ZAPYTAJ RAJCHSFIRERA  zobacz opis świata »

Dopis 4: Tylko proszę cię , nie rozczulaj...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


- Tylko proszę cię, nie rozczulaj się nad sobą- powiedział kot. Wbił pazury w poręcz fotela i przeciągnął się głęboko.
Wcale mi się nie chciało wracać do przeszłości, ale zadecydowały o tym specyficzne okoliczności, można powiedzieć że tak się złożyło- impuls.
- Ktoś się rodzi tancerką, a ktoś kotem. Ma to nawet swoje plusy, bo się można poznać.
- Chachachacha!- zaśmiał się kot.
- Od samego początku czułem się jakiś inny. Tam byłem inny, a tutaj to już w ogóle.
- Mówiłem ci: MELODRAMAT- mruknął.
- To były czasy kiedy Książę Karol poślubił Dianę. Stało się to latem, 32 letni następca trony Wielkiej Brytanii poślubił 19 letnią Lady Dianę Spencer.
- Więcej szczegółów - poprosił kot.
- Proszę bardzo. Parę połączył arcybiskup Runcie, wydarzenie było transmitowane na cały świat. Ceremonia miała miejsce w katedrze świętego Pawła, w obecności 2500 zaproszonych gości. Na ulice Londynu wyszły tłumy, wielu nocowało pod gołym niebem aby móc ujrzeć z bliska przejazd orszaku weselnego.
- No i co? Przeżył pan kiedyś coś podobnego, panie kolego?
- Tak naprawdę to nie- zastanowiłem się - Ale byłem w Londynie, z początkiem lat dziewięćdziesiątych. Dokładnie w dziewięćdziesiątym drugim, na Zlocie Komunistów. Wybrałem się wtedy pod pałac, byłem wśród widowni kiedy przejeżdżał jakiś orszak. Pamiętam niesamowite suknie i niewiarygodne, kolorowe kapelusze. Mój kapelusz się nawet przy nich nie umywał.
- A co ty tam robiłeś w kapeluszu?- zapytał kot.
- To długa historia- zapuściłem żurawia w dekolt czasu.
- To nic nie szkodzi, mamy czas- powiedział kot sięgając po swoje ulubione, korzenne ciasteczka.
- W 1990 roku, na fali przemian udało mi się zdać maturę i w ten oto szczęśliwy sposób zakończyłem etap liceum.
- Nowatorskie- mruknął kot.
- Kocie, nie bądź złośliwy, tyle się przecież działo, czułem się dumny że jestem świadkiem, poniekąd częścią tych zmian.
- No i co z tego?
- Nic, zjedz ciasteczko.
- Nie!- opierał się kot.
- Tylko jedno, no zjedz- wpychałem mu, żeby tylko przestał gadać.
- No dobrze- w końcu je schrupał ze smakiem, aż pod sufit uniosły się jego brwi.
- Kiedy otrzymałem świadectwo dojrzałości, chociaż w szkole odnosiłem sukcesy głównie na gruncie towarzyskim, postanowiłem kontynuować karierę naukową na wyższej uczelni.
- Phi, phi, phi! - parsknął kot i na widok mojego papucia dał susa na szafę, gdzie kręcił w przestrzeni ósemki.
- Szczerze mówiąc nie miałem wtedy żadnego planu, co prawda marzyłem o reżyserii filmowej, ale było to marzenie tak fantastyczne że odłożyłem je na najwyższą półkę pamięci, gdzie leżał już inny projekt: Lot na księżyc.
Wszyscy się gdzieś wybierali na studia, ja też złożyłem aplikację i wkrótce przystąpiłem do egzaminów na kulturoznawstwo.
- Kulturoznawstwo?- to musiał być strzał w dziesiątkę. Mierzyłeś pewnie ze sznaucera?- drażnił się kot.
- To było cenne doświadczenie, chociaż przyznaję że smutne. Pamiętam jak odprowadzałem jakąś dziewczynę na dworzec, której też się wtedy nie powiodło. Co prawda zdałem egzamin z polskiego, ale wyłożyłem się na rosyjskim.
- Nie dziwota, skoro przez cztery lata przygotowywało się ten sam artykuł ze "Sputnika".
- No więc nie bardzo wiedziałem co począć. Nieuwierzyński wyjechał do Warszawy, by tam rozpocząć nauki polityczne. Wstąpił do młodzieżówki komunistycznej gdzie prym wiódł jego kuzyn, który po upadku PZPR związał się z Brytyjską Socjalistyczną Partią Pracy.
Postanowiłem przez rok trochę popracować, ale zanim do tego doszło musiałem jeszcze przez coś przejść. Musiałem pojechać do Gdańska, do dziewczyny która miała kocie oczy. Była trochę za młoda żeby z nią romansować, ale te jej niesamowite oczy miałem w pamięci w nocy i w dzień.
- To mi się nawet podoba- skomentował kot.
- Wraz z nią i jej bratem wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy nad jezioro, w okolice Koronowa, tam gdzie się kiedyś poznaliśmy na wczasach.
Dziewczyna była odległa jak Wenus, samotnie spędzała czas opierając się o barierkę na molo, patrząc w dal. Musiałem wtedy zrozumieć że jej przeznaczeniem jest odkryć inny żagiel, wróciłem do domu zachowując w sobie przepiękny obraz- rozwianych na wietrze włosów.
- Jej włosów?- zaznaczył po chwili zadumy kot.
Powiodłem tylko po nim spojrzeniem i kontynuowałem.
- Była połowa sierpnia...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

* sobą[ ]-
* powiedzieć[,]
* złożyło[ ]-
* cha![ ]-
* czasy[,] kiedy
* [trzydziestodwu]letni
* tron[u]
* [dziewiętnasto]letnią
* [dwóch i pół tysiąca] zaproszonych
* niebem[,]
* to nie[ ]- zastanowiłem się[.]
* widowni[,]
* w kapeluszu?[ ]-
* historia[ ]-
* czas[ ]- powiedział kot[,]
* ulubione[/,] korzenne
* Nowatorskie[ ]-
* dumny[,]
* Nie![ ]-
* zjedz[ ]-
* dobrze[ ]-
* mówiąc[,]
* fantastyczne[,]
* Kulturoznawstwo?[ ]- to
* sznaucera?[ ]-
* przyznaję[,]
* Pamiętam[,]
* Co prawda[,]
* wiedziałem[,]
* komunistycznej[,]
* dziewczyny[,]
* młoda[,]
* podoba[ ]-
* tam[,] gdzie
* czas[,]
* zrozumieć[,]
* do domu[,]
* obraz[ ]-
* włosów?[ ]-
* kontynuowałem[:]

Waa... Cudowny tekst. Nawet nie wiem jak skomentować. Wcisnął mnie w siedzisko. Piękna atmosfera i bardzo udane dialogi.

Zaprawdę zacny kawałek sztuki. Mmmmniamm. Palce lizać:)

Tym razem nie będzie plusa - dwa pierwsze odcinki podobały mi się bardziej

- To były czasy. Zaprawdę. Tymczasem patrz kocie, Diana już nie żyje, a za tydzień nowy orszak królewski będzie kroczył ulicami Londynu.
- Książe William i Kate. Cóż, wielkie koło życia znów się domyka.
- Tylko nie rozczulaj się, kocie.
- Po prostu czasem wydaje mi się, że wszystko już się wydarzyło i wiedzie właściwym sobie torem. Zaś my słyszymy tylko tego echo.
- Ależ wzięło cię na filozofowanie z samego rana...
- Co nie zmienia faktu, że chciałbym to zobaczyć. Ciekaw jestem, czy będzie tak barwnie, jak w snutych przez ciebie opowieściach.

Nowy ślub? Wspaniała wiadomość. Warto obejrzeć, angielska celebra ma tę przewagę że nikt nikomu nie każe wchodzić pod stół, albo śpiewać "majteczki w kropeczki".

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.