X  zobacz opis świata »

Dopis 3: Tak , to ja ukłoniłem się...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,



- Tak, to ja - ukłoniłem się.
Po tych słowach zerwał się wiatr, trzaskając okiennicami. Na tle księżyca, jakby spijane przez słomkę nieba, znikały chmury. Latarnie powróciły na swoje miejsca i świeciły już zwykłym blaskiem.

Ranek przywitał nas śpiewem Dolores. Otwarłem drzwi i uśmiechnąłem się do dziewczyny. Osioł wstał ociągając się, jego kudły były pełne słomy. Przypominał zwyczajnego osła, którego ma się ochotę objuczyć i trzepnąć witką w tyłek.
- Nie łam się brachu, dziś wyruszamy do Flores - poklepałem go.
Usiedliśmy na kamieniach podziwiając wschód słońca, który przypominał taniec brzucha. Nagle, nad dachem hotelu pojawił się inny owal. Był to balon, który wzbijał się w powietrze, biorąc kurs na południe. Ponieważ balon był pomarańczowy, przez chwilę na niebie świeciły jakby dwa słońca.
W koszu oplecionym linami siedział Kid i popijał wino z gąsiora. Towarzyszyła mu orkiestra w postaci wytwornie odzianych muchacos i małpy uderzającej w trójkąt.
- Do zobaczenia we Flores! - krzyknął Kid wpadając do kosza.
Balon ominął skały i zniknął z pola widzenia.
Wstałem i ruszyłem w stronę hotelu. W holu spotkałem hotelowego boya, który wskazał mi drogę do kotłowni, gdzie powinna być ciepła woda. Pożyczyłem od niego wiadro i ruszyłem w dół. Nagle poczułem uderzenie ciepłego powietrza wydobywającego się z kotłów zaopatrzonych w zegary. Do otwartego pieca węgiel ładował byk. Po jego torsie zarośniętym kudłatą szczeciną spływały strugi potu. Na krześle wisiała jego marynarka i nienagannie zaprasowane spodnie.
- Czego pan sobie życzy? - zapytał byk wycierając chustą czoło i kark.
- Chłopiec powiedział, że można tu dostać ciepłą wodę - postawiłem na ziemi wiadro.
Byk schylił się po nie, odkręcił kurek i napełnił je wrzątkiem. Podziękowałem i wróciłem do obozu.
Osioł spojrzał na mnie spode łba i powoli zaczął się myć. Sięgnąłem po plecak i wyciągnąłem kompas.
- Trzeba się będzie zbierać - powiedziałem.
Osioł stuknął kopytami, dając do zrozumienia że jest gotowy.
- Życzymy powodzenia. I zapraszamy ponownie! - żegnał nas byk, znów pięknie odziany w liberię ze lśniącymi guzikami.
- Dziękuję! - odpowiedziałem.
Osioł wrzucił na siebie ciężar bagażu i ruszył przodem. Spojrzałem w górę i ujrzałem dziewczynę przyglądającą mi się w oknie. Jej sylwetka opromieniona światłem zdawała się mieć w sobie coś cudownego. Dolores zamknęła w dłoni pocałunek i posłała go w moim kierunku. Ukłoniłem się nisko i razem z osłem ruszyliśmy w dalszą drogę, która prowadziła przez góry.

Fragment mojej powieści pt. "Szlifierz diamentów".
2008.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Tego fragmentu nie pamietam, czas odświeżyc pamiec
i plus za Dolores i całą resztę

http://www.tinyurl.pl?r5biKtRP <--to twoje Love?

Nie chce mi się tam wchodzić, więc nie wiem co tam jest.

Link prowadzi do Google Books, jest strasznie długi więc skróciłem, a tak wygląda bezpośredni link http://books.google.pl/books?id=pO3EQS3b1xwC&lpg=PA141&dq=inpublisher%3A%22Wydawnictwo%20Indigo%22&pg=PA110#v=onepage&q&f=false
Chciałem się dowiedzieć czy to Twoje dzieło :)

Stanowczo za długi, wygląda jak wąż. Ale jak pisał Edward Stachura- Najdłuższy wąż kiedyś przemija. Nigdy tam nie wchodziłem.

To może z innej strony, czy opowiadanie "Pozdrowienia z Tokio", do którego prowadzi ów wąż, jest Twojego autorstwa?

Jak najbardziej.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.