Mimo wszystko...  zobacz opis świata »

Dopis 33:Tymczasem Tomek zaraz poszedł do Krawca Handlarza...

« poprzedni dopis
 
Tymczasem Tomek zaraz poszedł do Krawca Handlarza i kupił większą ilość proszku. Po południu dotarł do swojej miejscówki. Jak zwykle nie było nikogo, więc zaćpał. Odleciał prawie natychmiast. Naraz, nie wiadomo skąd pojawiła się Fiolka. Od bardzo dawna jej nie widział, teraz wyglądała żałośnie. Nosiła zabrudzoną i powycieraną srebrną kurtkę, pomimo chłodu miała na sobie jedynie czarne pończochy i czerwoną mini spódniczkę, a postrzępione strąki brudnych blond włosów opadały na jej ramiona jak patyki.

- Cześć, kochanie - powiedziała. - Chcesz się zabawić tak, jak dawniej? - wyraźna sugestia zawarta w jej głosie sprawiła, że odwrócił się do niej i odpowiedział:

- Idź stąd, co tu robisz... - Słowa zamierały na jego wargach.

- To ja, twoja dziewczyna, pamiętasz? Pomyślałam, że skoro masz kasę, to powinieneś się podzielić ze swoją dziewczyną, no nie? Oczywiście nie za darmo - Podeszła i zaczęła rozpinać mu spodnie.

Wyrzucił ją niemal czystą przemocą, wypchnął wprost za drzwi.

- Poczekaj skurwysynu, już ja cię kurwa urządzę! - krzyknęła obcierając otarty, pokryty piegami, policzek. Poprawiła spódniczkę i poszła.

Po półgodzinie wróciła z dwoma drągalami. Nie pozwolili mu uciec, bezsilnie patrzył jak rozwalają jego miejscówkę w poszukiwaniu "fantów". Fiola stała przed nim i patrzyła, śmiejąc się jego słabości, kiedy był bity. Niemal nie czuł ciosów pięści i ciężkich butów. Patrzył na dziewczynę, dopóki krew nie zalała mu twarzy, ale wcześniej zobaczył jak drugi znajduje jego kryjówkę. Zabrali mu wszystkie pieniądze i cały towar. Stracił przytomność. Ostatnie, co utkwiło w pamięci Tomka, to dziki okrzyk radości Fiolki przerwany gwałtownie w połowie mocnym uderzeniem jednego z facetów. Nie zamierzali się dzielić, mieli wobec niej całkiem inne plany.

Potem była cisza. Cisza i ciemność. Ocknął się otoczony mnóstwem rozrywającego mu mózg światła. Gdzieś, jakby z oddali usłyszał:

- Nieźle cię twoi kumple urządzili, prawie udało im się ciebie zabić. - Kolejne słowa usłyszał wyraźniej - Jestem twoim lekarzem, nie bój się...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Dobrą masz intuicję, Krzysiu... Prawie dokładnie tak, jak ja sama bym to poprowadziła :)



Ps. Błędów coraz mniej, wiesz? Zważając na ilość znaków, poprawię ;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.