Zagubiona..  zobacz opis świata »

Dopis 5:Teraz (uwaga państwo… Proszę o ciszę!)...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Teraz (uwaga państwo… Proszę o ciszę!) będzie Okrutnie Smutny Wpis. Tak, tak, szykujcie chusteczki, a najlepiej całe rolki papierów toaletowych (bądź zwoje gazety porannej, jeśli u kogoś papieru niedostatek). Okrutnie Smutny Wpis wypada poprzedzić czymś optymistycznym, żeby zwiększyć Kontrast Smutkowy. Trzeba dbać jeszcze o rzeczy parę… Np. katastrofa w trzeźwym spojrzeniu może okazać się czymś niewinnym, a czasem zabawnym, wypada więc zadbać o nastrój melancholii.

A więc mili państwo… zdarzyło się to pewnego pięknego majowego dnia. Nic nie zapowiadało tragedii, która miała się wydarzyć. Dzień zachwycał świeżością poranka. Chmury, leniwie płynęły przez nieboskłon, złocąc się i zieleniąc, dryfując po swym morzu wzniosłym i gładkim, jak czoło młodzieńca. Ptaki ganiały się radośnie po zawiłych pajęczynach gałęzi, śpiewając słodkie pieśni, lepiące się do spoconych palców. Kwiaty wydawały odurzającą woń południa, od którego trzeba mrużyć oczy w zbytecznym pośpiechu. (Czujecie już to napięcie? To pulsujące tętno, niczym towarzyszące błądzeniu po labiryncie?) Tego dnia robotnicy wcześnie wyszli na parking, do pracy, ciesząc się pięknem dnia brzemiennego swą doniosłością. W dłoniach nieśli, niczym obfite kiście winogron, puszki białej farby akrylowej. Dziś mieli stać się artystami drogowymi. W ich dłoniach zaiste spoczywać miała wielka odpowiedzialność, ozdobić mieli oni parking solidnym napisem „stop”, nakazującym zatrzymać się we właściwym miejscu spłaszczonym dziobom autobusów. Takoż i się stało, kiedy kierownik całego przedsięwzięcia, rozdał pracownikom kartony z wyciętymi starannie literami, każąc przenieść je na spękany, niczym kora Klonu Jaworowego, bruk w odpowiedniej kolejności. (Czujecie zbliżającą się tragedię? Czujecie ten zapach krwi?). W południe wielki płacz targnął wiotką sylwetką kierownika, kiedy ujrzał on doskonale wymalowany napis, wzywający do poszczenia. Cóż za tragedia! Pracownicy bezsprzecznie utworzyli napis "post", dokonując skomplikowanej translacji kartonowych powierzchni, podczas przerwy na kawę. Człowieczyna stękał, roniąc łzy, tak wytrwale odpowiadające stanowi jego ducha. Uznał bezsprzecznie, iż jest to znak od Boga Farby, by wstąpić do znanego zakonu Braci Farbowników. Toteż zdarł z siebie swe cywilne odzienie, wzniósł dłonie ku słońcu i w swej nagości przemierzał ulice miasta w którym mieszkał, obwieszczając wszystkim swe oświecenie.

Wiem, powinno być coś o połamanych nogach i wystających kościach biodrowych, ale nie ma tak dobrze. W następnym odcinku, może was czymś innym zaskoczę.

Drodzy słuchacze… na dziś koniec audycji, możecie włączyć radio!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Byłabyś dobra w mieszaniu farby:-)

O... punkt... a sądziłam, że gniot wyszedł... Dzięki... Co do mieszania farby, czasem tak jest, że kiedy na palecie brakuje już miejsca, można posłużyć się ręką, nogą, czy nawet powietrzem...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.