- W Walhalli?? - Hex była pewna, że już gdzieś słyszała to słowo.
- Walhalla to pałac Odyna, miejsce spoczynku bogów i największych bohaterów. Legendy opowiadają, że wojownicy walczący w słusznej sprawie. Ponoć gdy giną, Odyn zatrzymuje czas, i wysyła po jego dusze swoje walkirie.
- A jego dusza żyje wśród bogów na wieki - dodał jakiś damski głos.
Hex obróciła się natychmiast w stronę, z której dobiegł, a sądząc po odgłosach nie tylko ona.
- Atalante!!! - krzyknęła Nereida.
- Witam Ciebie oraz twoją towarzyszkę w skromnych progach tej świątyni. Możesz wyjawić powód, jaki Cię tu sprowadza? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, abyś przybyła tu na modły, dziecino.
- Już dawno wyrosłam spod Twoich opiekuńczych skrzydeł, byś mówiła do mnie dziecino. A co do powodu dla którego tu jestem... - przyciszyła głos i dokończyła - ... to stoi On mojej prawej stronie.
- Ona? Nie wygląda na osobę, która chciałaby przystąpić do realizacji dzieła bogów. Choć sama także nie sprawiałam takiego wrażenia, jak się tu znalazłam.
- Jej rola jest trochę inna. Sevilla przesyła pozdrowienia i przekazuje to.
"To" było najpewniej, sądząc po odgłosach jakimś listem. Przez chwile panowała cisza, gdy kapłanka go czytała.
- Ciekawe. Naprawdę ma tak wielką moc?? - spytała, gdy tyko skończyła.
- Nie wiem. W drodze nie zdradzała żadnych objawów. Jak na mój gust, to ona jest zwykłą nastolatką, jakich pełno na tym świecie - odparła Nereida.
- To można łatwo sprawdzić. Stań z boku, gotowa ją złapać, gdyby straciła przytomnośc.
Hex poczuła, jak ktoś kładzie dłoń na jej głowie, po czym w jej umyśle zaczeły się pojawiać obrazy z jej życia. Widziała swoje dzieciństwo, ojca, ludzi którzy przychodzili do niego, nawet spotkanie z Sevillą. Nie widziała Frenna. Czuła, że ktoś czegoś szuka w jej głowie. Dotarła do momentu, w którym została odesłana do świątyni i natrawiła na drzwi. Wielkie i masywne tarasujące drogę. Poczuła, że ktoś chce je otworzyć, lecz te odepczneły tą siłe. Usłyszała jeszcze krzyk Nereidy ...
- Walhalla to pałac Odyna, miejsce spoczynku bogów i największych bohaterów. Legendy opowiadają, że wojownicy walczący w słusznej sprawie. Ponoć gdy giną, Odyn zatrzymuje czas, i wysyła po jego dusze swoje walkirie.
- A jego dusza żyje wśród bogów na wieki - dodał jakiś damski głos.
Hex obróciła się natychmiast w stronę, z której dobiegł, a sądząc po odgłosach nie tylko ona.
- Atalante!!! - krzyknęła Nereida.
- Witam Ciebie oraz twoją towarzyszkę w skromnych progach tej świątyni. Możesz wyjawić powód, jaki Cię tu sprowadza? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, abyś przybyła tu na modły, dziecino.
- Już dawno wyrosłam spod Twoich opiekuńczych skrzydeł, byś mówiła do mnie dziecino. A co do powodu dla którego tu jestem... - przyciszyła głos i dokończyła - ... to stoi On mojej prawej stronie.
- Ona? Nie wygląda na osobę, która chciałaby przystąpić do realizacji dzieła bogów. Choć sama także nie sprawiałam takiego wrażenia, jak się tu znalazłam.
- Jej rola jest trochę inna. Sevilla przesyła pozdrowienia i przekazuje to.
"To" było najpewniej, sądząc po odgłosach jakimś listem. Przez chwile panowała cisza, gdy kapłanka go czytała.
- Ciekawe. Naprawdę ma tak wielką moc?? - spytała, gdy tyko skończyła.
- Nie wiem. W drodze nie zdradzała żadnych objawów. Jak na mój gust, to ona jest zwykłą nastolatką, jakich pełno na tym świecie - odparła Nereida.
- To można łatwo sprawdzić. Stań z boku, gotowa ją złapać, gdyby straciła przytomnośc.
Hex poczuła, jak ktoś kładzie dłoń na jej głowie, po czym w jej umyśle zaczeły się pojawiać obrazy z jej życia. Widziała swoje dzieciństwo, ojca, ludzi którzy przychodzili do niego, nawet spotkanie z Sevillą. Nie widziała Frenna. Czuła, że ktoś czegoś szuka w jej głowie. Dotarła do momentu, w którym została odesłana do świątyni i natrawiła na drzwi. Wielkie i masywne tarasujące drogę. Poczuła, że ktoś chce je otworzyć, lecz te odepczneły tą siłe. Usłyszała jeszcze krzyk Nereidy ...


