Tomek rzucił się na wielkie, hotelowe łóżko. Nareszcie mógł sobie odpocząć i poukładać myśli. Był załamany rozstaniem z Filipem, ale nie miał innego wyjścia. Przy nim nie zaznałby życia w pełni i nie zrealizował własnych marzeń. Filip zawsze chciał być najważniejszy, więc nie przejmował się przyziemnymi sprawami. Nawet Tomasz nigdy nie był dla niego aż tak ważny, żeby spełnić jego zachciankę. Traktował go jak kolejny etap w swoim życiu. To prawda, że wyznawał mu miłość wiele razy, ale Tomasz jakoś do końca nigdy w to nie wierzył. Przecież gdyby go kochał, zgodziłby się na dziecko. Ale tak się nie stało, więc jedynym sensownym rozwiązaniem było rozstanie. Nawet, jeśli rana w sercu miałaby nigdy się nie zagoić.
Tomasz przewrócił się na plecy, a łóżko niemiłosiernie zaskrzypiało. Mężczyzna przypomniał sobie mięciutkie łóżko w swoim dawnym domu, łzy zapiekły niemiłosiernie pod jego powiekami. Nigdy nie wyobrażał sobie życia bez Filipa. Znali się od dziecka. Już w przedszkolu często przebywali w swoim towarzystwie, a w gimnazjum pierwszy raz się całowali. To wtedy Tomasz odkrył prawdę o sobie i nigdy mu to nie przeszkadzało. Był jaki był. Koniec, kropka.
Jednak teraz wszystko się posypało. Musiał nauczyć się żyć bez Filipa. Wiedział, że będzie to trudne, ale nie miał wyjścia.
Jego świat się zawalił, a w zapomnienie odeszło wszystko, co kochał.


