Szpital -Piszmy-  zobacz opis świata »

Dopis 34:Taka u nas duchota , że nie chce mi się myśleć...

« poprzedni dopis
 

gebilis 64

Od: 25.08.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 276,


Taka u nas duchota, że nie chce mi się myśleć, co napisać w opowiadaniu, to schronię się u tygryska i napiszę co akurat myślę. :)

Tak wędrując tu, bardzo często napotykam opowiadania w stylu - on mnie rzucił, a ja nie mogę sobie z tym poradzić.

I tu zaczęłam się zastanawiać. Jakoś moje związki z partnerami kończyły się wielkim rozstaniem i jakby mniejszymi żalami i tak sobie pomyślałam - czy to ja jestem taka hetera, czy moi partnerzy mnie tak wykończyli, że nie miałam do nich już sił? Aż mi się przydarzyło coś, co podziałało jak zimny prysznic na moje poglądy. Związek trwał coś koło roku, a ja przez następny rok miałam cholernego doła. - Dlatego teraz wydaje mi się, że rozumiem o czym niektóre osoby tak głęboko uczuciowo piszą.

Ale nie to mnie najbardziej zastanawia.

Tak zawsze myślę sobie, czy takie rozstania przeżywane są przez kobiety (dziewczyny)- mężczyzn (chłopców) przeżywane tak samo.

Gdzieś wyczytałam, że dla kobiety mężczyzna jest całym światem, kobieta dla mężczyzny dodatkiem do życiorysu. Kobieta bardziej posługuje się uczuciem, mężczyzna rozumem.

I tu tak się zastanawiam: czy oni tak samo przeżywają rozstanie? Czy dla kobiet to jest trudniejsze i głębsze przeżycie? Mówię tu o prawdziwych związkach uczuciowych, nie tych wypalonych. Tak jakoś mnie to dziś nurtuje.

Ponieważ kobiety częściej poruszają ten temat (i sama nią jestem) to łatwiej mi to zrozumieć. Jednak ciekawi mnie jak to widzą mężczyźni?...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

I co ja mam Ci powiedzieć Gabi? Raczej nie mogę pomóc Tobie w tym temacie, bo sam jestem dinozaur. Mam zajebiaszcze serce i to w dodatku mięciutkie. Każdą porażkę przeżywam na swój sposób. Co prawda wzruszam się i płaczę mniej, ale są momenty, że szybko się wzruszam. Kobieta nigdy nie była dla mnie dodatkiem. Zawsze stawiam ją na równi z sobą. Czasami ciut wyżej, ale nigdy niżej. Typem pantoflarza też nigdy nie byłem, dlatego też stawiam na partnerstwo. Wiadomo, że nie ma dwóch takich samych osób, tak więc każda przeżywa to wszystko na swój sposób.


PS. A teraz pomyśl jak rozwiniesz rozmowę Pat i Justy i wracaj do opowiadania :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.