Tchnienie grozy...  zobacz opis świata »

Dopis 9:W samym środku cmentarza stała stara cukiernia...

« poprzedni dopis
 

Perfekcyjna 59

Od: 04.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 328,


W samym środku cmentarza stała stara cukiernia.

Prowadziła ją dziwna kobieta, która niemalże do nikogo się nie odzywała. Wszyscy powiadali, że zna tylko ceny swoich wyrobów i słowa grzecznościowe. Prowadziła sklepik całkiem sama, lecz zawsze przebywała ze sporym, lukrowym kotem. Od zawsze miała opinię osoby ekscentrycznej, w końcu przestała mieć klientów, przychodził do niej tylko jeden mężczyzna. Bywał on tam codziennie, kupując zawsze to samo - eklerki nadziewane toffi. Czuł on do kobiety ogromną sympatię, to do niego pani cukiernik odzywała się więcej. Czasem nawet długo rozmawiali. Mężczyzna wiele razy przez wystawową szybę widział jak czarnowłosa zapisuje coś w małym, czerwonym notesie. Gdy tylko wchodził do cukierni, z wypiekami na twarzy chowała zeszyt pod sztuczny tort.

Pewnego dnia, mężczyzna przyszedł do cukierni. Zastał ją pustą, kobiety nie było. Nie mogąc się powstrzymać, zajrzał pod spód tortu. Krwisty, kuszący notes aż prosił się, by go otworzyć. Mężczyzna nie wytrzymał. Wyjął zeszyt i zaczął czytać, otwierając szeroko oczy ze zdumienia. Ładne, kaligraficzne pismo głosiło:

Kocham Go. Gdy tylko widzę Jego sylwetkę, zmierzającą ku cukierni, cała płonę. Darzę Go ogromnym uczuciem. Pragnę Go.

Mężczyzna dopiero po tych przeczytanych słowach zorientował się, że również kocha kobietę. Odłożył delikatnie pamiętnik, zerkając przy tym na koniec, gdzie tkwił podpis. Na następny dzień przyszedł znów. Otworzył drzwi i spojrzał ciepło na kobietę.

- Witaj, droga Izoldo - uśmiechnął się lekko.

Kobieta drgnęła i wbiła w niego lodowate spojrzenie.

- Co powiedziałeś? - wycedziła, a jej oczy zaszły mgłą.

- Witaj, droga Izoldo - powtórzył, marszcząc brwi.

- Skąd znasz moje imię?! - jej głos podniósł się. Ciężko oddychała, za oknem zawył wiatr, a drzwi trzasnęły. Mężczyzna wiedział, że wpadł. Rozpaczliwie szukał wytłumaczenia.

- Ludzie mi powiedzieli - wymamrotał.

- Nikt nigdy nie znał mojego imienia - syknęła. - Teraz musisz ponieść karę. Za złamanie przysięgi. Od teraz ciąży na tobie klątwa!

Mężczyzna przeraził się, a kobieta dalej krzyczała:

- NIKT! Rozumiesz? Nikt, nawet mój mąż! - głos jej się załamał i cicho zaszlochała. - Zginął w tragedii trzynaście lat temu. Jego głowę wciągnęło do maszyny mieszającej ciasto... A mój kot wpadł do machiny, robiącej lukier. Kształt jego ciała odbił się w narzędziu i tak powstało to. - wskazała na figurkę kota. - Wszyscy tu giną. Wszyscy moi bliscy! Zamknę cukiernię. Lecz i Ty, ponieważ jesteś mi bliski i znasz me imię, musisz pogodzić się z klątwą.

- Pogodzę się z nią - wyszeptał mężczyzna i ujął dłoń Izoldy. - Jeśli spędzisz ze mną resztę mojego życia.

Izolda wycharczała:

- Resztę twojego życia? Mówisz o tej jednej sekundzie?

Rozległ się dziki męski wrzask i warkot silnika maszyny mieszającej.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

* widział[,] jak
* dnia[/,] mężczyzna
* ["]Kocham
* Pragnę Go.["]
* klątwa![/!!]
* mój mąż[/!!]!
* [W]skazała na
* i [t]y, ponieważ


Korekta nie została dokonana przez Dopisującego. Wpis zostaje zablokowany. Proszę skontaktować się z Moderatorstwem w tej sprawie.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.