To niemożliwe, ale na wszelki wypadek postanowiłam się upewnić czy ona jest żywą istotą. Nie obchodzi mnie, co pomyślą sobie ludzie. To nieważne, i tak ich nie znam. Najpierw jej pomachałam ręką przed oczami, a potem spytałam niedbale:
- Co ty tutaj robisz?
- Jak widać siedzę. A co? Nie można? – odparła niezbyt grzecznie. – Spokojnie, zaraz sobie pójdę, nie bój się mnie. Wiem, że wyglądam jak uciekinier z domu wariatów… - dodała z kpiną w głosie.
- Wcale się ciebie nie boję i nie chcę, byś odeszła – przerwałam jej. - Po prostu widziałam cię, jak radośnie wpadałaś do Wisły. Dziwię się, że żyjesz. Naćpanemu trudno jest pływać, no nie?
- Cśś, zamknij się.
- Nie zamknę się, bo muszę to wyrzucić z siebie. Bierzesz, bo jesteś smutna? Zapewne chcesz oderwać się od szarej rzeczywistości i cieszyć się z życia. Ale wychodzi ci to niezdarnie. W ten sposób zginiesz, nie odnajdując właściwej ścieżki życia. Chodź ze mną. Zaprowadzę cię na szczęśliwą stronę miasta.
Ta przemowa, niezbyt zgrabna, zakończyła się ciszą i głupim, zbędnym namysłem dziewczyny. Powinna się przecież zgodzić od razu…
- Co ty tutaj robisz?
- Jak widać siedzę. A co? Nie można? – odparła niezbyt grzecznie. – Spokojnie, zaraz sobie pójdę, nie bój się mnie. Wiem, że wyglądam jak uciekinier z domu wariatów… - dodała z kpiną w głosie.
- Wcale się ciebie nie boję i nie chcę, byś odeszła – przerwałam jej. - Po prostu widziałam cię, jak radośnie wpadałaś do Wisły. Dziwię się, że żyjesz. Naćpanemu trudno jest pływać, no nie?
- Cśś, zamknij się.
- Nie zamknę się, bo muszę to wyrzucić z siebie. Bierzesz, bo jesteś smutna? Zapewne chcesz oderwać się od szarej rzeczywistości i cieszyć się z życia. Ale wychodzi ci to niezdarnie. W ten sposób zginiesz, nie odnajdując właściwej ścieżki życia. Chodź ze mną. Zaprowadzę cię na szczęśliwą stronę miasta.
Ta przemowa, niezbyt zgrabna, zakończyła się ciszą i głupim, zbędnym namysłem dziewczyny. Powinna się przecież zgodzić od razu…


