Czerwony Kapturek  zobacz opis świata »

Dopis 10: W Playboy'u nie noszą bielizny rzeczowo...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


- W Playboy'u nie noszą bielizny - rzeczowo powiedział Tomek i uśmiechnął się.

- Czy ty miałeś kiedyś jakąś dziewczynę? - Zapytałam patrząc na swoje skarpety. Przecież nadal byłam na boso.

- Nie. Wiesz we Włoszech uczyłem się o grzybach, u dziadka też o grzybach. Ale moja wiedza się przydała, twoja babcia ma grzybicę i ją wyleczyłem - uśmiechną się ukazując perłowe zęby. Zapragnęłam napić się wódki i poprawić jeszcze wódką.

- Zrobimy z ciebie jeszcze faceta. Poczekaj tutaj - ruszyłam w kierunku mojego domu. W przedpokoju ubrałam moje ukochane buty i poprawiłam fryzurę. Oglądając się w lustrzanym odbiciu zauważyłam za sobą mały, czerwony kapturek. Odwróciłam się i delikatnie go wzięłam dwoma palcami, jak gdyby był końską kupą. Wspomnienia uderzyły mnie z siłą wichury. Oto idę sobie do piaskownicy. Czerwone szmaty na grzbiecie a ja uśmiech na dziecięcym ryjku. Siadam na rozgrzanym piachu, pełnym kup psów i uśmiecham się do Mojego Pierwszego Chłopaka. Zielone Buciki się nazywał, miał takie śmieszne buty koloru trawy na rzepy. Uśmiechnęłam się cały czas trzymając kaputerek w ręku.

- Idziesz? - W drzwiach stanął Tomek. Zaczęłam się śmiać na jego widok. Ulizane włoski lekko zmierzwił, a koszulę rozpiął o dwa guziki ukazując bladą klatę, spodnie lekko sobie opuścił. Prawie jak skate.

- Już - wyrzuciłam kapturek za siebie i wyszłam kręcąc tyłkiem. Za mocno chyba kręciłam, bo się potknęłam i prawie upadłam na trawę. Prawie, bo Tomek mnie przytrzymał.

- Idziemy do tego klubu? - Zapytał dmuchając mi w grzywkę ciepłym i świeżym oddechem. Skinęłam głową i oswobodziłam się z uścisku. Ruszyłam żwawo opowiadając coś o mojej desce. W wyobraźni widziała siebie tańczącą z Tomaszem hip-hop. W duszy zaśmiała się i wyciągnęłam papierosa. Tomasz i hip-hop? On i ogniste tango. I nagle nieświadomie zapragnęłam umieć tańczyć tango. W nocnym klubie na pewno by było to dobrze widziane. Zaczęłam cicho chichotać.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

\"Ruszyłam żwawo opowiadając coś o mojej desce. W wyobraźni widziała siebie tańczącą z Tomaszem hip-hop. W duszy zaśmiała się i wyciągnęłam papierosa. Tomasz i hip-hop? On i ogniste tango. I nagle nieświadomie zapragnęła umieć tańczyć tango. W nocnym klubie na pewno by było to dobrze widziane.\" - w tej części wpisu zmieniasz pierwszoosobową narrację w trzecio. Pozdrawiam ^^


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.