Trudne szczęście  zobacz opis świata »

Dopis 63:Utonęłam w jego ramionach...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


Utonęłam w jego ramionach. Znowu byłam jego małą dziewczynką. Byłam bezpieczna, ale tylko przez chwilę, dopóki nie uświadomiłam sobie że będąc w ramionach ojca, znów jestem w uścisku mężczyzny. Zaczęłam się z niego wyrywać i krzyczeć, gdy moje wysiłki nie dawały żadnego rezultatu, ale ojciec był dla mnie za silnym przeciwnikiem.

- Uspokój się, bo niepotrzebnie wszystkich obudzisz - powiedział. Jego głos, mimo mojego zachowania był bardzo spokojny. To ochłodziło nieco mój zapał. Puścił mnie dopiero wtedy, gdy całkiem się uspokoiłam.

Nie tracąc czasu, tata zdecydował, że sam zawiezie mnie do szpitala. Nie chciałam jechać, ale się uparł. Zabrał z szafy ubranie, żebym się przebrała po badaniach a Amandzie zostawił kartkę na nocnej szafce. Ona może nie będzie się martwić ale ja cała trzęsłam się ze strachu. Całą drogę próbował mnie uspokoić, śpiewał mi nawet kołysanki, ale jak mogłam się uspokoić jeśli to dziecko kopało niemiłosiernie. To dziecko, to moje dziecko. Boże to koniec, myślałam.



***



Tata czekał na korytarzu. Przy mnie tego nie okazywał, ale bardzo przeżywał moją sytuację. Chodził w tę i z powrotem. Nie widział, że już wyszłam z gabinetu i mu się przyglądam. Dostrzegł mnie dopiero, gdy po raz kolejny wracał w moją stronę. Wyprostował się i podszedł do mnie zdecydowanym krokiem.

- I co? - zapytał.

- Niestety wszystko z nim w porządku. - Nie zdążyłam ugryźć się w język i wypowiedziałam swoje myśl. Tata pobladł a ja spuściłam wzrok, żeby nie patrzeć mu w oczy i dokończyłam. - Moje nerwy są przyczyną krwawienia, to może być wcześniak. Co mam robić? Lekarka przepisała mi coś uspokajającego, ale ja nie chcę.

Tata nie odpowiedział. Nadal był w szoku po tym co powiedziałam przed chwilą.



***



- To tylko sen, chcesz ze mną o nim porozmawiać? - W drodze powrotnej do domu tata ostrożnie wrócił do tematu moich nerwów.

- Nie, tato. Myślę, że Craig lepiej mnie zrozumie.

Sama nie wiem dlaczego to powiedziałam. Myślałam, że tata obrazi się na mnie za to, że jakiś chłopak z sąsiedztwa stanie się podmiotem moich zwierzeń odbierając jemu monopol do córki, ale nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie, tata uśmiechnął się do mnie łagodnie i ze zrozumieniem. Nie wiem dlaczego akurat w takiej chwili o nim pomyślałam, powinnam przecież raczej pomyśleć o Matim, ale jego obraz stawał się coraz bledszy w mojej pamięci. W sercu natomiast powstawała coraz większa blizna. Nie rozumiałam samej siebie, ale właśnie Craiga w tej chwili potrzebowałam.

Niech tylko sobie za dużo nie wyobraża, pomyślałam gdy wróciliśmy do domu, potrzebuję tylko psychologa. Z tym głębokim przekonaniem o własnej sile, ponownie położyłam się spać.



***



Gdy się obudziłam nie wiedziałam nawet która jest godzina i niezbyt mnie to obchodziło. Spojrzałam przez okno - żaluzje u Craiga były odsłonięte. To mi wystarczyło.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Mam jedynie uwagę merytoryczną. Nasza bohaterka krwawiła. Sądzę, że wielką nierozwagą było nie zawieść jej do szpitala. W takiej sytuacji to niestety konieczne;)


Aletheia ma rację


 


Dzięki za uwagi, faktycznie - macie rację. Poprawiłem wpis, ale wyszedł za długi. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.


 


Opis nie jest za długi. Zresztą, sztuczne skracanie tekstu, "żeby nie przekroczył tysiąca znaków" jest bardzo krzywdzące dla tekstu. Nie przejmuj się takimi szczegółami;)


Pozdrawiam serdecznie!


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.