Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa  zobacz opis świata »

Dopis 68: W Przeklętej Dolinie nie ma przypadków...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


- W Przeklętej Dolinie nie ma przypadków.

Dorożka zatrzymała się i John otworzył drzwiczki.

- Zaraz się przekonamy - wysiadł pierwszy z dorożki i podał rękę kobiecie.



Gdy szli, wszyscy w pośpiechu ustępowali im z drogi. Rozmowy milkły i John oraz trzymająca go pod rękę kobieta czuli na sobie palący wzrok zazdrości. Młode kobiety i przystojni mężczyźni ubrani w najpiękniejsze stroje obdarzali ich dwuznacznymi uśmiechami. Dzieci wskazywały ich palcami, a ich rodzice i dziadkowie tylko patrzyli na nich w milczeniu. John nie wiedział jak się zachować, a towarzysząca mu kobieta odpowiadała tylko delikatnymi uśmiechami na powitania. Detektyw postanowił robić to samo, chociaż widział tych ludzi po raz pierwszy.

- Nikt nie wierzył, że wrócisz. Miałam wielu adoratorów od czasu twojego wyjazdu - powiedziała słodko i jakby tendencyjnie, na przekór gapiom zatrzymała się na chwilę i gdy detektyw zrobił to samo, niespodziewanie pocałowała go w usta.

- Zakładam, że jednym z nich był i może nadal jeszcze jest Hrabia Cagliostro, prawda? - Zapytał, ale zbyła jego pytanie milczeniem. - Skoro jesteśmy małżeństwem i mamy razem dziecko, uważam, że lepiej byłoby gdyby hrabia opuścił nasz dom.

Kobieta nie okazała swojego zdziwienia słysząc te słowa.

- Porozmawiamy z nim po powrocie - powiedziała tylko.



Mothman bez problemu odnalazł ścieżkę wcześniej wskazaną mu przez czworonożnego przewodnika. Przy grobie stało kilku Strażników. Spojrzeli po sobie - najwidoczniej nie spodziewali się, że detektyw nie przyjdzie sam. Przechodnie przyglądali im się z ciekawością. Nie codziennie mieli okazję widzieć tylu mężczyzn ubranych służbowo, przedstawicieli prawa na cmentarzu. Najbardziej jednak przyglądali się ubranemu w uniform detektywowi i jego, ubranej w długą, czarną obszytą cekinami suknię towarzyszce.

- Nie rozmyślił się Pan? - Zapytał ten sam Strażnik, z którym wcześniej rozmawiał Mothman. W tej samej chwili usłyszeli bijące dzwony i lament kobiet.

- Nie. Chcę zobaczyć ciało Julie James.

- Dobrze, ale nie sądzę, żeby Pani...

- Ta Pani to moja żona i także ma prawo je obejrzeć.

- Agnes Mothman - przedstawiła się. - Zmarła dziewczyna była moją znajomą.

Do ich uszu cały czas dobiegało monotonne bicie dzwonów.

- Czyj pogrzeb mamy dzisiaj? - Zapytała niby od niechcenia.

- Jakiegoś księdza Hugona, czy kogoś tam - z lekceważeniem odpowiedział jeden ze Strażników.

Słysząc to Agnes uszczypnęła męża w rękę.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.