Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 588:Tydzień Radosnej...

« poprzedni dopis
 

jenna 39

Od: 04.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 86,


Tydzień Radosnej Idiotki: Od okrągłej gęby do anoreksji - poradnik dla początkujących



Dzień 1.

Patrzę w lustro. Czy ja jestem w ciąży, czy co? Jezu, mam boczki. Boczki! Szybko opuszczam bluzkę. Patrzę na mordę. Moje policzki można formować.

Koniec! Idę na dietę.

Niech to szlag trafi, siostra zrobiła ciasto.

Mmm... z brzoskwiniami... i kruszonką....

Dobra. Dla balansu nie jem kolacji.

Kogo ja oszukuję? NIGDY nie jem kolacji.

No to nie jem obiadu.

- Tato? Czy na strychu jest rower treningowy?



Dzień 2.

Patrzę na chleb. To tuczy, nie. Lepiej wetnę miskę płatków. Zbożowych, to zdrowe.

Wchodząc do pokoju po raz pięćsetny łamię sobie duży palec u nogi przywalając nim w rower treningowy. Mój pokój dwa na dwa metry zamienił się na jeden na jeden.

Spalam dwadzieścia pięć kalorii i czuję, że serce zaraz mi wyskoczy z piersi i zatańczy cholerną lambadę. Schodzę z roweru-pomiotu diabła i do wieczora nic nie jem.



Dzień 3.

Całą noc nie śpię z głodu. O trzeciej nad ranem wcinam plaster szynki i kawałek ciasta brzoskwiniowego. I mam za swoje - śni mi się Titanic. Tyle, że ja naprawdę JESTEM Kate Winslet, i poważnie kocham Leo. Który, gwoli ścisłości, nie tonie, tylko spala się żywcem.

Rano idę do komputera i szukam zdjęć Kate Winslet podczas kręcenia Titanica. Co za pulpet! Patrzę w lustro z obrzydzeniem. Idę na rowerek.

Po siedmiu kaloriach moją uwagę przykuła dawno zgubiona książka. "Dziennik Bridget Jones". Okazuje się, że z perspektywy rowerka widać cały mój pokój. Do wieczora siedzę i czytam książkę z wypiekami na twarzy. Potem się zastanawiam, czemu nie ma miłości w moim życiu i czemu w prawdziwym świecie nie wszystko kończy się happy endem. Idę do komputera obejrzeć scenę, jak Renee biegnie do Colina przez śnieg w samych gaciach i różowym sweterku. Jasne. Oby miała potem zapalenie płuc przez miesiąc.

Myśli o braku miłości i sensu, oraz konkluzja: ja wcale nie chcę miłości dobijają mnie do tego stopnia, że idę spać. Podsumowanie dnia: dwa kotlety z chrzanem.



cdn.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Słodki wpis. Niesamowicie radosny w swej wymowie. Inspirujący. Trzymam kciuki za Ciebie;) Cokolwiek to oznacza:)


Pozdrawiam!


łahahahahahahahahhaha hahahahahhahah hahahahahahha


boskie :D :D


Dzięki :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.