***
- Tak. poproszę. - Patrzyła jak mąż włącza czajnik, przygotowuje kubki. Zauważyła, że wyjął jej ulubiony, z misiem.
Chyba powinna coś zrobić, powiedzieć...,jednak nie czuła się na siłach. Wydarzenia ostatniej nocy całkowicie zmieniły jej sposób postrzegania rzeczywistości. To, co do tej pory było proste, przewidywalne, nagle stało się tak skomplikowane. Ona i Krzysztof, razem. "Boże, co ja myślałam oddając się mu? Tak bez zastanowienia? A gdzie w tym wszystkim Daniel? Gdzie jest jego miejsce?"
Mężczyzna musiał zauważyć rozterkę malującą się na jej twarzy, bo bez słowa przysiadł na brzegu łóżka i ręką objął jej plecy. Mimowolnie poczuła jak sztywnieje pod jego dotykiem. Ale Daniel nie odsunął się. Przyciągnął ją mocniej ku sobie. Justyna poczuła jak topnieje jej opór. Czuła jego ciepło, zapach. Zakręciło jej się w głowie.
"Co ja mam powiedzieć... Co zrobić?" Jej ciałem wstrząsnął dreszcz.Przytulił ją, poczuła jego pocałunek na włosach...
Zerwała się gwałtownie stając na nogi, zeskoczyła z łóżka. Daniel nadal siedząc przyglądał się jej. Jego przymrużone oczy błysnęły.
- O co chodzi? Co się stało? - Mówił wolno, lekko zachrypniętym głosem - Justyna! Powiesz wreszcie?
Stała przed nim dygocząc. Myśli kłębiły się. Nie była w stanie powiedzieć sensownego zdania.
- Justyna!
- To wszystko twoja wina! - Czuła napływające do oczu łzy. - Miało być tak pięknie, a ty wszystko zepsułeś! Spiłeś się...
" Co ja klepię?..." - przemknęło jej przez głowę.
- Ja, ja... - "Za chwilę rozpłaczę się jak idiotka! Nie, to nie do zniesienia! Ale nie mogę mu powiedzieć prawdy! Nie zasłużył na to..."
Rozpaczliwie załamała ręce.
- To nie tak jak myślisz, to nie tak...
- A jak? Dziewczyno! Powiedz wreszcie, o co chodzi! Oświeć mnie!
- Ja, ja... Daniel ja nic nie zrobiłam...- To oczywiste kłamstwo wywołało niepohamowany potok łez.
- Tak. poproszę. - Patrzyła jak mąż włącza czajnik, przygotowuje kubki. Zauważyła, że wyjął jej ulubiony, z misiem.
Chyba powinna coś zrobić, powiedzieć...,jednak nie czuła się na siłach. Wydarzenia ostatniej nocy całkowicie zmieniły jej sposób postrzegania rzeczywistości. To, co do tej pory było proste, przewidywalne, nagle stało się tak skomplikowane. Ona i Krzysztof, razem. "Boże, co ja myślałam oddając się mu? Tak bez zastanowienia? A gdzie w tym wszystkim Daniel? Gdzie jest jego miejsce?"
Mężczyzna musiał zauważyć rozterkę malującą się na jej twarzy, bo bez słowa przysiadł na brzegu łóżka i ręką objął jej plecy. Mimowolnie poczuła jak sztywnieje pod jego dotykiem. Ale Daniel nie odsunął się. Przyciągnął ją mocniej ku sobie. Justyna poczuła jak topnieje jej opór. Czuła jego ciepło, zapach. Zakręciło jej się w głowie.
"Co ja mam powiedzieć... Co zrobić?" Jej ciałem wstrząsnął dreszcz.Przytulił ją, poczuła jego pocałunek na włosach...
Zerwała się gwałtownie stając na nogi, zeskoczyła z łóżka. Daniel nadal siedząc przyglądał się jej. Jego przymrużone oczy błysnęły.
- O co chodzi? Co się stało? - Mówił wolno, lekko zachrypniętym głosem - Justyna! Powiesz wreszcie?
Stała przed nim dygocząc. Myśli kłębiły się. Nie była w stanie powiedzieć sensownego zdania.
- Justyna!
- To wszystko twoja wina! - Czuła napływające do oczu łzy. - Miało być tak pięknie, a ty wszystko zepsułeś! Spiłeś się...
" Co ja klepię?..." - przemknęło jej przez głowę.
- Ja, ja... - "Za chwilę rozpłaczę się jak idiotka! Nie, to nie do zniesienia! Ale nie mogę mu powiedzieć prawdy! Nie zasłużył na to..."
Rozpaczliwie załamała ręce.
- To nie tak jak myślisz, to nie tak...
- A jak? Dziewczyno! Powiedz wreszcie, o co chodzi! Oświeć mnie!
- Ja, ja... Daniel ja nic nie zrobiłam...- To oczywiste kłamstwo wywołało niepohamowany potok łez.


