Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 10:Tym razem jednak nie odebrał ignorując...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Tym razem jednak nie odebrał ignorując wibracje w kieszeni. Rozmawiał z ambasadorem w małej sali, a w tym czasie Justyna nagrywała się mu na sekretarkę. Przedstawiła się i poprosiła o oddzwonienie.

- Do tego czasu wymyślę powód telefonu - mruknęła do siebie chowając wszystkie wizytówki i notatki do kalendarza, a kalendarz do torebki. Postanowiła iść na spacer, ponieważ pogoda była słoneczna i jakoś przyjemnie wiał wiatr. Czuła się lekka, bo zostawiła piłeczkę po stronie mężczyzny. Jeżeli będzie chciał zadzwonić to to zrobi, a jeżeli nie... Justyna zatrzymała się na środku parkowej dróżki i oddała się rozmyślaniom.

- Przepraszam - usłyszała jakiś głosik, który rozległ się tuż koło jej ramienia. Ocknęła się i przybrała miły wyraz twarzy.

- Tak? - zapytała kucając obok małego chłopczyka.

- Zgubiłem mamusię - wyznał malec robiąc smutną minę. Justyna poczuła ukłucie w serce. Sama chciała mieć dzieci, ale jakoś się nie złożyło jeszcze...

- A jak wyglądała?

Po piętnastu minutach owa mamusia została znaleziona. Kobieta nie zauważyła zniknięcia dziecka, ponieważ rozmawiała z jakimś mężczyzną na ławce, podziękowała tylko Justynie za pomoc, a malca popchnęła w stronę huśtawek, nie przerywając rozmowy. Nagle telefon Justyny zaczął dzwonić.

- Słucham? - zapytała siadając na ławce. Nie lubiła chodzić i rozmawiać, wolała usiąść i spokojnie odbyć rozmowę.

- Z tej strony Krzysztof... - Justyna ścisnęła dłoń na rączce od torebki i przełknęła ślinę.

- Jaak książka? - zapytała stremowana. Taka dorosła kobieta, a bała się rozmowy z mężczyzną.

- Dziękuję, dobrze. Pójdziemy na kawę? - zapytał Krzysztof lekko. Justyna chwilę się wahała i wyraziła swoje wątpliwości, że to trochę nieporęczne...

- Mam do załatwienia pewną sprawę, nic się nie stanie jak wyskoczymy na jakieś ciastko i kawę.

- Dobrze! - krzyknęła Justyna radośnie do słuchawki. Po chwili umówili się na osiemnastą, na następny dzień. "W co ja się ubiorę?" - pomyślała Justyna chowając telefon do kieszeni płaszcza.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.