Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 95: Tego dnia świt był cudownym zjawiskiem...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Tego dnia świt był cudownym zjawiskiem. Za oknami świergotały wróble, bijąc się o okruchy chleba wysypane wieczorem. Drzewa pokryte delikatną warstwą śniegu, bezchmurne niebo. Słońce zaglądało do pokoi oznajmiając wszystkim , która jest godzina i zapowiadając, że dziś nie schowa się za chmurami. Obaj mężczyźni byli już na nogach, podczas gdy Bożenka odsypiała wczorajszy dzień pełen wrażeń. Postanowili jej nie budzić i sami zrobić śniadanie. Po kilkunastu minutach na stole znalazły się kanapki z białym serem i gorąca kawa. Usiedli przy stole w milczeniu i zaczęli jeść.

- Miałem dziś ciężką noc - -nie wytrzymał Krzysztof.

- Jak to ciężką? – spytał Stanisław.

- To długa historia, ale jeśli szefuniu zechcesz posłuchać, to mogę ją streścić.

- Pewnie, że chcę posłuchać – przytaknął mężczyzna – wyrzuć to z siebie chłopie.

Krzysztof nabrał oddechu i zaczął opowiadać.

- Poznałem ją przypadkiem w pociągu. Nie, żeby od razu wpadła mi w oko – przerwał Krzysztof widząc filuterne spojrzenie swojego słuchacza. – W czasie rozmowy zdałem sobie sprawę jak bardzo jest interesującą osobą. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się, że jest mężatką, ale nie ma dzieci. Nie wiem jak często można spotkać kogoś, z kim ma się tyle wspólnych zainteresowań, ale mi się wydawało, że los mi ją zesłał. Z początku zaproponowałem jej przyjacielski związek, na który przystała z ochotą. Sam wiesz szefuniu jak to jest z naszą pracą – zamyślił się i upił łyk kawy. – Właśnie przez to, że mam tyle pracy, a ona jest zamężna nasze kontakty ograniczyły się do kilkunastu wiadomości, kilku rozmów i spotkań. Zawsze mieliśmy o czym porozmawiać i nigdy nie nudziliśmy się przebywając ze sobą. Pół roku temu zamierzałem w czasie urlopu spotkać się z nią na weekend w Mikołajkach, gdzie dojechałem, ale w karetce na sygnale – kolejny łyk kawy pomógł nawilżyć mu gardło. Stanisław siedział w milczeniu czekając na dalszą część opowiadania. – Przypadek sprawił, a może to los tak chciał, że w tym samym czasie była tam też i ona, która przyjechała do teścia w odwiedziny. Widziała jak mnie wiozą na noszach na salę operacyjną. Potem gdy się ocknąłem ujrzałem ją płaczącą przy moim łóżku. Spotykaliśmy się jeszcze parę dni w szpitalu, ale potem nasze drogi się rozeszły. Ja walczyłem o zdrowie, a ona… nie wiem o co. Do dziś nie mam żadnego kontaktu. Jej telefon jest wyłączony i w dodatku dziś miałem koszmar, że mogło jej się coś stać tak jak mi wtedy, a ja nic nie wiem i nie mogę jej pomóc – westchnął ciężko i odłożył kubek na stół. – Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy ile ona dla mnie znaczy szefuniu – powiedział cicho – zastanawiam się wciąż gdzie ja miałem oczy, że tak długo byłem ślepy? – spytał sam siebie.

- To nie jest twoja wina Mikuś – próbował pocieszyć go rozmówca.

- Być może i nie moja, ale ja ją kocham! – podniósł głos – przepraszam, poniosło mnie. Nie powinienem tak reagować – usprawiedliwił się Krzysztof.

- To normalna reakcja u faceta – powiedział mężczyzna.

- Jeśli coś jej się stało, to sobie tego nie wybaczę. Tyle rzeczy chciałbym jej powiedzieć.

- Ale przecież sam mówiłeś, że ona jest mężatką – wtrącił się Stanisław.

- Jeśli tylko moje uczucie zostanie odwzajemnione, nic nie stanie na przeszkodzie abyśmy byli razem.

- A pomyślałeś o jej mężu? Co jemu powiesz?

- Czy pan zawsze tak rozkłada wszystko na czynniki pierwsze?

- Pamiętaj. Nie myśl tylko sobie, ale też myśl o innych.

- Ma pan rację. Ale co ja mam w takiej sytuacji zrobić? – spytał.

- Najlepszym rozwiązaniem jest powiadomić ją o swoich uczuciach i poczekać na bieg wydarzeń. Być może życie samo przyniesie rozwiązanie. Jeśli naprawdę darzy cię uczuciem Krzysiu, to będziecie razem.

- I to mówi ten co nigdy się nie ożenił – zażartował Krzysztof, ale widząc jak posmutniał jego rozmówca szybko dodał – przepraszam, poniosło mnie.

- Nie przepraszaj. To prawda. Wiesz dlaczego nigdy się nie ożeniłem?

- Nie rozmawialiśmy na ten temat.

- Żyłem ideałami. Swoje życie poświęciłem pracy i całkowicie się jej podporządkowałem. Pewnego dnia spotkałem tak jak ty przeuroczą kobietę. Na imię miała Sylwia. Jednak nigdy nie powiedziałem jej tego co do niej czuję. Dziś, gdy słuchałem twojej opowieści zrozumiałem co straciłem. Dlatego nie chcę, żebyś kopiował moje błędy.

- Ma pan nadal kontakt z tą Sylwią? – spytał Krzysztof.

- Mam. Zawsze dzwonimy do siebie z życzeniami.

- To jeszcze nic straconego – uśmiechnął się Mikuś – wystarczy jej o tym powiedzieć. Nigdy nie jest za późno na to, żeby powiedzieć komuś o swoich uczuciach – dodał.

- Wiesz, często zadawałem sobie pytanie - czy warto kochać? Zawsze sobie na nie odpowiadałem, że warto. Czujesz się wtedy jak młodzik, bo miłość uskrzydla – roześmiał się Stanisław– ale jest też druga strona medalu – dodał – nie masz pewności, czy ty jesteś kochany.

- Tak jak pan powiedział, to ja teraz powtórzę - najlepszym rozwiązaniem jest powiadomić ją o swoich uczuciach i poczekać na bieg wydarzeń. Być może życie samo przyniesie rozwiązanie.

Oboje roześmiali się na głos i uścisnęli sobie dłonie.

- Dziękuję – powiedział Krzysztof – potrzebowałem takiej męskiej rozmowy.

- Ja też Mikuś. Ja też – to mówiąc ponownie obaj się zaśmiali, zdając sobie sprawę, jak niewiele im do szczęścia potrzeba.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Tygrysku + za to, że Krzysztof wreszcie zrozumiał...:)))))


Bardzo mi się podoba ten wpis :)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.