływające na powierzchnię stawu. Karmiła je chlebem, a one z wdziękiem go połykały. Widziała piękne rzędy kwiatów i owoce dojrzewające w sadzie za domem. Rumiane i dorodne jabłka, mięsiste brzoskwinie dojrzewające letnią porą. Śniła również o jesiennych dywanach stworzonych z opadłych, kolorowych liści. Widziała też padający śnieg, lepione przez dzieci bałwany, świerki pokryte puchem i twarz mężczyzny. Nie była pewna, ale zdawało się jej, że to pan Stanisław. Uśmiechał się do niej trzymając w dłoni śnieżkę. Uśmiechnęła się przez sen, przewracając się na bok. Pan Stanisław śnił o gościach, którzy go odwiedzili. Słyszał to wyraźnie, jak zwracał się Mikusia – „synu”, a ten uśmiechając się odpowiadał – „tak tato”. Ściskało go wtedy w gardle. Z drugiej strony widział we śnie Bożenkę. Gdyby chciał, mógłby w niej widzieć córkę, której nie miał. Co prawda dzieliło ich na oko około osiemnaście lat, ale w czym by to miało przeszkadzać? Tak wzajemnie się uzupełniali z bratem. Krzysztof miał tej nocy niespokojne sny. Obawa, że mogło się coś przydarzyć Justynie potęgowała to wszystko. Śniły mu się same dziwne i niewytłumaczalne możliwości braku kontaktu. Od zagubienia telefonu, poprzez celowe unikanie, aż po wypadek. Na samą myśl o tym obudził się mokry od potu. Spojrzał na zegarek. Trzecia piętnaście rano. Wziął do ręki telefon i sprawdził raporty doręczeń. „Nie dostarczono”. Zmroziło go, że sen mógłby być prawdziwy. Nawet nie zdążył jej powiedzieć co do niej czuł. Starał się odpędzić te złe myśli, tłumacząc, że to zbieg okoliczności i Justynie się nic nie stało. W tej właśnie chwili dotarło do niego to, co do niego nie docierało przez cały ten czas. Tylko Justyna i żadna inna. Opadł na łóżko i leżąc na wznak zaczął się modlić w myślach. Łzy cisnęły mu się do oczu, ale je powstrzymał. Prosił wszystkich świętych, aby kobiecie, na której mu zależało, nic się nie stało. Z tymi słowami w głowie zapadł w kolejny sen. Tym razem oddychał spokojnie…
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

mały ukłon w stronę Afro :)


jeśli chcesz, aby sen stał się jawą to zapraszam ^_^


Hm, wszystko ładnie pięknie, tylko szczerze mi Stanisław bardziej pasuje jako opiekun tej dwójki, niz adorator Bożenki - tak go do tej pory tygrysku przedstawiałeś. I to było dobrze. Jeżeli już chcecie połączyć Bożenke z kimś - to niech to będzie inna, nowa postać. Afro dołącz- będzie ciekawsze opo i poprowadź tą nową postać i Bożenke.


Jestem bardzo miło zaskoczona i dziękuję za propozycję. Z przyjemnością bym coś dopisała ale przyznaję, że w życiu nie napisałam opowiadania z dialogiem, a na redaktora mnie nie stać ;)


Jeżeli chodzi o Bożenkę i Stanisława to jej reakcje na niego mogłyby być inne jeżeli ma być opiekunem rodzeństwa, zważywszy, że jest to dojrzała kobieta, a nie nastolatka która reaguje rumieńcem na każde miłe słowo starszego pana. On też powinien patrzeć na nią inaczej jeżeli ma żywić do niej ojcowskie uczucia, natomiast on widzi w niej kobiecość, ciepło i nie dotyczy to ostatniego wpisu :)


Być może ja źle interpretuję kontakty bohaterów, zazwyczaj kieruję się intuicją i może ona mnie zawodzi chociaż nie powinna. Być może coś fałszuje mój odbiór tego opowiadania :)


Jak już pisałam. Dla mnie jako czytelniczki związek Krzysztofa z siostrą jest zbyt silny i intymny, wręcz wysuwa sie na pierwszy plan całego opowiadania, a chyba nie o to chodziło. Justyna i Krzysztof są cały czas zbyt daleko od siebie żeby cokolwiek między nimi iskrzyło tak mocno, jak wyrażają to ich emocje i nie chodzi mi o odległość ale o jakikolwiek kontakt smsowy, wirtualny bądź bezpośredni. Małżeństwo Justyny wydaje się być tak idealne i nudne, że nie dziwię się, że nagła miłośc przewróciła jej świat do góry nogami i to śmialo mogłoby być przyczyną gdyby nie było tak wychwalane, a Daniel uważany za męża wręcz bez skazy. Czytelnik wciąż będzie się zastanawiał dlaczego ona to robi skoro jest tak pięknie, ma takie cudowne życie itp. Mogłaby znaleźc jakąś rysę na szkle bo to pytanie pozostanie bez odpowiedzi do samego końca.


Wszystko jest takie ułożone, idealne, jakby nie z tego świata. Żeby doszlo do rozkwitu uczucia między Krzysztofem i Justyną powinien zaistnieć związek przyczynowo-skutkowy którego nie ma do tej pory.


Ale się rozpisałam. :) Nie chciałabym zostać źle odebrana. Lubię czytać to opowiadanie do porannej kawy i wyraziłam swoją opinię jako zwykły odbiorca. Czekam z niecierpliwością na dalsze części. ;)


 


Hm, myślę, że redaktor nie będzie potrzebny, dasz sobie świetnie rade sama - bo nasza pomoc będzie do wykorzystania. Do naprawy usterek w opo jest także pantoflowa :) A co do postaci Justyny - (cóż, tu znajdują się odbicia zapewne moich osobistych doświadczeń) nie jest ona postacią klasycznego romansu (chodzi mi romanse, które ja czytałam), gdzie wszystko jest jednostronne i pewnie dlatego tak swietnie mi sie tu pisze. Co do Daniela - tak widzje jego postać dobry, wręcz idealny - czasami ma nerw, ale za mało jest opisanyon jako postać.


Mam nadzieję, że jako obserwator z boku - co nie wyklucza twojej obecności w opo , częściej będziesz nam pisała swoje wrażenia - wtedy łatwiej zauważymy swoje błędy. Pozdro


Nie mam żadnych zastrzeżeń do postaci głównych, chodziło mi o to, że szczęsliwa, żyjąca w idealnym związku i zakochana we własnym mężu kobieta nie zakocha się ot tak w innym facecie, że musi być jakaś skaza na ich idealnym związku. Dopiero teraz zrozumiałam, że tutaj chodzi o miłość taką jak z bajki, grom z nieba, jak strzała amora. Jestem realistką i może dlatego widzę to tak nierealnie. Przesłanie romansu jest właśnie takie żeby oderwać czytelnika od rzeczywistości a ja cały czas twardo stoję na ziemi i to mój problem.  :D


Jeżeli chodzi o dopis to, nie obiecuję ale postaram się. Potrzebuję trochę czasu :)


Myślę tygrysku, że faktycznie wiele musiał byś zmieniać jeżeli chodzi o pana Stanisława i gebilis ma rację. Bożence przydałby się ktoś nowy. ;)


Hihihi, Afro, w sumie to ja jestem monogamiską - dlatego nie wiem, jak wytłumaczyć odejście Justy od Daniela. Wybrałam najkrótsza drogę- kota z miłości też można zagłaskać na śmierć - wiec idealny Daniel staje się postacią nie dajacą emocji - dlatego Krzysztof z aurą tajemniczości przyciąga Justę - co z tego wyjdzie? Sama jeszcze nie wiem...


A ja myślę, że nie ma potrzeby by coś zmieniać... To były tylko sny... Bożenka nie była do końca pewna kogo widziała i choć Stasiu miał marzenia senne, to niekoniecznie muszą się one spełniać. Ile razy życie Nas zaskakuje, że nibu dwie osoby mają się ku sobie, a nagle jedna z nich jest z kimś zupełnie innym?:) Zgadzam się z Tobą Afro, że zbytnio oddaliliśmy od siebie głównyh bohaterów, ale myślę, że już niedługo to się zmieni... ;-)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.