W panice upuścił neseser. Był przekonany, że to strażnik, a jego chwile są już policzone. Powoli jednak jego przemęczone oczy dostrzegły sylwetkę starszego, wysokiego mężczyzny ubranego w poszarpaną koszulę w kratę, a także spodnie, które z pewnością nie należały do ubioru tutejszej policji. Człowiek ten nie wyglądał na mordercę.
-To nie oni – odezwał się niespodziewanie kobiecy głos. Mężczyzna opuścił latarkę, po czym zwrócił się do towarzyszki, która prawdopodobnie kryła się wcześniej za jego plecami.
-Skąd ta pewność?! – Zdenerwował się. Jego głos rozniósł się echem po pustym korytarzu.
-Bo gdyby to był strażnik, to już byśmy byli martwi. Pomyśl logicznie.
-Czego tu szukasz?! – Zapytał w końcu, jego badawczy wzrok ani na chwilę nie opuścił twarzy Dubiela.
-Schronienia, czegoś do jedzenia, wody...
-Jedzenia? – Zakpiła kobieta. – Ktoś, kto chodzi w firmowym ubraniu, w dodatku z neseserem, w którym jak sądzę znajduje się komputer, nie jest w stanie zaspokoić tak podstawowej potrzeby, jaką jest głód? Nie rozśmieszaj mnie!
-Nie mogę, muszę się ukryć. Mam kłopoty, śmiem jednak twierdzić, że nie tylko ja. Widzę, że i wy się ich obawiacie.
-Nie wiem o czym... – Rozpoczął starzec, jednak jego dalsze słowa zagłuszył huk eksplozji. Drzwi, które chwilę wcześniej otwierał scyzorykiem, przewróciły się. Echem rozniósł się silny, męski głos „Jest w pobliżu, zabijcie go”.
-To nie oni – odezwał się niespodziewanie kobiecy głos. Mężczyzna opuścił latarkę, po czym zwrócił się do towarzyszki, która prawdopodobnie kryła się wcześniej za jego plecami.
-Skąd ta pewność?! – Zdenerwował się. Jego głos rozniósł się echem po pustym korytarzu.
-Bo gdyby to był strażnik, to już byśmy byli martwi. Pomyśl logicznie.
-Czego tu szukasz?! – Zapytał w końcu, jego badawczy wzrok ani na chwilę nie opuścił twarzy Dubiela.
-Schronienia, czegoś do jedzenia, wody...
-Jedzenia? – Zakpiła kobieta. – Ktoś, kto chodzi w firmowym ubraniu, w dodatku z neseserem, w którym jak sądzę znajduje się komputer, nie jest w stanie zaspokoić tak podstawowej potrzeby, jaką jest głód? Nie rozśmieszaj mnie!
-Nie mogę, muszę się ukryć. Mam kłopoty, śmiem jednak twierdzić, że nie tylko ja. Widzę, że i wy się ich obawiacie.
-Nie wiem o czym... – Rozpoczął starzec, jednak jego dalsze słowa zagłuszył huk eksplozji. Drzwi, które chwilę wcześniej otwierał scyzorykiem, przewróciły się. Echem rozniósł się silny, męski głos „Jest w pobliżu, zabijcie go”.


