Gra Cieni  zobacz opis świata »

Dopis 1:Ulice miasta pogrążone były w chaosie...

 

Gaston 59

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 112,


Ulice miasta pogrążone były w chaosie. Tłumy ludzi, z wykrzywionymi strachem twarzami i rozbieganymi oczami, parły przez wąskie, wiecznie ciemne zaułki. Każdy jak najszybciej chciał dostać się gdzieś, gdzie mógłby skryć się na jeden cały dzień.

Krzyki strażników ledwo co wznosiły się ponad wrzaski obywateli. Mimo iż był to już któryś z rzędu taki dzień, to ludzie nadal przestawali nad sobą panować, gdy tylko podświadomie czuli zagrożenie.

- Wszyscy do schronów! Spokój, kurwa, stać mówię!!! - mężczyzna złapał za ramię jakiegoś młodzika, szarpnął nim mocno, drugą ręką przytrzymał kobietę z drącym się dzieckiem. Zrobił się jeszcze większy zamęt, strażnik darł się, powstrzymywał ludzi i klął plugawie.

Katra biegła, kurczowo ściskając rękę młodszego brata.

- Szybciej, szybciej... - powtarzała mu co chwilę, starając się zarówno nie spuszczać małego z oka, jak i umiejętnie przeciskać przez coraz bardziej gęstniejący tłum. Tłum, który, jak każdy tłum w momencie zagrożenia, stawał się wielką, morderczą, wielonogą i wielogłową bestią. Ktoś pchnął dziewczynę, ktoś uderzył ją łokciem w żebra. Postąpiła kilka kroków do przodu, wpadła na potężne plecy jakiegoś mężczyzny. Mocniej ścisnęła dłoń chłopca, czując, że mała rączka wysuwa jej się z uścisku.

- Tarian! - krzyknęła, odwracając się do tyłu i usiłując przepchnąć w stronę brata. Przed jej twarzą przewijały się otwarte w krzyku usta, rozszerzone strachem oczy, wszechobecne ręce rozpychające inne ciała. Katra nie czuła dłoni brata. Wrzasnęła, szarpnęła się w tył, daremnie próbując znaleźć wzrokiem znaną sylwetkę. Znalazła. Bezwładne ciało chłopca deptane było setkami stóp.

- Nieee!!! - otrzymała cios w brzuch, ktoś usiłujący roztrącić innych szturchnął ją, straciła równowagę, złapała za ramię jakąś kobietę, ta wyrwała się, wywracając Katrę na bruk. Dziewczyna nawet nie poczuła, ze umiera.

***

Nad miastem rozległ się dźwięczny odgłos dzwonów. Słychać było jeszcze przytłumione krzyki, głosy strażników nawołujące do zamknięcia szczelnie wszystkich podziemnych pomieszczeń., trzaski drzwi i jękliwe zawodzenia przymykanych z trudem potężnych żelaznych bram.

Na ulicach zrobiło się cicho, miasto zamarło. Tak odległy wydawał się ten rejwach i krzyki, która panowały w tym samym miejscu jeszcze przed momentem. Wszyscy zostali zorganizowanie zagonieni do schronów, ale incydentów nie można było uniknąć. Całe Rakanai oczekiwało nadejścia Słońca. Oczekiwało w ciszy i strachu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Bardzo ciekawe opowiadanie. I oryginalne.

Bardzo ciekawe i intrygujące. Nie mogę się dopisać ale z chęcią poczytam:D

Plusiki za pomysł...

Bardzo ciekawy pomysl. Szkoda, że nie mogę się dopisać, ale będę je z neicierpliwością śledzić ^^

z uwagi na liczne pozytywne komentarze i niejaką zazdrość Vee, która jest współzałożycielką opowiadania, i żenskim pierwiastkiem projektu, chciałbym podkreslic dokonania mojej współpiszącej towarzyszki, która pomagała mi stworzyć ten swiat, oraz jak widac rozwija go razem ze mną ^^



Pozdrawiam

Gaston

Za oryginalny i ciekawy pomysł.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.