Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 86:To było koszmarne miejsce . Im...

« poprzedni dopis
 
To było koszmarne miejsce. Im więcej poznał tym gorzej to wszystko wyglądało. Ciągle słyszała czyjeś krzyki, dwa dni temu przyjechał oddział z kolejnymi nieszczęśnikami.





Nienawidzę powrotu. To jest takie nierealne, znów poczuć każdą komórkę ciała, ciężar istnienia. Ale jednocześnie ulga. Ulga widzenia tylko tego, co istnieje materialnie. Wróciłem. I nie potrafię zapomnieć.



Jego ciałem wstrząsnął dreszcz, zachłysnął się powietrzem i wrzasnął. Ból ogarnął ciało, ale minął po chwili, przepadł, mężczyzna walczył ze swoim ciałem jeszcze chwile, ale w końcu osiągnął to, co zamierzał. Rany przestały przeszkadzać, ból był poza zasięgiem. Wiedział, że przyjdzie mu za to zapłacić i to dużo, że niemalże narkotyczny trans, w jakim się znajduje kiedyś minie, a on będzie wymiotował wtedy swoimi wnętrznościami, ale lepsze to niż powolnie zdychać w celi, albo czekanie na wroga i ciągła słabość.

Neriana otworzył oczy. Znał już rozkład zamku, rozmieszczenie strażników. Wszystko. Najwyższy czas wydostać się z tej klitki – pomyślał i zbliżył się do drzwi. Obejrzał je przed chwila dokładniej i wiedział, że wystarczy kilka uderzeń w jedno miejsce, aby wypadły z zawiasów. Nawet one się rozpadały. Jak całe to chore miejsce.

Strażnicy więzienni prawie zawsze są pijani. Ci byli już zanim Neriana wrócił do swojego ciała, zresztą, na tym zamku alkohol był norma. Jakby chcieli zapomnieć o miejscu, w którym się znajdują. Gdy drzwi trzasnęły o podłogę zerwali się tak, że Nerianowi było ich szkoda. Zaatakowali go bez broni, licząc, że mają przewagę, a jego wycieńczenie dają im pewną szanse. Czasami głowy zamroczone alkoholem sprawiają, że w powietrzu słychać trzask. Neriana uderzył dłonią w gardło pierwszego, prześliznął się obok i dopadł broni. Ciał mocno, nie zastanawiając się nad tym ruchem. Ciało zwaliło się na podłogę, drugi strażnik klęczał i charczał. Neriana złapał go za włosy i podciął gardło. Nie lubił, gdy ludzie się męczyli. Drzwi na razie zostawił pozamykane, wróci potem, może, nie ma sensu wypuszczać teraz więźniów. Chciał uniknąć zamieszania, potrzebował ciszy. Zanim znajdą strażników minie dużo czasu. Z nieporęcznym mieczem w dłoni ruszył do góry. Chciał dotrzeć jak najszybciej do dziewczyny, która nie była człowiekiem. Miał dług do oddania. Nie jej, ale jednej z nich. Kiedyś dawno zaciągnął go a teraz ma możliwość spłaty. A takie długi trzeba spłacać.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

*poznał[,] tym

*słyszała - chyba "słyszał"

*chwil[ę]

*niż powolnie zdychać w celi, albo czekanie - niż powolne zdychanie w celi, albo czekanie

*chwil[ą]

*norm[ą]

*wycieńczenie daj[e]

*Ci[ą]ł mocno

*Kiedyś[,] dawno


Zacznij od *** ;

Nerian - z tego co w poprzednich komentach było - a nie Neriana

...dwa dni temu przyjechał oddział z kolejnymi nieszczęśnikami. - czytałeś poprzednie dopisy? Bo nie sądzę, żeby drużyna stała 2 dni pod zamkiem, ale może jeszcze ujść...



Poza tym plusik na zachętę ;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.