W chwili gdy słońce całkiem skryło się za nieboskłonem, ich przewodniczka zatrzymała.
- Tutaj przeczekamy noc, a jutro wyruszymy dalej - stwierdziła, po czym rozsiadła się wygodnie na świeżej trawie.
Aseo z widoczną ulgą spoczęła obok niej, a w chwile później w ich ślady poszła także Sahi.
Dla dziewczyny taka podróż była istną męczarnią. Nie była przyzwyczajona do tak długich marszów, do tego z obciążeniem. Bolało ją dosłownie wszystko. Mimo to ciekawość okazała się silniejsza od zmęczenia.
- Może mi ktoś wytłumaczyć, co tu się właściwie dzieje? - spokój, z jakim wypowiedziała te słowa zaskoczył ją samą.
- Jeszcze nie czas na tłumaczenia. Zresztą, i tak byś nie zrozumiała - odpowiedziała jej przewodniczka.
- Nie - wyraz twarzy Sahi mówił, że nie ustąpi. - Aseo ma racje. Dość już tajemnic. Należą nam się wyjaśnienia. Co tu się właściwie dzieję, i jakim cudem Ty nadal żyjesz?
- Na pierwsze pytanie nie mogę odpowiedzieć. Jeszcze. A co do drugiego... - przewodniczka zawiesiła na chwilę głos - to do końca sama nie wiem. Pamiętam tylko ukłucie mocy, zobaczyłam biały blask, a następne co pamiętam, to sala w klasztorze.
- Ale dlaczego nie wróciłaś?
- Nie mogłam. Cel czasami wymaga ofiar. Moją było to, że wszyscy uważali mnie za martwą, co ułatwiało mi zadanie. A teraz spróbujcie zasnąć, jutro czeka nas długa i ciężka droga.
Aseo jęknęła głośno. "Długa i ciężka droga" - pomyślała. "A dzisiaj to co to było? Spacerek?" Nie powiedziała jednak nic, ułożyła się wygodnie na świeżej trawie i natychmiast zasnęła.
- Tutaj przeczekamy noc, a jutro wyruszymy dalej - stwierdziła, po czym rozsiadła się wygodnie na świeżej trawie.
Aseo z widoczną ulgą spoczęła obok niej, a w chwile później w ich ślady poszła także Sahi.
Dla dziewczyny taka podróż była istną męczarnią. Nie była przyzwyczajona do tak długich marszów, do tego z obciążeniem. Bolało ją dosłownie wszystko. Mimo to ciekawość okazała się silniejsza od zmęczenia.
- Może mi ktoś wytłumaczyć, co tu się właściwie dzieje? - spokój, z jakim wypowiedziała te słowa zaskoczył ją samą.
- Jeszcze nie czas na tłumaczenia. Zresztą, i tak byś nie zrozumiała - odpowiedziała jej przewodniczka.
- Nie - wyraz twarzy Sahi mówił, że nie ustąpi. - Aseo ma racje. Dość już tajemnic. Należą nam się wyjaśnienia. Co tu się właściwie dzieję, i jakim cudem Ty nadal żyjesz?
- Na pierwsze pytanie nie mogę odpowiedzieć. Jeszcze. A co do drugiego... - przewodniczka zawiesiła na chwilę głos - to do końca sama nie wiem. Pamiętam tylko ukłucie mocy, zobaczyłam biały blask, a następne co pamiętam, to sala w klasztorze.
- Ale dlaczego nie wróciłaś?
- Nie mogłam. Cel czasami wymaga ofiar. Moją było to, że wszyscy uważali mnie za martwą, co ułatwiało mi zadanie. A teraz spróbujcie zasnąć, jutro czeka nas długa i ciężka droga.
Aseo jęknęła głośno. "Długa i ciężka droga" - pomyślała. "A dzisiaj to co to było? Spacerek?" Nie powiedziała jednak nic, ułożyła się wygodnie na świeżej trawie i natychmiast zasnęła.


