Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 867:W sobotę ubrałam żółte szpilki i...

« poprzedni dopis
 

susie9 77

Od: 09.06.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 108,


W sobotę ubrałam żółte szpilki i zbiegłam po schodach o siódmej rano, budząc wszystkich sąsiadów i małego Karola, mieszkającego na parterze. Miałam na sobie czarny płaszcz, w którym wyglądałam jak wielki nietoperz. Usta pomalowałam krwistoczerwoną szminką. Użyłam też rozjaśniającego pudru który sprawił, że śniada cera stała się nagle blada.
Ulica była pusta, więc pozwoliłam sobie na małą niesubordynację w postaci szpilkowego truchtu. Muszę przyznać, że bieganie w żółtych szpilkach wcale nie jest takie złe. Wręcz przeciwnie, owe buty ślicznie i dźwięcznie stukają w płyty chodnikowe, co napawało mnie wówczas nieograniczoną radością.
Na placu zjawiłam się punktualnie za dwadzieścia ósma. Nie wiem, jak nazywa się ten plac, ale chyba nosi jakąś francuską nazwę, która nijak do niego nie pasuje. W każdym razie jest malutki, przytulny i przyjazny człowiekowi.
Zjawiwszy się nie placu, zrazu podbiegłam do mych zacnych kolegów. Ukłoniłam się pięknie i uśmiechnęłam, ukazując moje dwa śliczne kiełki, rosnące poza obrębem szczęki.
- Jak ty się ubrałaś! - usłyszałam trwożny głos naszej Opiekunki. - Miało być galowo!
- I jest - rzekłam i przechyliłam zabawnie głowę. Ciemne włosy opadły mi na ramiona. Chyba zachowałam się trochę nieadekwatnie do sytuacji, bo Opiekunka zmroziła mnie wzrokiem. Dla efektu zastukałam jeszcze obcasem, tak, że Jej wzroku szybko przeniósł się na moje żółte szpileczki. Co ciekawe, wcześniej ich chyba nie zauważyła.
- Co...To...Ma...Być?! - zdołała wykrztusić z siebie Opiekunka. A ja się serdecznie zaśmiałam.
- Och, jak ja lubię Pańskie kawały! - zażartowałam, tylko jakoś nikt się nie zaśmiał. Obrażona, zamachałam obcasem w powietrzu. Opiekunka cofnęła się z przerażeniem, a reszta mojej Grupy spojrzała na mnie jak na wariatkę.
- Och, wiem, czasami robię głupie rzeczy - westchnęłam i usiadłam na pobliskiej ławce. Na Placu było okropnie gorąco. Rozpięłam czarny płaszcz i wyjęłam z małej kieszonki, ukrytej w jego wnętrzu, krwistoczerwoną szminkę.
- Dla zachowania efektu - wyjaśniłam spokojnie oniemiałej Opiekunce.
- Masz dokładnie osiem minut, żeby zmienić swój skandaliczny wygląd! - wrzasnęła rozeźlonym tonem.
Skrzywiłam się z niesmakiem. Ja nie mogłam zmienić mojego wyglądu. No przecież nie teraz!
- Bo co? - zapytałam bezczelnie.
- Bo nie pojedziesz z resztą Grupy! - wydarła się Opiekunka.
- O! Ale fajnie - ucieszyłam się i zerwałam z miejca. Pospieszyłam ku najbliższej wąskiej uliczce. Cieszyłam się, bo właśnie omijał mnie jakiś nudny konkurs przyrodniczy. Poza tym, byłam trochę głodna.
Moje żółte szpilki radośnie stukały w cho
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Ha? Jeśli pochodzisz ze stolicy trzeba było wpaść na Pola Mokotowskie na Święto Kwitnącej Wiśni:). Było organizowane tego samego dnia co Dzień Ziemi. Gwarantuję, że tam byłabyś jedną z "najnormalniej" wyglądających osób. Szczególnie w towarzystwie mangowców znalazło by się miejsce dla kobiety-wąpierza, wśród pół-kotów, pokojówek, uczennic w mundurkach, samurajów, mistrzów buddyjskich, gejsz i innych wesoło ucharakteryzowanych ludków:D. A do tego popróbowałabyś japońskich przysmaków (sushi, przaśnych ciastek etc.) tym samym zaspokajając głód oraz zrelaksowałabyś się przy grach shogi, go, lub pograła w kalambury czy inne śmieszne zabawy. No i całkiem przypadkowo spotkała kogoś znanego dotychczas tylko przez internet;).

No tak... jeśli tylko mieszkałabyś w stolicy.


Należał się ten plusik za "żółte szpilki" ;D ^^

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.