Sabina  zobacz opis świata »

Dopis 68:W pierwszej chwili miała zamiar...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


W pierwszej chwili miała zamiar natychmiast oddzwonić i wyżalić się ukochanemu, ale zorientowała się, że w domu ciotki nawet ściany miały uszy. Postanowiła znaleźć okazję do wykonania telefonu nazajutrz poza domem. Udała się do łazienki i wzięła długi prysznic. Pozwoliła by łzy szczęścia spływały razem z wodą w dół. Jan o niej pamiętał i to sprawiało, że wciąż chciała żyć. Kiedy kładła się do łóżka była dwudziesta trzecia. Niebo było pochmurne i mało gwiaździste.

- "Oby jutro była ładna pogoda" - pomyślała i zamknęła oczy. Śniła o mężczyźnie, który tulił ją do siebie i traktował z szacunkiem. O mężczyźnie, który w jej życie wniósł wiele dobrego. Noc minęła w miarę spokojnie, nie licząc ujadania psów o czwartej nad ranem. Świt był przepiękny. Stała w oknie podziwiając barwy porannego nieba. Zadowolona poszła się umyć. Szybko się ubrała i zeszła z uśmiechem na twarzy na śniadanie dwie minuty przed czasem.

- Dzień dobry ciociu.

- Witaj Sabino. Widzę, że masz dobry nastrój.

- Tak. Jest tu tak spokojnie i uroczo. Bardzo mi się tu podoba u Ciebie.

Miała tak dobry nastrój, że nie potrzebowała grać. Naprawdę odnalazła tu spokój ducha. Była sobą.

- Czy pójdziemy dziś do miasta?

- Po co? - spytała ciotka.

- Chciałabym sobie coś kupić.

- Niestety ja nie mogę, ale biorąc pod uwagę twoją poprawę, pozwalam ci iść na dwie godziny.

- Jesteś kochana ciociu - wykrzyknęła Sabina, próbując ją ucałować.

- Tylko bez czułości proszę - powiedziała oschle Matylda, przywracając dziewczynę do porządku.

Po śniadaniu, kiedy już wszystko zostało posprzątane, Sabina udała się na zakupy. Wychodziła bez pośpiechu, aby nie wzbudzić niepotrzebnych podejrzeń. Postanowiła szybko sobie coś kupić i potem od razu zadzwonić do Jana. Weszła do pierwszego lepszego sklepu odzieżowego. Kupiła śliczną tunikę w kolorze czekolady i zadowolona poszła do parku, aby usiąść na ławeczce. Drżącymi z podniecenia rękoma wyjęła telefon i wybrała numer. Miał całe pięćdziesiąt pięć minut na rozmowę i powrót do domu. Sygnał w słuchawce oznajmił jej, że telefon Jana był włączony. Czekała i czekała, aż odbierze, jednak nic się nie stało. Jej ukochany milczał. Próbowała jeszcze pięć razy, ale bezskutecznie. Nikt nie odebrał jej telefonu. Wracała do domu mając najgorsze myśli w głowie. Nawet tunika, którą niosła ze sobą nie poprawiała jej nastroju.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.