Sophie  zobacz opis świata »

Dopis 8:Tymczasem Simon , zupełnie...

« poprzedni dopis
 

Mya 8

Od: 08.04.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 1,

Dopisów: 19,


Tymczasem Simon, zupełnie nieświadomy przekleństw rzucanych pod jego adresem przez Sophie, wpatrywał się w głośno krzyczącą dziewczynkę. Do jego mózgu już dawno przestały dobiegać inne dźwięki - świat nagle został ograniczony do przeraźliwego wrzasku dziecka.

- Uspokój się, no! - jęknął, rzucając Małej piłkę. Zabawka wróciła do niego z zawrotną prędkością, trafiając w nos. Zaklął. - Potwór - syknął i czym prędzej opuścił pokój, w pośpiechu szukając telefonu. Przecież musi być jakiś sposób, żeby tę kreaturkę okiełznać!

***

Dochodziła północ. Sophie leżała na wznak, wpatrując się w sufit i szukając jakiegoś planu działania na następny dzień. Myśli o chłopaku nie dawały jej spokoju, ale równocześnie wiedziała, że powinna zająć się choreografią. Olimpiada... Naprawdę chciałaby pojechać.

Dryń, dryń! Dzwonek wyrwał ją z zamyślenia. Zdumiona usiadła na łóżku i chwyciła telefon. Annabel? Czego może chcieć jej trenerka o tej godzinie? Gdyby nie bezsenność, już dawno by spała...

- Tak? - zapytała, starając się ukryć zdziwienie.

W tle usłyszała jakieś głosy i głośną muzykę.

- So, słyszysz mnie?! - krzyczała do słuchawki Annabel. - Jest problem! - zaczęła.

Dziewczyna uśmiechnęła się z politowaniem. Oczywiście, że jest problem. Gdyby go nie było, nie dzwoniłaby o TAKIEJ godzinie.

- Bo Simon sobie nie radzi z Małą i...

- Oczywiście, że sobie nie radzi - burknęła.

- Co?

- Nic, nic. Mów dalej.

- Mogłabyś, wiem, że jest późno, ale mogłabyś wpaść i mu pomóc?

Przez chwilę nie miała pojęcia, co odpowiedzieć. Serce zabiło jej mocniej, złość na nowo odżyła, a wizja zostawienia go samego z dzieciakiem... Ale przecież Małą lubiła i nie powinna zostawiać jej z takim idiotą.

- Pewnie - odpowiedziała w końcu, tłumacząc się przed sobą olbrzymim długiem wdzęczności dla Annabel.

- To super! - Usłyszała jeszcze, aż trenerka się rozłączyła, a Sophie odłożyła telefon na szafkę nocną.

- I co ja najlepszego zrobiłam? - westchnęła i zgramoliła się z łóżka.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.