Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 633:To jest chore i tyle! Wracam wczoraj ze spaceru...

« poprzedni dopis
 

jowi 23

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 122,


To jest chore i tyle! Wracam wczoraj ze spaceru, na który codziennie około godziny 21 idę z Michaliną i moim psem i jakiś owad podobny do szerszenia mnie goni, potem uciekamy przez pole, bo Michalinie zachciało się robić zdjęcia na balotach i jakiś gościu zaczął nas wyzywać… cóż . Dwu kilometrowy spacer do R. i z powrotem aleją czereśniową, działa na mnie uspokajająco. Później siedzieliśmy chwilę z Kubą u mnie na schodach, a na końcu przenieśliśmy się do domu Małej. Do domu wróciłam coś koło północy, jakoś wcześnie tak, ale Kuba zaczynał przysypiać, Mała pisała z Bartkiem i Waldkiem (nie ma to jak gra na dwa fronty), a Darka oglądała jakiś nudny film, więc wzięłam za szmaty Jakuba i poszliśmy do domu… Rzecz jasna, każdy do swojego. Około godziny pierwszej leżałam już w łóżku. Czuję, że powoli odpływam w błogi stan, a tu nagle zaczyna mi grać show me the Money, niechętnie podnoszę się i patrzę na wyświetlacz. Myślałam, że tam zemdleję! „Kolins” – przez pierwsze kilka sekund byłam oniemiała. Nie spodziewałam się, że po naszym ostatnim spotkaniu, dość ostrej wymianie zdań i moim spoliczkowaniu jego osoby, a następnym „skasuj mój numer” – z jego strony, jeszcze kiedykolwiek odezwie się. Nie odebrałam, nie miałam ochoty na rozmowy z tym człowiekiem. Wyciszyłam telefon i położyłam się ponownie. Po około pół godziny, usłyszałam wibracje telefonu, myślałam, że mnie tam szlag trafi, nawet nie spojrzałam na wyświetlacz, bo po co? Wiedziałam, kto dzwoni. Próbował tak chyba z cztery razy, nie odebrałam ani razu. Dziś już się nie odezwał, może zrozumiał, że nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt i rozmowę z nim.

Dziś jadę do Kasi, o siedemnastej mam u niej być. Uszykujemy się i idziemy na ognisko do Briska. To co, że nie znam gościa, no dobra, raz podobno z nim rozmawiałam, podobno… Z tego co się zdążyłam zorientować, ma być bardzo dużo ludzi, szczęściem dla mnie, Miłosz – bo tak na imię ma chłopak, który nas zaprosił, nie bardzo lubi ludzi z R. więc, nie muszę jakoś specjalnie martwić się tym, że będzie ktoś, kogo nie chciałabym oglądać.

Dobra, teraz lecę się wykąpać, później musze jeszcze wysuszyć włosy i wyprostować je… Spakować się i wyżulić od taty kasę. Ha xD

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Ile masz rodzeństwa? Bo ciężko mi policzyć:D


Jestem jedynaczką :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.