Księżniczka  zobacz opis świata »

Dopis 1: W sznurze tandetnych sztucznych pereł...

 

Sad Angel 97

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 14,

Dopisów: 360,


***



W sznurze tandetnych sztucznych pereł. Na głowie kiczowata plastikowa korona, wzięta wprost z baliku przedszkolaków. Rozmazany tusz spływa po opuchniętym policzku. I to ma być Księżniczka? Parodia jakaś. I zobacz, o tutaj. Krew wcale nie jest błękitna, tylko czerwona. Nie, to nie może być prawdziwa księżniczka, więc dlaczego, o Książę, przytulasz ją i dotykasz w ten właśnie sposób? Dlaczego to właśnie on mogła poznać smak Twoich ust?

/część pierwsza/



Parodia Księżniczki została na noc sama. Łzy płynęły niepohamowane. Kiedy Książę wszedł do niej rano, zobaczył kałużę koło jej stóp. Podszedł do niej i ucałował w czoło. Przytulił i zabrał do siebie. A służba patrzyła ze zdziwieniem na jej kiczowatą, połamaną koronę.

/część druga/



Parodia Księżniczki siada przed lusterkiem. Zmywa rozmazany tusz, zdejmuje sztuczne perły i kiczowatą koronę. Rozplątuje misterny kok i świeżo umyte włosy puszcza luźno na plecy. Suknię balową zastępuje kraciastą koszulą i obszarpanymi dżinsami, a na miejscu srebrnych pantofelków pojawiają się glany. Tak, właśnie taka jest księżniczka. Czy aby na pewno księżniczka? Panienka! Tak, to ją lepiej określa. Panienka zatem wychodzi w ostrym makijażu i ciężkich butach. Wychodzi na spotkanie rozgniewanego zachodzącego słońca i brutalności ruchliwych ulic. To jest jej prawdziwe życie, a nie pałacowe komnaty i dystyngowane księżniczki. Panienka nie potrafiłaby żyć wśród miniaturowych filiżanek i kryształowych kieliszków. Panienka potrzebuje wolności wyboru, bo przecież Nie jest porcelanową kruchą laleczką.

/część trzecia/



Panienka w obszarpanych spodniach i kraciastej koszuli szła przez park. Paczka złotych dwudziestek w plecaku dawała poczucie pewnego komfortu. Znowu zaczęły drżeć jej dłonie. Przyspieszyła kroku. "Już nie daleko, jeszcze tylko kawałeczek…", powtarzała w myślach. Uciążliwy kaszel nie dawał jej spokoju. Z każdą chwilą było coraz gorzej. Mroczki przed oczami przesłaniały obraz. Dotarła na miejsce. Ławka pod drzewem z trzech stron otoczona krzakami. Jeszcze nie przyszedł. No tak, w końcu ona jest za wcześnie. Wyciągnęła dwudziestki z plecaka. Tylko gdzie jest zapalniczka? No tak, w kieszeni. Drżącą dłonią przez dłuższą chwilę próbowała zapalić papierosa… Kiedy w końcu jej się udało, dym wciągnęła głęboko do płuc. Z każdym oddechem uspokajała się. Płuca przestawały boleć. Dłonie się uspokajały. Kaszel zanikał. Mroczki znikały, jakby w ogóle ich tam nie było. Serce przestawało kołatać tak gwałtownie…"Nie zawiodła nigdy mnie przyjaciółka ma, nerwica…", zanuciła cicho. Na końcu alejki zamajaczyła jej jakaś postać. Tak, to był on. I chociaż była już oficjalnie Panienką, a nie Księżniczką (a raczej jej parodią), to Książę nadal do niej przychodził…

/część czwarta/



Glany. Czarne spodnie i sweterek tegoż samego koloru. Czarny płaszczyk. Spojrzenie brązowych oczu. Czy wiesz o niej wszystko, czy może nie wiesz nic? Kim właściwie dla ciebie jest Panienka? Jak dalece pozwoliła ci wejść do swojego świata? Właściwie, gdzie tu jest brama wejściowa, a gdzie wyjściowa? Panienka wie. Ale czy ty też wiesz? Dlaczego, więc mówisz, że ją znasz, skoro nie wiesz o niej nic? Dlaczego więc twierdzisz, że jej nienawidzisz, skoro nie wiesz o niej nic.

/część piąta/



Panienka mimo swego buntu i grzeszności dziś się modliła. Modliła się do Boga. Modliła się o to, by wschód słońca nie był banalny. By potrafiła być filozofem i dziwić się światem. By potrafiła dostrzegać to, co piękne i to, co dobre. By nie zatraciła się w codzienności rzeczy nieistotnych i potrafiła w monotonii dostrzec te drobne szczegóły dające uśmiech. Panienka dziś prosiła o zdolność poznania uśmiechu i dawania go innym. Panienka dziś uśmiechała się w kierunku słonecznego nieba.

/część szósta/



W pokoju pełnym zgniłego powietrza Panienka leży na podłodze i obserwuje sufit. Zaciąga się zapachem wspomnień i brnie dalej w te nikłe mary. Zastanawia się, gdzie zaczyna się realny świat. Zatraciła to poczucie, siedząc na miękkim fotelu. Tam dopadły ją wspomnienia, które miały już nie wracać.



Panienka siedzi po turecku na parapecie. Spogląda w dół. Piętro niżej trawa, roślinki. Skoczyć? Ale po co? Nie. Siedzi dalej, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo. Każda gwiazda to Anioł. Każdy Anioł to człowiek. Gdzie jest jej Anioł? Stoi tuż za nią. Chyba za bardzo jest teraz potrzebny, żeby mógł mieszkać na chmurce. Panienka w koszuli w kratę potrzebuje swojego Stróża.

/część siódma/

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

plus... bo aż nie wiem jak skomentować i komplementować :)

tak...za całokształt :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.