Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 342: Tak , wypadki samochodowe ....

« poprzedni dopis
 
***

Tak, wypadki samochodowe.



Siedziałam sobie spokojnie ucząc się twardo na staropolkę, bo egzamin był już niedaleko, kiedy usłyszałam porządne "jebudubu".

Jakiś debil pewnie wrąbał nam się w bramę - pomyślałam nie przerywając czytania o Naruszewiczu, co było dobitnym dowodem na to, że staropolka potrafi zdecydowanie znieczulić człowieka na wszystko wokół.

Po chwili usłyszałam jakiś krzyk.

Mogliby się rozwalać trochę bardziej po cichu - zdenerwowałam się, szukając pisaka, by zaznaczyć ważny fragment.

Po chwili drugi wrzsk.

Nie no, tego już za wiele!

Wychyliłam się gniewnie przez okno i zobaczyłam, że ktoś się wrąbał, owszem, ale nie w bramę, tylko w nasz samochód.

Popatrzyłam sobie na to przez moment, potem zobaczyłam, że z auta wysiada moja matka i zbliża się szybkim krokiem do faceta, który wypadek spowodował.

Pożałowałam człowieka. W końcu charakter miałam po mojej matce, a zatem byłam w pełni świadoma, że ten gość zaraz tam zginie śmiercią nader niesympatyczną.



Co się potem okazało? Otóż moja rodzicielka wrzuciła kierunkowskaz i zaczęła skręcać, a ten idiota ją chciał wyprzedzić. Tłumaczył się potem, że on kierunkowskaz widział, ale nie sądził, że ona będzie skręcać...



No tak, w końcu kierunkowskaz wrzuca się po to, by nie skręcać, prawda?

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.