Tylko zdążyli się ukryć i jak na zawołanie, po kilku chwilach oczekiwania... pierwszy raz wzeszło słońce, później drugi i rzeczywiście pojawili się ludzie króla.
- Jestem nieomylny - szepnął Alvis - wyczuwam ich z coraz większych odległości!
- Głooodny jestem - ziewnął przeciągle Lair.
- Jak zawsze głodny - powiedział z wyrzutem Calin - zaraz dojdziemy do kryjówki i będziesz mógł ją zjeść - dodał.
Dobrze jest znać języki obce, pomyślała Lyndel. Na przykład jeżeli ktoś się zapomni i przez przypadek zacznie mówić rzadko używanym narzeczem skrytobójców i seryjnych morderców pomimo tego, że w towarzystwie jest osoba, która prawdopodobnie nie rozumie tego języka, to żadna krzywda się nie dzieje. Wprawdzie nikt normalny nie porozumiewał się w narzeczu skrytobójców i seryjnych morderców, szczególnie jeżeli przed kilkoma chwilami płynnie mówił dwornym, ale to tylko pewnie efekt niedokładnego wychowania i roztargnienia tłumaczyła sobie dziewczyna. Faktem jest, że młoda czarownica nawet trochę sie zaniepokoiła słysząc słowa Calina, ale przecież kolacja w narzeczu skrytobójców i seryjnych morderców, też miała rodzaj żeński, a właśnie byłaby pora na kolacje, gdyby nie przechodzący nie dawno ludzie króla.
- Minęli nas - powiedział znowu w dwornym Alvis.
- Ćwiczysz bystrość umysłu? - zapytał go Lair.
- Dość docinek, w drogę! - krzyknął Calin zrywając swój list gończy z drzewa zanim Lyndel go zauważyła.
- Lyndel! - zawołał - Znasz go? - zapytał wskazując palcem na inny, dopiero co powieszony plakat.
Gdy czarownica przyjrzała się dokładniej, zobaczyła na obrazie profil krasnala z dopiskiem:
"WŚCIEKŁY KRASNAL ROZPRUWACZ. Podróżuje z kociołkiem. Ugryzienie grozi śmiercią. Żywy lub martwy. Nagroda 0.5*10^3 srebrników do odebrania w najbliższym instytucie biologii doświadczalnej imperium (PROMOCJA: we Wtorki i Środy 150%)."
- Nie! - krzyknęła starając się kryć niedawno poznanego towarzysza i osiągając efekt wprost przeciwny od zamierzonego.
- ?! - cała trójka zwróciła na nią swoją uwagę.
- Jestem nieomylny - szepnął Alvis - wyczuwam ich z coraz większych odległości!
- Głooodny jestem - ziewnął przeciągle Lair.
- Jak zawsze głodny - powiedział z wyrzutem Calin - zaraz dojdziemy do kryjówki i będziesz mógł ją zjeść - dodał.
Dobrze jest znać języki obce, pomyślała Lyndel. Na przykład jeżeli ktoś się zapomni i przez przypadek zacznie mówić rzadko używanym narzeczem skrytobójców i seryjnych morderców pomimo tego, że w towarzystwie jest osoba, która prawdopodobnie nie rozumie tego języka, to żadna krzywda się nie dzieje. Wprawdzie nikt normalny nie porozumiewał się w narzeczu skrytobójców i seryjnych morderców, szczególnie jeżeli przed kilkoma chwilami płynnie mówił dwornym, ale to tylko pewnie efekt niedokładnego wychowania i roztargnienia tłumaczyła sobie dziewczyna. Faktem jest, że młoda czarownica nawet trochę sie zaniepokoiła słysząc słowa Calina, ale przecież kolacja w narzeczu skrytobójców i seryjnych morderców, też miała rodzaj żeński, a właśnie byłaby pora na kolacje, gdyby nie przechodzący nie dawno ludzie króla.
- Minęli nas - powiedział znowu w dwornym Alvis.
- Ćwiczysz bystrość umysłu? - zapytał go Lair.
- Dość docinek, w drogę! - krzyknął Calin zrywając swój list gończy z drzewa zanim Lyndel go zauważyła.
- Lyndel! - zawołał - Znasz go? - zapytał wskazując palcem na inny, dopiero co powieszony plakat.
Gdy czarownica przyjrzała się dokładniej, zobaczyła na obrazie profil krasnala z dopiskiem:
"WŚCIEKŁY KRASNAL ROZPRUWACZ. Podróżuje z kociołkiem. Ugryzienie grozi śmiercią. Żywy lub martwy. Nagroda 0.5*10^3 srebrników do odebrania w najbliższym instytucie biologii doświadczalnej imperium (PROMOCJA: we Wtorki i Środy 150%)."
- Nie! - krzyknęła starając się kryć niedawno poznanego towarzysza i osiągając efekt wprost przeciwny od zamierzonego.
- ?! - cała trójka zwróciła na nią swoją uwagę.


