Krótka historia  zobacz opis świata »

Dopis 30:Uwielbiam takie ciepłe poranki ,...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Uwielbiam takie ciepłe poranki, kiedy słońce zgina swoje promienne łokcie w rosie, ocieplając wszystko dookoła. Kocham lato, namioty i moich przyjaciół. Każdy wyjazd jest niezapomniany, obfituje w dużo doznań i anegdot, które opowiadamy zimą ściskając w rękach kubki pełne herbaty.

Tutaj byliśmy pierwszy raz, Tomek, który dołączył do nas z pół roku temu wynalazł to miejsce i zachęcał, żebyśmy pojechali, ocenili. No i jesteśmy. Przyjechaliśmy wczoraj wieczorem, rozłożyliśmy namioty pod osłoną księżyca, poruszaliśmy się po polu jak cienie ludzi, którzy chcą ukraść świecącą gwiazdę.

Obudziłam się pierwsza, czując, że mi jest zimno. Oczywiście Tymek musiał ściągnąć mój śpiwór i nakryć się dwoma, plus opierać się połową pleców o moją poduszkę. Usiłowałam wyrwać z jego objęć moje przykrycie, ale niestety bezskutecznie. Być może, dlatego, że byłam osłabiona chorobą, którą nie tak dawno przeżyłam, albo po prostu, dlatego, że Tymek był ode mnie półtora razy większy i cięższy. Sięgnęłam do torby po skarpetki, bluzę i ubrawszy się szybko wysunęłam głowę z namiotu.

Słońce świeciło już pięknie i ciepło, niebo zapowiadało cudowną, letnią pogodę. Była siódma rano. Mój niezawodny zegarek powiedział mi nawet, że dzisiaj jest środa, ósmy lipca roku 2009. Przeciągnęłam się przed wejściem do naszego namiotu i schyliłam się, żeby zawiązać buty. Ładne miejsce wybrał Tomek. Ogromne pole, po jednej stronie las, który wyglądał jak Stumilowy, po drugiej mostek, przez który wczoraj przejechaliśmy okazją. A naprzeciwko mnie woda.

Ogromne jezioro, które kusiło pluskiem ryb i szelestem trzcin. Musicie wiedzieć, że uwielbiam pływać. Zapisałam się na kółko w podstawówce, i tak mi zostało. Wygrałam parę konkursów, na studiach miałam stypendium sportowe za zajęcie kilku paru miejsc w pływaniu kraulem. Poczułam ukłucie w boku, jak zawsze, gdy czułam wodę. Wstałam i rzuciłam się biegiem do tafli, żeby być jak najbliżej i jak najszybciej.

Brzeg był piaszczysty, tylko tu i ówdzie były kamienie i molo. Kilkanaście desek wbitych na dość wysokich palach. Idealne miejsce na skoki. Stanęłam na pierwszej desce, zawiał wiatr, a ja poczułam zapach wsi, kilka zabłąkanych kropel jeziora omyło mi twarz. Ściągnęłam buty i skarpetki, podeszłam do przodu parę kroków, potem zsunęłam spodnie dresowe i bluzę. Zostałam w koszulce z napisem „Have you hugged me today?” i majtkach. Stanęłam na ostatniej desce, jeszcze krok i będę w wodzie. Poczuję otchłań, wolność i szybkość, ruchy staną się wolne, ale mocne i pewne. Cofnęłam się i z rozbiegu wskoczyłam. Usłyszałam głośny plus, który był dla mojego ucha miłym dźwiękiem, a potem …



***



- To moja żona – powiedział młody mężczyzna obracając niepewnie obrączkę na palcu.

- Wskoczyła, a my spaliśmy! – lamentowała jakaś dziewczyna.

- Przeżyje? – dopytywał się inny chłopak.

Lekarz rozłożył bezradnie ręce i mruknął coś pod nosem, odszedł ze spuszczoną głową.



***

- Mila? Słyszy mnie? To ja – Tomek. Jest też Tymek i Kasia, reszta przyjedzie zaraz – mężczyzna głaskał nieprzytomną kobietę po ręku. Płakał. Potem przyszedł lekarz i powiedział werdykt, słowa, które nie potrafią nie ranić, które na zawsze zostawiają świat.



***



Gdzie jestem? Co się stało? Nie mogę się ruszyć, ani otworzyć oczu. Pamiętam, że skoczyłam, że było dno… Jestem w szpitalu! Tak, leżę tutaj. Długo chyba, bo głosy się zmieniają dookoła mnie. Zaraz, zaraz… Przecież już by mnie wyleczyli. Dawno temu.

Już wiem! „W marchewkowym polu jak warzywo tkwię.” Odłączcie mnie…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

"Lady Makbeta"


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.