Nieudacznik  zobacz opis świata »

Dopis 9:Weronika zakrzątnęła się po małej kuchni...

« poprzedni dopis
 
Weronika zakrzątnęła się po małej kuchni, nastawiając wodę na herbatę. Nie omieszkała dosypać do filiżanki Kalsera szczypty lubczyku. Szczerze powiedziawszy, była już znudzona. Lubiła zmiany i jeden Lenvar nie potrafił zaspokoić jej potrzeb.

- Co cię do mnie sprowadza, kochany?

- Właściwie chodzi o mojego ucznia - Kalser zignorował uwodzicielski ton czarownicy. - Ma na imię Lenvar...

- I co z nim nie tak? - Weronika była wspaniałą aktorką. Elfowi nawet przez myśl nie przeszło, że mogłaby znać chociażby imię jego podopiecznego.

- Jak wiesz, zbliża się termin rytuału i każdy z młodych elfów ma za zadanie pokazać innym, co potrafi. Szkopuł w tym...

- Że ten twój Legwan jest kompletnym beztalenciem - wpadła mu w słowo.

- Nie! To znaczy, tak. To znaczy... - zająknął się zszokowany.

- To znaczy, że "jeszcze nie odkrył swego ukrytego talentu" - przerwała ironicznie. - Znam tę twoją gadkę na pamięć, kochany. Nie martw się. Jestem pewna, że da radę.

- Ale...

- Żadnych ale! Przyszedłeś tu tylko ze względu na swego ucznia? - Elf zauważył znaczące spojrzenie wiedźmy i postanowił się jej nie sprzeciwiać. Z resztą, chyba nie miał ochoty. Ta herbata smakowała wybornie...

- Oczywiście, że nie, Weroniko. Stęskniłem się za tobą i...

- Nie truj! - Kalser natychmiast przestał truć i zabrał się do rzeczy.

***

Lenvar, zirytowany jak nigdy, usiadł z rozmachem na kamieniu.

- Próbowałem już chyba wszystkiego! Strzelać z łuku jak nie umiałem, tak nie umiem! Nie poprawiłem się ani w fechtunku, ani w śpiewie, ani w pisaniu wierszy! Czy jest cos, co potrafię robić?! Nie ma! Nie ma! - ze złości uderzył pięścią w ziemię. Natychmiast tego pożałował - dłoń bolała nieznośnie. Odruchowo ścisnął ją drugą i stało się coś dziwnego: ból ustąpił. Czyżby nasz bohater odnalazł swój ukryty talent?

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

co[ś]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.