Rodzina Kowalskich  zobacz opis świata »

Dopis 8:Tony plików , karteczek , umów i innych papierów...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Tony plików, karteczek, umów i innych papierów, które pewnie Zaza pomaluje zaraz, niosłam pod pachą, pod drugą miałam torebkę mamy. Ona z kolei trzymała w obu dłoniach klucz do domu i mały, metalowy pstryczek. Nie wiedziałyśmy po co ów pstryczek, ale jedna zasada Kowalskich brzmi: „jak dają, to bierz”. To wzięłyśmy. Kiedy wreszcie całe akta i inne papierowe gówna znalazły się w bagażniku okazało się, że jest już czternasta pięćdziesiąt trzy.

- Jedziesz ze mną do radia. – oznajmiła mama poważnie, nie czekając na odpowiedź czy coś. Olałam to trochę, bo właśnie oglądałam swoją piękną buzię w lusterku. Te gangsterskie okulary świetnie się błyszczały. Zatrzymałyśmy się pięć minut później przed opasłym budynkiem z odpadającym tynkiem. Ha! Umie się te rymy częstochowskie, mimo że nie jestem z Częstochowy. Mama wyskoczyła bardzo szybko z samochodu tak szybko, jak kiedyś ją podglądam jak z tatą się kochali, wtedy też tak wyskoczyła szybko z łóżka… Ruszyłam za nią, bo nie chciało mi się siedzieć w samochodzie, nota bene bardzo ciasnym. Korytarz, schody, pokoje, ludzie. Zostałam na korytarzu o czerwonych ścianach i żółtych ławkach. Świetne połączenie. Obok mnie siedział chłopak, który coś pisał mocno i szybko na kartce. Raz po raz mruczał coś do siebie i przygryzał wargę. Poczułam silne wibracje. Telefon.

- Co Muniek?

- Jestem na policji, nie martwcie się o mnie – głos mojego brata był poważny i spokojny. Tak jak zawsze.

- Na policji? – wstałam impulsywnie. – Przecież ty masz osiem lat!

- Niezły wyczyn prawda? Jutro mnie odwiozą po południu.

- Muniek… A ty co zrobiłeś? – zapytałam rzucając spojrzenie na chłopaka, który przestał notować, a słuchał uważnie.

- Rozdzielaliśmy z Jackiem jony i robiliśmy doświadczenie w parku. Wybuchło nam i takie opary poleciały. Jestem tutaj po zarzutem, że chcę spuścić na ziemię bombę biologiczną.

Połączenie zostało nagle przerwane.

- Brat? – zapytał chłopak podnosząc na mnie wzrok.

Chciałam powiedzieć, że nie, że mój syn i po co podsłuchuje i że ma się zająć swoimi sprawami, ale kiedy chłopak się uśmiechnął… zobaczyłam DOŁECZKA. Już miałam coś powiedzieć, kiedy mama się wyłoniła z jakiegoś pomieszczenia i kazała mi jechać autobusem do domu, bo ona ma wywiad z Blevlba Lfapas. Tak zrozumiałam. No to puściłam oczko do dołeczka i poszłam pogodnie na autobus. Przecież muszę się już zacząć pakować!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.