Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 861:Usadowiłam się na parapecie . Lubię parapety...

« poprzedni dopis
 

susie9 77

Od: 09.06.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 108,


Usadowiłam się na parapecie. Lubię parapety. Lubię na nich siadać albo opierać się o nie. Lubię tak robić wtedy, kiedy za oknem pada. Ale ja i tak nie patrzę na deszcz. Nie lubię deszczu.
Usadowiłam się na parapecie i ścisnęłam w ręce kartkę, tak, że papier zagiął się w kilku miejscach. Położyłam obok siebie kanapkę i zaczęłam lekturę. Czytałam zaledwie od kilku minut, gdy coś wyrwało mnie ze stanu błogości. Jakiś odgłos. Spojrzałam w dół, ale na małym dziedzińcu nie działo się nic dziwnego. Wychyliłam się kawałek, ale nie dojrzałam żadnego dyżurnego wyganiającego uczniaków takich jak ja, obijających się po korytarzach. Ponownie spojrzałam w dół... I dostrzegłam TO okno.
Znajdowało się po przeciwnej stronie szkoły. Pokręciłam głową i zeskoczyłam z parapetu. Chwyciłam kanapkę i ugryzłam kawałek. Ścisnęłam papier, który pogniótł się jeszcze bardziej. Nagle zachciało mi się płakać... Chyba zupełnie bezpodstawnie. Znowu zagięłam kartkę, żeby jakoś uzasadnić tą chwilę słabości. Wolnym krokiem zeszłam na parter, ale za drzwiami nie miałam już siły na spacer. Ruszyłam sprintem przez deszczowe boisko. Deszcz okrywał mnie swoim płaszczem i sprawiał, że dygotałam jak galareta. Coś mnie jednak powstrzymywało od zawrócenia do głównych drzwi. Dopadłam bocznego wejścia i nacisnęłam klamkę. Przemoczona, znalazłam się w małym kantorku sprzątaczek. Odetchnęłam z ulgą: nikogo tu nie było. Cud, że nie trafiłam na woźnego. Wolno wycofałam się w stronę korytarza i truchtem pobiegłam w kierunku sali informatycznej. Serce waliło mi jak oszalałe. Na korytarzu stała fizyczka. Wyminęłam ją i podbiegłam do drzwi. Nacisnęłam klamkę. Zobaczyłam jego twarz i wtedy już się rozpłakałam. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Całkowicie przemoczona, ociekająca wodą, stałam tam i ryczałam. Dobrze, że nauczyciel wyszedł na jakąś kawę czy coś. On patrzył na mnie ze zdziwieniem, ale i niepewnością w oczach. Postąpiłam krok do przodu i poczułam, że mam ochotę zrobić coś niewłaściwego. Ten impuls, który mnie tu przysłał... Nagle przypomniałam sobie o kartkach, które dzierżyłam w ręce. Kanapka była owinięta w papier, który całkowicie się zmoczył. Kartki były usiane małymi kropeczkami, które powoli blakły. On również spojrzał na kartki. Uśmiechnął się jakoś głupawo. Przestałam ryczeć. Też się uśmiechnęłam. Ale potem usłyszałam dzwonek. I znowu coś sprawiło, że nie chciałam tu być. Nie chciałam z nim rozmawiać.
- Przepraszam - powiedziałam tylko i wyszłam.
- Laura! - usłyszałam za plecami. Ale ja nie chciałam słuchać i nie chciałam czekać. Opuściłam budynek. Z wściekłością cisnęłam kartkami o ziemię.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

"Usadowiłam się na parapecie. Lubię parapety..." ? - Tragedia!

Może i tragedia - ale jak ładnie napisana :)

Szczerze to czytałam lepsze teksty tego użytkownika i muszę stwierdzić z przykrością, że każdy kolejny jest gorszy a ten gorszy jeszcze gorszy od niego! – Koszmar. Mam nadzieje, że susie9 poprawi swoją, jakość tak żeby mi koparka opadła.

Pozdrawiam Wika.

Ja z kolei mam nadzieję, że nic tu nie będzie poprawiane. Tekst bardzo sympatyczny, spisany ładnie, plastycznie. Ciekawie podkreślona deszczowa atmosfera.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że to tekst pamiętnikarski. Sądzę, że na rangę "koszmaru" zdecydowanie nie zasługuje. Ba! Nawet napiszę, że mi się podoba (choć nie bardzo zrozumiałam o co chodzi w całej historii (co to za kartka? Co w niej było?), ale mam nadzieję, że z kontynuacji to wywnioskuję;)).

Mam nadzieję, że susie9 będzie pisała dla przyjemności, nie po to by ludziom koparki odpadały;p

Pozdrawiam.

Cóż... Widzę, że znowu tworzy się małą dyskusja. Ogłaszam wszem i wobec, że poprawiać niczego nie będę - bo, jak trafnie zauważyła Aletheia, jest to wpis pamiętnikarski, może nieco przesadzony, ale mój. Był pisany w celu "wypuszczenia" w świat gromadzących się we mnie emocji, a nie w celu, by komuś koparka opadała... Z kolei do Witorio: Cieszę się, że moje poprzednie teksty przypadły Ci do gustu, a jeśli chodzi o aktualne, to piszę je z różnych przyczyn (głównie dla własnej satysfakcji i przyjemności), a Piszmy uznaję za wolny portal, gdzie swobodnie mogę wyrazić siebie poprzez moje wypociny. Starać się nie będę, bo ja się staram na swój sposób, co dla innych jest po prostu stukaniem w klawisze.

Nie narzucam nikomu jak ma pisać, pragnę jedynie zaznaczyć własna opinię. Wydaje mi się, że mam do tego prawo. Natomiast, jeśli to którąś ze stron razie to wielkie sorry postaram się zachowywać je dla siebie na przyszłość.

Droga Pani Witorio.
Prowadzimy tu kulturalną, spokojną dyskusję. Jest to poniekąd miejsce do tego przeznaczone. Jak pani doskonale zauważyła, pragniemy jedynie wygłosić naszą własną opinię w stosunku do tekstu, czy komentarzy innych użytkowników. Również wydaje nam się, że mamy do tego prawo. Jak Pani zapewne zauważyła nie uznajemy niczyjego zdania za jedyne prawdziwe, niezmienne i niezawisłe, gdyż zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy różnymi ludźmi, zaś opinia jest bardzo względną sprawą, bowiem uzależnioną nie tylko od postrzegania świata, ale nawet od humoru, w jakim aktualnie się znajdujemy.

Reasumując, po prostu wyrażamy tu nasze własne zdanie zupełnie kulturalnie, nie krzycząc, nie obrażając się, nie oskarżając, nie uderzając pięścią w stół, za to traktując siebie nawzajem jako dojrzałych ludzi, którzy dają sobie prawo wyrażać to, co myślą. Ponadto często rozpatrujemy opinie innych jako dobre porady, czy ciekawą inspirację. Czasem jednak zdarza nam się, że się z nimi nie zgadzamy. Jest to normalne.

Zapewniam, że nie razi nas co Pani pisze. Co ciekawe, zdaje się natomiast, że jedyną osobą która wydaje się czuć urażona jest Pani;)


Podpisano
Aleth i jej zaiste cudna wątroba:)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.