Toteż ja..wtedy zapomniałem loginu

zielony_mis 12

Od: 29.08.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 28,


Opis świata:


Prawie cały dzień przeleżał w łóżku, słuchając muzyki oraz kilku rozdziałów audiobooka, czytanego przez lektora w języku, którego uparcie od kilku lat próbował się nauczyć, mimo wszystko języku wciąż jeszcze obcym. Myślał. Że znajduje się z krótką przerwą, prawie rok w ciągle tym samym, dobrze znanym miejscu, w którym prawie nic nie uległo zmianie. Siedemnaście lat temu, czuł się w tym mieście jak w domu, miał dziesiątki znajomych, przyjaciół, przyjaciółek oraz oczywiście mniej, lub bardziej zagorzałych wrogów. Pozycję społeczną krnąbrnego nastolatka wypracował podczas złodziejskich wyjazdów do Niemiec, które to zapewniały spore pieniądze, na tamte czasy, duże możliwości. Wtedy potrafił pozwolić sobie na ciekawe życie, nasączone adrenaliną, brawurą, potrafił łatwo zapewnić sobie perspektywy na osiągnięcie kolejnego kroku naprzód. Był osobą bardzo inteligentną, o ujmującym sposobie bycia, lubił ludzi i można było zauważyć w tej materii wzajemność. Doskonale funkcjonował w społeczeństwie-zdał maturę na piątki, był postrzegany jako miły, sympatyczny, godny zaufania chłopiec. Prawie wszystko mu się udawało, był świadomy swojej wartości, ponieważ naprawdę miał ku temu sporo mniejszych lub większych powodów. Wiele osób zabiegało o znajomość z nim, był znany w mieście; witali się z nim ludzie, których nawet nie poznawał. Miał dziewczynę, którą bardzo kochał- Marlenę, wtedy czuł się szczęśliwy i to nawet w obszarze tej dużo ważniejszej koncepcji eudajmonicznej, o ile można to tak nazwać. To były czasy, w których używał wszelakiej rozrywki i używał jej oczywiście zdecydowanie przesadnie. Potrafił w ciągu wieczoru roztrwonić dwie solidne, górnicze pensje i było mu to zupełnie obojętne. Smak epoki posttransformacji- działało się ponad prawem i było to wówczas na swój sposób fascynujące. W takich czasach dorastał. Echo tych czasów przyniosło ostatnie lata szkoły średniej. To wtedy, podczas wyjazdu do Warszawy, poznał inna kobietę-Marzenę, nie, ona nie była mu obca, właściwie już ją przecież znał; tam w Warszawie, nastąpił tylko inny wymiar poznania. Wtedy się zakochał. Gdyby wiedział, jak historia jego życia potoczy się w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat.. No właśnie, gdyby wiedział, to co? Może paradoksalnie nie zrobiłby nic, zupełnie nic, aby coś zmienić. A może wcale nie chodzi, ani tym bardziej, nigdy nie chodziło o to?

Wrócił do rzeczywistości, w głowie cały czas wibrowała mu jedna i ta sama myśl: Jak długo?. Jak długo można czekać na zmiany, czy istnieje szansa na jakiekolwiek zmiany? Jeśli tak, to kiedy?