Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 62: Walka zaczęła się nagle ,...

« poprzedni dopis
 
***

Walka zaczęła się nagle, Kelia była zbyt zamyślona, aby usłyszeć napastników wcześniej. Zerwała się na nogi, wilczek warknął zaniepokojony. Słyszała ich z kilu stron naraz, szczęk broni, nawoływania. Krzyki. Śmierć. Jej towarzysze wyciągnęli broń. Kelia zamarła, dłońmi dotknęła opaski, ale zaraz je opuściła. Obiecała sobie, że nigdy więcej tego nie zrobi. Że nie zabije w ten sposób. Że to przekleństwo pozostanie w niej. Była bezbronna, nóź straciła już dawno, w płaszczu nie znajdowało się nic, czego mogłaby użyć do obrony. Zaczęła biec w stronę drużyny, ale była za daleko, tam walka się już rozpoczęła. Nie była pewna czy Las ja przyjmie, ale nie miała wyjścia, jeśli nie chciała, aby jej krew zasiliła tutejsza trawę. W ostatniej chwili usłyszała hałas i uchyliła się, strzała przeleciała obok, czyjeś ciało padło na ziemię, Kelia biegła, musiała zdążyć do lasu. Słyszała, że ktoś ją goni, dwóch, może trzech. Wpadła między drzewa, byłą zwinna, wreszcie czuła wszystko tak, jak powinna. Jednak oni nie zostawali daleko w tyle. „Wilk!„ - Wrzasnęła w myślach. Biegł przed chwilą przy niej, a teraz go nie było. Usłyszała pisk. Zwierzak wpadł w jakieś krzaki, z których nie mógł się wydostać. Wrogowie przedzierali się przez las, słyszała ich, byli za blisko, jeśli wróci po wilka, nie zdąży uciec. Mimo, że w lesie biegała szybko. Zaklęła w myślach, zawróciła. Zwierzak szamotał się, był blisko, ale oni też, czuła ich odór. Ściągnęła opaskę. Zabolało, zawsze bolało, światło, kolory, kształty. Wszystko tak bardzo wyraźne, tak mocne, aż bolesne. Widziała wilka, nic mu nie było, ale nie mógł się wydostać z jakiegoś krzaku i nie było to normalne.

- Zmusiłeś mnie do tego – Krzyknęła w przestrzeń, wściekła.

Napastnicy zaśmiali się widząc bezbronną dziewczynę, może gdyby przyjrzeli się lepiej zobaczyliby, że coś jest nie tak, ale oni chcieli krwi. Jej krwi. Kelia zaczęła cicho nucić.

Widziała, jaki się zatrzymują, jak ich ciała zmieniają się, ból i strach, przerażenie. Dokończyła, to, co zaczęła, dała życie. Teraz czas je odebrać. Popiół. Nic więcej. Tyle zostało. Byli niczym. Kelia zawiązała opaskę, nienawidziła tego, tak bardzo tego nienawidziła. Wzięła wilka w ramiona i skuliła się koło drzewa. Nie miała zamiaru się ruszać. Wiatr rozwiał popioły.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Las j[ą] przyjmie



był[a] zwinna



„Wilk!["]



krzak[a]



Widziała, [jak] się




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.