Kolejna nawiedzona chata  zobacz opis świata »

Dopis 7: Ty nie istniejesz . – Malina...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


- Ty nie istniejesz. – Malina powiedziała wolno i dobitnie. Zamknęła oczy i zaczęła liczyć do dziesięciu wolno oddychając. Serce biło jej jak szalone, ręce się pociły, a nogi drżały. Chciała jednak się uspokoić, otworzyć oczy i być znów z przyjaciółmi.

- Nadal tutaj jestem – mruknęła kobieta, kiedy Malina po raz kolejny otworzyła oczy i przetarła je.

- Nie ma cię! Nie istniejesz! – kobieta zbliżyła się do dziewczyny i zajrzała jej w oczy.

- Właśnie, że jestem.

Malina poczuła, że ze strachu nie panuje nad pęcherzem. Jego zawartość spłynęła ciepłym strumieniem po nodze tworząc plamę na ziemi. Malina zaczęła krzyczeć, płakać, kląć i z całej siły walić w drzwi. Nikt jej nie słyszał. Dominika stała z boku uśmiechając się delikatnie, tak jak wtedy… Nic nie mówiła, nie ruszała się. Emanowała tylko tym spokojem i ciszą. Jak zawsze. Malina po piętnastu minutach szału, strachu i przerażenia usiadła na ziemi i cicho westchnęła. Czuła się wyczerpana i słaba. Zaczęła martwić się, że ma jakieś chore wizje to alkoholu, że coś się dzieje niedobrego.

- Pamiętasz pewien kwietniowy ranek? – Dominika usiadła naprzeciwko niej. Malina w wyrazie gniewu i bunty zamknęła oczy i włożyła palce do uszu, tak, aby nic nie słyszeć. – Pamiętasz te kwiaty na strumieniem? Jak mnie popchnęłaś…

- Nie prawda! Nie nie nie! – Malina zaczęła uderzać zjawę, która była tylko powietrzem, bezsilnie usiłowała zrobić jej krzywdę. – Wpadłam do wody, zimnej wody. Wołałam, o pomoc, a ty…

W tym momencie piękna twarz Dominiki zmieniła się. Napuchła, oczy straciły kolor, a białko wyglądało szaro i ponuro. Włosy dziewczyny w jednej chwili z pięknych zrobiły się poplątane, mokre i pełne liści, gałązek i drobnych ziarenek piasku.



*

- Płoń, o ogniu złowrogi! Utopiona przez wody, wyrządzi teraz szkody, zabije sprawczynię swą, jej własną bronią. Płoń, o ogniu złowrogi. Płoń! – staruszka zaczęła się cicho śmiać dorzucając gałązek do niewielkiego ogniska. Chwilę potem usłyszała szum wody i głośny krzyk.. – Serce młode z przerażenia, pękło – mruknęła do siebie szepcząc magiczne formuły.



*

- Nie żyje.

Wszyscy nagle umilkli wpatrując się w twarz dziewczyny.

- Przykryjmy ją czymś. I uciekajmy stąd. – powiedział Karol ściągając koc z łóżka. Naraził na martwe zwłoki dziewczyny. Wszyscy byli tak samo przerażeni jak on, tak samo się bali i zastanawiali się, co się stało. – Nie rozdzielajmy się.

Kiedy to powiedział, zauważył, że z sufitu nad pomieszczeniem, w którym właśnie przebywali powoli przecieka woda i spada wielkim kroplami na drewnianą podłogę.

- Boję się… - mruknął Alek – wy też. Coś mi zabiło siostrę. Dorwę to coś.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Ja też. Ja też – dodał Michał i westchnął ciężko patrząc na zwłoki ukochanej.


To Michał się kochał w Alicji czy w Kindze? Czy też może chodził z Alicją a skrycie kochał tę drugą?


pomyliły mi się postaci ;P


Dzięki =D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.