Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 34:W momencie gdy zmierzali w stronę wejścia...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


W momencie gdy zmierzali w stronę wejścia, na pełnej prędkości pod drzwi szpitala podjechała karetka. Z kabiny kierowcy wyskoczyli lekarz i kierowca, podbiegli do tylnych drzwi i pomagali wyciągnąć nosze. W drzwiach już stała siostra dyżurna i dzwoniła w sobie tylko wiadome miejsce. Zapewne powiadamiała lekarzy i być może rezerwowała salę operacyjną. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. Gdy byli zaledwie dziesięć kroków od wejścia, przystanęli aby zrobić przejście dla śpieszących się sanitariuszy.

- Stracił dużo krwi! - krzyczał lekarz - potrzeba natychmiast dziesięć jednostek A RH plus!

Rozmawiająca przez telefon pielęgniarka odpowiedziała:

- Będzie kłopot, mamy tylko siedem jednostek.

- Cholera jasna! - zaklął lekarz - to znajdźcie pozostałe trzy, inaczej gość nie przeżyje!

W tym momencie nosze śmignęły przed oczami stojących. Pod Justyną nogi się ugięły i zbladła powstrzymując się od krzyku. To był Krzysztof...

- Nic ci nie jest kochanie? - spytał mąż widząc reakcję żony.

- Nie nic, już dobrze - odpowiedziała, próbując się pozbierać - zaraz mi minie.

- Zostańcie tu - powiedział Daniel do siostry - a jak się Justyna lepiej poczuje to idźcie do taty - zakomenderował - ja niedługo do was dołączę. - Przepraszam bardzo - zawołał do stojącej w drzwiach pielęgniarki.

- Słucham pana.

- Może mógłbym pomóc? Mam tę samą grupę krwi co poszkodowany, mógłbym oddać krew - dodał.

- Z nieba mi pan spada - odparła - oczywiście, że tak. Proszę za mną - to mówiąc poszła przodem prowadząc mężczyznę za sobą.

Tego było już za wiele. W tym momencie Justyna się rozpłakała i nie mogąc się uspokoić, płakała coraz mocniej. Nie pomagały żadne słowa Moniki. To było ponad jej siły. Wszystko co dusiła w sobie powróciło z podwójną mocą. Wszystko co wydawało jej się zamkniętym rozdziałem, otworzyło się hukiem...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

 Nie, to był strzał w dziesiątkę! Jak stanę na głowie może coś mi się uda dokomponować. Na razie plus za rozwój akcji.


wow, ostry dyżur jak nic i za to, że czytałam cały wpis na jednym wdechu oczywiscie plusiki ;-)


dziękuję (rumieni się)


wiesz wpis jest w porządku, ale mam zastrzeżenia do tego: "Może mógłbym pomóc? Mam tę samą grupę krwi co poszkodowany, mógłbym oddać krew - dodał" skąd wiedział jaką grupę krwi ma ten Krzysztof?


Madzik, przecież napisane jest, że stali zaledwie dziesięc kroków od całej akcji, a lekarze z karetki krzyczeli do siostry, która stała w drzwiach i gadała do telefonu :P


Chyba, że lądował w pobliżu helikopter, o czym nie wiem xD


Faktycznie, nie doczytałam xD


Przepraszam :]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.